O. Tomasz od Jezusa OCD, wielki misjonarz i kontemplatyk…

Nie tylko Ojcowie Biali lecz także Karmelici bosi byli wielkimi misjonarzami. Oto krótka biografia O. Tomasza od Jezusa karmelity bosego, mistyka i misjonarza oraz fragment jego dzieła Troska o zbawienie wszystkich narodów, w tłumaczeniu z języka łacińskiego. O. Tomasz od Jezusa (Tomás Sánchez Dávila, 1564–1627) był kluczową postacią drugiej generacji karmelitów bosych, uznawaną za głównego architekta prawnych i misyjnych struktur zakonu oraz wybitnego teologa mistycznego.  Urodził się w 1564 roku w Baezie (Hiszpania) w szlacheckiej rodzinie. Studiował teologię na rodzimym uniwersytecie, a następnie prawo i nauki humanistyczne na Uniwersytecie w Salamance. Pod wpływem lektury pism św. Teresy od Jezusa (jeszcze przed ich oficjalnym wydaniem) postanowił wstąpić do zreformowanego Karmelu. Nowicjat odbył w Grenadzie, gdzie miał okazję poznać św. Jana od Krzyża i sporządzić kopię jego Pieśni duchowej. Śluby zakonne złożył w 1587 roku w Valladolid. Jego działalność koncentrowała się na trzech filarach:

Reforma struktur: Pełnił funkcje profesora i wicerektora w słynnym Kolegium w Alcalá, a także prowincjała Starej Kastylii. Opracował ceremoniał zakonny według rytu rzymskiego, który obowiązywał przez kolejne stulecia. Twórca „pustyń” (eremów): Zainicjował powstanie specjalnych placówek o zaostrzonej klauzurze, przeznaczonych wyłącznie na kontemplację, m.in. w Bolarque (1593) i słynne Las Batuecas (1599). Działalność misyjna: W 1607 roku został wezwany do Rzymu przez papieża Pawła V. Stał się pionierem nowożytnej misjologii; jego traktat De procuranda salute omnium gentium stał się fundamentem dla powołania przez Grzegorza XV Kongregacji Rozkrzewiania Wiary (Propaganda Fide). W swoich pismach, takich jak Itinerarium pustyni, łączył surowość życia pustelniczego z apostolskim dynamizmem. Zmarł 24 maja 1627 roku w Wiedniu podczas misji dyplomatycznej papieża Urbana VIII, mającej na celu zażegnanie konfliktów w Cesarstwie. Jego ciało spoczywa w kościele karmelitów w Unter Döbling pod Wiedniem (oprac. z zasobów Internetu GPT). 

01    TOMASZ OD JEZUSA (1564–1627). TROSKA O ZBAWIENIE WSZYSTKICH NARODÓW. KSIĘGI I–IV. Rzym, Międzynarodowe Kolegium św. Teresy, 1940. 

INDEKS KSIĄG I ROZDZIAŁÓW. (Sporządzony na podstawie wydania z 1613 roku, zamieszczony na końcu dzieła): 

  • Przedmowa – IX
  • Prolog do chrześcijańskiego i pobożnego czytelnika – I

KSIĘGA PIERWSZA. O wspieraniu wyznawców innych religii: analiza konieczności, godności oraz pożytku płynącego z tej zaszczytnej posługi

  • Rozdział I: O powszechnej i naglącej potrzebie ratowania dusz na całym świecie (str. 9)
  • Rozdział II: O doskonałości i godności niesienia pomocy tym, którzy nie znają Chrystusa (str. 15)
  • Rozdział III: O wyjątkowej godności rozumnej duszy ludzkiej (str. 16)
  • Rozdział IV: O tym, że przykład i nauka Chrystusa najbardziej rozpalają gorliwość o zbawienie dusz (str. 24)
  • Rozdział V: Przykłady świętych płonących żarliwą troską o zbawienie bliźnich (str. 30)
  • Rozdział VI: O tym, że w dzieło pomocy wyznawcom innych religii angażują się niemal wszystkie cnoty, osiągając stopień heroiczny (str. 41)
  • Rozdział VII: O wyższości tej posługi nad wszelkimi innymi aktami cnoty (str. 48)
  • Rozdział VIII: O korzyściach płynących z ratowania dusz nieznających Chrystusa (str. 51)
  • Rozdział IX: O obowiązku każdego chrześcijanina do dbania o zbawienie bliźnich (str. 56)
  • Rozdział X: O nadprzyrodzonej radości głosicieli Ewangelii płynącej z nawrócenia dusz (str. 61)
  • Rozdział XI: O usuwaniu przeszkód utrudniających misję apostolską (str. 64)

KSIĘGA DRUGA. Kto ponosi najwyższą odpowiedzialność za zbawienie narodów nieznających Chrystusa.

  • Część I: Do Papieża Rzymskiego, jako Najwyższego Pasterza i następcy Piotra, należy misja rozsyłania głosicieli wiary na cały świat (str. 67)
  • Rozdział I: Jak dzięki staraniom Następców Piotra Ewangelia krzewiła się w świecie (str. 67)
  • Rozdział II: [brak tytułu w oryginale] (str. 76)
  • Rozdział III: Europa nawrócona na wiarę przez Papieży (str. 78)
  • Rozdział IV: Szerzenie Świętej Ewangelii w Azji przez Stolicę Apostolską (str. 84)
  • Rozdział V: Indie Wschodnie przywiedzione do wiary staraniem Papieży (str. 84)

KSIĘGA TRZECIA. O wyborze i formacji duchowieństwa oraz o środkach służących krzewieniu wiary i ratowaniu dusz.

  • Rozdział I: O potrzebie powołania Kongregacji ds. Rozkrzewiania Wiary (Propaganda Fide).
  • Rozdział II: O zasadach selekcji i formacji sług Kościoła do zadań misyjnych.
  • Rozdział III: O fundowaniu seminariów przygotowujących apostołów do pracy misyjnej.
  • Rozdział IV: O niezbędnym przygotowaniu do podejmowania wypraw misyjnych.

KSIĘGA CZWARTA. O wejściu sług Kościoła między pogan, ich postępach oraz metodach wspierania wszystkich narodów.

  • Część I: O formie i metodzie przepowiadania Ewangelii oraz o dowodach potwierdzających tajemnice wiary.
  • Rozdział I: Czy u progu dzieła nawracania należy korzystać ze wsparcia sił świeckich.
  • Rozdział II: O metodzie prezentacji Ewangelii i głównych obowiązkach misjonarza.
  • Rozdział III: Wykazanie pełnej wiarygodności tajemnic chrześcijaństwa na tle innych wyznań.
  • Rozdział IV: Zestawienie dowodów wiarygodności wiary na podstawie Summa contra Gentiles św. Tomasza z Akwinu.
  • Rozdział V: O potwierdzaniu nauki znakami i cudami oraz o przyczynach ich rzadszego występowania dzisiaj.
  • Rozdział VI: Dlaczego wielu odrzuca prawdę, mimo jej wystarczającego przedstawienia.
  • Rozdział VII: Czy należy prowadzić publiczne dysputy o wierze z wyznawcami innych religii.
  • Część II: O działalności misyjnej, świętości życia wśród nieznających Chrystusa i sposobie przyciągania ich do Chrystusa.
  • Rozdział I: O nieustannej modlitwie i bezgranicznym zaufaniu Bogu.
  • Rozdział II: O żarliwej miłości bliźniego w dziele nawracania.
  • Rozdział III: O potrzebie świadczenia czynnej dobroci wobec nieznających Chrystusa.
  • Rozdział IV: O prymacie własnego rozwoju duchowego misjonarza.
  • Rozdział V: O roztropności ewangelicznej w relacjach z innowiercami.
  • Rozdział VI: O obowiązku zachowania czystości i unikaniu okazji do grzechu.
  • Rozdział VII: O konieczności wyrzeczenia się dóbr materialnych przez głosiciela.
  • Rozdział VIII: O cierpliwości, trudzie i wytrwałości jako fundamentach ratowania dusz.
  • Rozdział IX: O przykładzie życia jako najpotężniejszym narzędziu kaznodziejskim.
  • Rozdział X: O wiedzy i wykształceniu wymaganym w posłudze misyjnej.
  • Rozdział XI: O niezbędnej biegłości w językach obcych.
  • Rozdział XII: Podsumowanie przymiotów pracownika w winnicy Pańskiej.

PRZEDMOWA. Wiedziony żarliwym pragnieniem wspierania świętych misji, a nie mogąc dotąd osobiście podjąć tego wzniosłego i Bożego dzieła pośród ludów nieznających Chrystusa, czerpię duchową pociechę z niesienia pomocy wychowankom, którzy przygotowują się do apostolskiej walki wśród nieznających Chrystusa. Oto nadrzędny cel niniejszego dzieła.

Nie wyłuszczam w nim nauk nowych, lecz te, które dla podźwignięcia i pouczenia przyszłych szermierzy Ewangelii spisał pewien siedemnastowieczny autor, wybitny mistrz ascezy i misjologii, w swoim pomnikowym dziele pt. De procuranda salute omnium Gentium (O staraniu się o zbawienie wszystkich narodów, 1613). Jest nim Tomasz od Jezusa (1564–1627). O jego niezmordowanej gorliwości i trudzie w krzewieniu wiary — a zwłaszcza o jego zabiegach o ustanowienie Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary oraz o należyte wykształcenie misjonarzy — pisałem obszernie w mojej rozprawie doktorskiej z zakresu misjologii (1936). Tomasz od Jezusa przybył z Hiszpanii do Rzymu w styczniu 1608 roku, wezwany przez Papieża Pawła V w sprawach najwyższej wagi dla misji. Oddając się bez reszty budzeniu w zakonnikach troski o nawrócenie wyznawców innych religii oraz przywrócenie do jedności heretyków, jeszcze w tym samym roku (1608) począł kreślić dzieło, które wydał w Rzymie dwa lata później pod tytułem Stimulus Missionum (Bodziec misyjny), czyli o rozkrzewianiu wiary przez zakonników na całym świecie. Dzieło to dzieli się na pięć części:

  • Część pierwsza traktuje o palącej konieczności, najwyższej godności i zbawiennym pożytku tego najszlachetniejszego przedsięwzięcia.
  • Część druga wykazuje, iż troska o nawrócenie heretyków i pogan jest nierozerwalnie złączona z samą istotą wszystkich instytutów zakonnych.
  • Część trzecia dowodzi, że owa gorliwość winna w sposób szczególny płonąć w zakonach żebraczych.
  • Część czwarta skierowana jest do współbraci z jego własnego zakonu, to jest karmelitów bosych; obowiązek wspierania misji wyprowadza w niej z samej Reguły, Konstytucji, płomiennego przykładu św. Eliasza oraz innych Ojców, a także z wyraźnej woli Namiestników Chrystusowych.
  • Część piąta przytacza najważniejsze przywileje, jakimi Papieże obdarzyli tych zakonników, którzy poświęcają życie trudom nawracania dusz nieznających Chrystusa.

Autor określa tę książkę mianem wstępu do swego opus magnum, wydanego w 1613 roku w Antwerpii, w Belgii (dokąd został posłany jako fundator i przełożony tamtejszej prowincji karmelitańskiej w roku 1610). Mowa o liczącym dwanaście ksiąg dziele: O staraniach o zbawienie wszystkich narodów, schizmatyków, Żydów, Muzułmanów oraz pozostałych wyznawców religii tradycyjnych. Autor włączył pierwszą, drugą i trzecią część Bodźca do Misji (Stimulus Missionum) do księgi pierwszej i drugiej, natomiast część piątą do księgi dwunastej dzieła O staraniach… Pokrótce wyłuszczę argumentację poszczególnych ksiąg, z których składa się to potężne oręże duchowe. Księga pierwsza traktuje o skrajnej konieczności ratowania dusz ginących w mrokach niewiary. Ukazuje, jak miłe Bogu są starania i krwawy trud podejmowany dla ich ocalenia – zwłaszcza w przypadku narodów nieznających Chrystusa – co objawia się w nadprzyrodzonej godności, pożytku i niebiańskiej radości płynącej z tej apostolskiej posługi. Księga druga dzieli się na trzy części:

  • W pierwszej wykazano, że na Najwyższym Pasterzu Kościoła spoczywa ciężki obowiązek wzywania i pociągania wyznawców innych religii do uznania jedynej prawdziwej wiary w Chrystusa.
  • W drugiej zaś i trzeciej części dowodzi się niepodważalnie, że wszystkim zakonnikom – choćby oddawali się najgłębszej samotności i kontemplacji, a nade wszystko członkom zakonów żebraczych – ze wszech miar przystoi i jest nader pożyteczne, aby wspierali wysiłki Kościoła walczącego o zbawienie dusz. Wykazano również, że to właśnie oni są najzdolniejszymi narzędziami do tej świętej posługi.

Księga trzecia szczegółowo rozważa środki służące krzewieniu wiary i zdobywaniu dusz dla Boga oraz podaje zasady surowego wyboru i formacji misjonarzy. Księga czwarta, podzielona na dwie sekcje, zajmuje się najpierw wejściem i postępami misjonarzy pośród pogan, formą i metodą głoszenia Ewangelii oraz argumentami, którymi należy uwiarygadniać tajemnice naszej świętej wiary. W drugiej sekcji mowa o codziennym życiu misjonarzy, które musi być nierozerwalnie złączone z nieskazitelnością obyczajów, o cnotach, którymi winni promienieć jak światło, oraz o głębokiej wiedzy, jakiej się od nich wymaga. Księga piąta krótko wyjaśnia przypadki sumienia i zawiłe wątpliwości, na jakie mogą natrafić robotnicy w winnicy Pańskiej pracujący wśród wyznawców innych religii. Księga szósta z całą mocą zachęca do starań o jedność schizmatyków, zwłaszcza Greków i Rusinów, z Kościołem katolickim. Zbija ich błędy i wskazuje drogę postępowania, aby zostali skutecznie przywróceni do owczarni Chrystusowej. W księdze siódmej mowa jest o powrocie schizmatyków wschodnich innych niż Grecy i Rusini, a mianowicie: Ormian, Jakobitów, Koptów, Abisyńczyków, Maronitów, Nestorian i Gruzinów. W księdze ósmej mowa o powrocie heretyków do łona wiary katolickiej oraz o znamionach Kościoła powszechnego, dzięki którym dowodzi się, że jedynie Kościół rzymski jest prawdziwym Kościołem Bożym. Księga dziewiąta dotyczy nawrócenia Żydów; wyłożono w niej i odparto ich błędy oraz przekazano sposób pomagania im i zasady obcowania z nimi. Księga dziesiąta traktuje o nawróceniu  Mahometan:

  • Najpierw przedstawia się i zwycięsko odpiera ich błędy.
  • Następnie, poprzez zestawienie mrocznej doktryny Mahometa ze świetlistą Ewangelią Chrystusa, wykazuje się nieskończoną wyższość tej ostatniej.
  • Po wtóre, wyjaśnia się sposób postępowania z nimi oraz to, jak wielce pomocna w tym świętym dziele jest biegłość w języku arabskim.
  • Po trzecie wreszcie, krótko wskazuje się, w jakich sprawach wolno z nimi utrzymywać relacje.

Księga jedenasta poświęcona jest nawróceniu pogan wyznających religie tradycyjne. Po zbiciu ich błędów wykazuje się, jak dalece błądzą oni z dala od prawdy, oraz podaje skuteczną metodę i formę apostolskiego postępowania z nimi. Księga dwunasta wylicza najszersze przywileje i łaski nadane przez Następców św. Piotra zakonnikom trudzącym się na niwie misyjnej. Dzieło to, tchnące głęboką mądrością i czystą doktryną, od samego zarania było wynoszone pod niebiosa przez hierarchów i uczonych, do tego stopnia, że jeszcze w tym samym 1613 roku i w tym samym miejscu, to jest w Antwerpii, zadbano o ponowny druk pod znamiennym tytułem Skarbiec mądrości Bożej w staraniach o zbawienie wszystkich narodów. Święta Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, na sesji odbytej 26 marca 1624 roku, postanowiła zakupić osiemdziesiąt egzemplarzy, aby ofiarować je misjonarzom wyruszającym do ludów nieznających Chrystusa. Ta sama Święta Kongregacja w roku 1632 skierowała list do przełożonych Zakonu Karmelitów Bosych, w którym nagliła ich do przygotowania nowego wydania tego dzieła, jako że „okazało się ono nader pożyteczne dla misji i jest z wielką natarczywością poszukiwane przez misjonarzy”. Co więcej, sam papież Urban VIII posłał swego wikariusza na kapitułę zakonu zgromadzoną w Rzymie w tym samym 1632 roku, aby oznajmił ojcom, iż mają bezzwłocznie zadbać o ponowne wydanie pism Tomasza od Jezusa, „zwłaszcza tych o nawróceniu narodów”. To nowe wydanie zapowiadano na rok 1652, lecz ukazało się ono ostatecznie w roku 1684 w Kolonii (Dzieła wszystkie, t. I). Pierwsze cztery księgi, co jasno wynika z ich treści, mają znaczenie fundamentalne i niosą ze sobą pożytek stokroć większy niż pozostałe, zwłaszcza dla synów zakonnych i wychowanków instytutów misyjnych. To właśnie wzgląd na nich skłonił mnie do oddania do druku obecnie jedynie tych ksiąg, które wzbogaciłem gęstą siecią przypisów oraz podwójnym indeksem. Niniejsza najnowsza edycja opiera się na pierwodruku antwerpskim z 1613 roku, przy jednoczesnym skrupulatnym odnotowaniu różnic względem wydania kolońskiego z 1684 roku oraz dzieła Stimulus Missionum z 1610 roku. Jak już nadmieniłem, autor włączył pierwsze trzy części owego Bodźca do księgi pierwszej i drugiej swego traktatu. Z najwyższą uwagą odnotowano również warianty tekstów, które autor nader często przytacza za innymi mistrzami. Niekiedy, dbając o jasność wywodu, uzupełniłem w nawiasach te fragmenty pism dawnych autorów, które nasz Tomasz przywołał w sposób niepełny. W innych miejscach usunąłem błędy typograficzne wydania antwerpskiego, posiłkując się słownictwem z edycji kolońskiej. Każda taka zmiana została jednak opatrzona przypisem, aby czytelnik miał zawsze przed oczyma nieskażony tekst pierwowzoru. Nie było zadaniem łatwym precyzyjne wskazanie dzieł przywołanych autorów, ani odnalezienie i porównanie ich tekstów, które Tomasz przytacza raz dosłownie, a kiedy indziej jedynie według sensu. Tomasz od Jezusa bowiem bywał w swych cytatach swobodny: niekiedy wymieniał autorów bez tytułów dzieł; kiedy indziej, wspominając o dziełach, milczał o konkretnych księgach czy rozdziałach; a gdy już podawał dokładne namiary, czynił to według dawnych wydań, o które dziś, w dobie nam współczesnej, nader trudno. Aby ułatwić trud studentom, przy obszernych tekstach Ojców Świętych wskazałem odpowiadające im miejsca w wielkich zbiorach Migne’a (Patrologia Graeca i Latina). Niechaj uczniowie szkół misyjnych oraz wszyscy płonący gorliwością o zbawienie dusz nie gorszą się tak wielką zależnością naszego Autora od pisarzy dawniejszych. W owym czasie powszechnym i chwalebnym zwyczajem było bowiem czerpanie z obcych dzieł i dostosowywanie ich fragmentów do własnego zamierzenia, byle tylko służyły one lepszemu wyjaśnieniu prawdy. Ponadto niech zważą, że cel Tomasza – jak sam ogłasza w prologu – był na wskroś praktyczny i apostolski. Pragnął on mianowicie: „z tak różnych autorów i tak rozwlekłych dysput ułożyć krótko i rzetelnie jedną całość, jakby jedno ciało, z którego mogliby korzystać, stosownie do czasu i osób, ci, którzy przemierzając świat, poświęcają się trudom misyjnym”. Nie inny cel przyświecał mi przy ponownym wydaniu tych ksiąg i traktatów, które aż goreją od pobożności i apostolskiego żaru. Chodziło o wsparcie formacji naukowej i duchowej żołnierzy Chrystusa – alumnów misyjnych – aby uzbrojeni w potęgę wiedzy i płomień miłości, przynosili owoc obfity w winnicy Pańskiej, która, ach, w tak ogromnej swej części leży jeszcze odłogiem, nieuprawna i dzika! [1]

PROLOG DO CHRZEŚCIJAŃSKIEGO I POBOŻNEGO CZYTELNIKA

„Przypomną sobie i wrócą do Pana wszystkie krańce ziemi, i oddadzą Mu pokłon wszystkie rodziny narodów” (Ps 22, 28). Tak oto prorok Dawid, pełen Ducha Bożego, wyśpiewywał wizję przyszłego tryumfu Kościoła i jego rozkrzewienia po krańce świata. Opisując zaś majestat i panowanie Chrystusa Króla, woła: „I panować będzie od morza do morza, i od Rzeki aż po krańce ziemi. Przed Nim padną mieszkańcy pustyni, a nieprzyjaciele Jego pył lizać będą”. A dalej w świętym zachwycie dodaje: „Niech cała ziemia napełni się Jego chwałą! Amen. Amen” (Ps 72, 8-9, 19). Tę samą chwałę Kościoła i jego bezgraniczne rozszerzenie przepowiedział w wielu miejscach Izajasz, kontemplując je oczyma duszy. Choć wydarzenia te dzieliły od niego wieki, dla jego proroczego ducha stały się bliskie i obecne. Już na samym początku swej wizji, opłakawszy upadek państwa żydowskiego, natychmiast prorokuje o Kościele: „Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na szczycie gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: «Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską do świątyni Boga Jakuba!»” (Iz 2, 2-3). Widzisz zatem, czytelniku, jak do tej świętej góry zbiegają się wszystkie narody, a wiele z nich z gorliwością zaprasza kolejne. Nikt zaś nie może wątpić, że ową zwycięską górą Pańską jest Kościół katolicki. Izajasz nie wyznacza granic czasu, w którym to najszczęśliwsze rozkrzewienie Kościoła miałoby ustać. Przeciwnie, głosi: „Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic” (Iz 9, 6). Ponownie mówi o Kościele, [2] iż przed przyjściem Pana ziemia była niemal niedostępna i odłogiem leżąca; nikt nie miał do niej przystępu, a żadna ludzka uprawa nie łagodziła jej surowej dzikości. „Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia – mówi Pismo – niech się raduje step i zaszczyci kwieciem! Niech zakwitnie obficie, niech się raduje uciechą i pieśnią chwały!” (Iz 35, 1-2). Ten sam Izajasz w innym miejscu wyjaśnia to z niezwykłą swadą: „Oto twoje gruzy i pustkowia, i twoja ziemia spustoszona – pisze – teraz będą zbyt ciasne dla twoich mieszkańców, a daleko odejdą ci, którzy cię pożerali. Jeszcze synowie twojego osierocenia będą wołać ci do ucha: «Zbyt ciasne jest dla mnie to miejsce, daj mi przestrzeń, bym mógł tu zamieszkać!» Wtedy powiesz w swym sercu: «Któż mi ich zrodził? Ja, bezpłodna i nie rodząca, wygnana i w niewoli – a tych któż wychował? Oto ja zostałam sama, ci zaś gdzie się podziewali?» Tak mówi Pan Bóg: «Oto podniosę swą rękę ku narodom i wzniosę mój znak ku ludom; przyniosą twoich synów na rękach, a córki twoje nieść będą na ramionach»” (Iz 49, 19-22). Zważcie na to pilnie, gdyż w tych mistycznych słowach Proroka kryje się głęboka prawda: ilekroć Kościół traci swe dawne potomstwo, wydaje się opuszczony i osamotniony. Lecz gdy mocą Bożą zostają doń przywiedzione narody i napływają nowe zastępy ludów, wówczas niczym radosna matka zostaje obdarowany nadprzyrodzoną płodnością i domaga się nowej przestrzeni dla swych dzieci. Co jednak zdumiewające, choć potomstwa przybywa, miejsca w Kościele nigdy nie brakuje. Posłuchajmy tego samego Proroka, który ukazuje Boga przemawiającego do swej Oblubienicy-Kościoła: „Śpiewaj z radości, niepłodna, któraś nie rodziła; wybuchnij radosnym śpiewem i wykrzykuj, któraś nie znała bólów porodu! Bo więcej jest dzieci porzuconej niż tej, która ma męża – mówi Pan. Rozszerz miejsce twego namiotu, niech rozciągną zasłony twoich mieszkań, nie krępuj się; wydłuż sznury twoje i mocno wbij twoje paliki!” (Iz 54, 1-2). Czy pojąłeś, czytelniku, że dzieje się tak zawsze, gdy Kościół po ludzku wydaje się bezpłodny? Gdy świat widzi go opuszczonym, on właśnie wtedy najpotężniej rodzi, pomnaża swe siły i rozprzestrzenia się na nowe lądy. Wreszcie, przejęty świętym podziwem, Prorok tymi słowami nagli Kościół do tryumfalnej radości: „Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok ludy, lecz nad tobą wschodzi Pan, a chwała Jego objawia się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz: Ci wszyscy zebrani idą do ciebie. Synowie twoi przychodzą z daleka, [3] a córki twoje niesione są na rękach. Wtedy to ujrzysz i promienieć będziesz, zadrży i rozszerzy się twoje serce, gdy tu wpłyną bogactwa morza i skarby narodów do ciebie przyjdą” (Iz 60, 1-5). Tak mówi Izajasz, który dalej roztacza tę wspaniałą wizję.

Z Izajaszem współbrzmią w jednym chórze inni Prorocy. Daniel zapowiada przecież, że ów kamień, symbolizujący Chrystusa, nie tylko okryje całą ziemię, ale wypełni ją bez reszty i stanie się potężną górą; Jemu też zostanie oddana wszelka władza, cześć i panowanie, a służyć Mu będą wszystkie ludy, plemiona i języki (por. Dn 2, 34-45; 7, 14). Dlatego Habakuk woła: „Bóg przychodzi z Temanu, Święty z góry Paran. Majestat Jego okrywa niebiosa, a ziemia jest pełna Jego chwały” (Ha 3, 3). Sofoniasz zaś tak przedstawia wyrok Boga: „Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu ramię w ramię” (So 3, 9). Zachariasz natomiast, kreśląc potęgę Chrystusa-Króla, obwieszcza: „Jego panowanie sięgnie od morza do morza, od Rzeki aż po krańce ziemi” (Za 9, 10). Wreszcie Malachiasz w ten sposób ogłasza wolę Pana Zastępów: „Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie będzie imię moje między narodami, a na każdym miejscu będą spalać kadzidło imieniu memu i składać ofiarę czystą” (Ml 1, 11).

Kościół Boży miał swym zbawczym zasięgiem objąć nie tylko kraje sąsiednie, lecz także najdalsze rubieże i wyspy rzucone daleko na oceanach. Stąd też Izajasz wzywa ludy najbardziej od nas odcięte: „Śpiewajcie Panu pieśń nową, chwałę Jego od krańców ziemi! Niech go sławi morze i co je napełnia, wyspy wraz z ich mieszkańcami!” (Iz 42, 10). I dalej zapowiada: „Niech oddają chwałę Panu i niech głoszą Jego sławę na wyspach!” (Iz 42, 12). Gdzie indziej zaś, patrząc na narody przybywające z najdalszych krańców do świętej owczarni, pełen zdumienia powiada: „Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z północy i z zachodu, a inni z krainy Sinitów” (Iz 49, 12). Dlatego sam Chrystus, przemawiając przez usta tegoż Proroka, rzecze: „Mnie bowiem wyczekują wyspy, a okręty Tarszisz płyną na przedzie” (Iz 60, 9). I ponownie: „Słuchajcie Mnie, wyspy, uważajcie, ludy dalekie! Powołał Mnie Pan już z łona matki, od jej wnętrza wspomniał moje imię” (Iz 49, 1). To samo odnosi się do Jego Apostołów, posłanych jako hufce zbawienia w najdalsze zakątki świata. [4] „Ustanowię u nich znak i poślę ocalałych z nich do narodów: do Tarszisz, Put i Lud, do tych, którzy władają łukiem, do Tubal i Jawan, na dalekie wyspy, które nie słyszały mojej sławy ani nie widziały mojej chwały” (Iz 66, 19). Słowa te z całą jasnością zapowiadają, że Kościół Boży ma zatknąć swój zwycięski sztandar szczególnie na najdalszych krańcach i wyspach świata.

To święte dzieło podboju dusz nie ma ograniczać się do jednego regionu, lecz musi objąć wszystkie cztery strony świata: zachód i wschód, południe i północ, aż po najdalsze rubieże ziemi. Pan bowiem będzie panował od morza do morza i od Rzeki aż po krańce świata. Dlatego Bóg Ojciec mówi do samego Chrystusa: „Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo i w posiadanie Twoje krańce ziemi” (Ps 2, 8). Podobnie Izajasz głosił z mocą: „Ujrzą wszystkie krańce ziemi zbawienie Boga naszego” (Iz 52, 10).

Jest zatem rzeczą najwyższej wagi, aby imię Chrystusa było wielbione ze szczególną czcią nawet na najdalszych peryferiach globu. Widzimy więc, jak prorocy, krok po kroku, odsłaniają przed nami nieustanny proces rozszerzania się królestwa Chrystusowego.

Posłuchajmy teraz samego Pana, który jeszcze dobitniej wyłuszcza tę sprawę, gdy żegnając się z Apostołami, wydał im rozkaz: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15). W innym zaś miejscu dodał: „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Jeśli poddamy te słowa uważnej medytacji, dostrzeżemy, że żadna prawda nie była tak uroczyście zapowiadana przez proroków i żadna tak żarliwie nakazywana przez samego Zbawiciela, jak właśnie troska o duchowy ratunek dla ludzi. Co więcej, ostatnim przykazaniem, jakie Chrystus pozostawił swoim uczniom przed triumfalnym wstąpieniem do nieba, było właśnie to wezwanie: „Będziecie moimi świadkami” oraz „Głoście Ewangelię”. Uczynił to celowo, aby ten święty obowiązek nawracania dusz wrył się najgłębiej w ich serca i nieustannie płonął w ich pamięci.

Święty Jan Chryzostom słusznie zauważa, że jeśli dla spadkobierców tak święte i nienaruszalne są ostatnie słowa ojca odchodzącego do wieczności, to jakże niebotyczną wagę powinny mieć ostatnie słowa Chrystusa dla tych, którzy mienią się Jego dziedzicami? [5] Również święty Augustyn naucza z mocą: „Niechaj dopełni się ta niezłomna obietnica: w Jerozolimie, w całej Judei, Samarii i aż po krańce ziemi”. Zaraz po wypowiedzeniu tych słów uniósł Go obłok. Bracia, z najwyższą czcią słucha się zwykle obietnic kogoś, kto właśnie wstępuje do nieba! Przyjmijmy zatem, że nasz Pan sporządził swój testament. Augustyn wielokrotnie podkreślał, iż w godzinie śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia jedyną – a z pewnością nadrzędną – troską Chrystusa była właśnie ta sprawa. Uznał On bowiem, że gorliwe sprowadzanie błąkających się dusz do jedynej owczarni jest najpewniejszym znamieniem, po którym rozpoznaje się prawdziwy Kościół.

Ponieważ jednak nikt nie może dojść do światła wiary inaczej, jak tylko przez słuchanie Słowa, Apostoł stawia dręczące pytania: „Jakże mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, o którym nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby głosić, jeśliby nie zostali posłani?” (Rz 10, 14-15). Konkluzja jest jasna: wiara rodzi się ze słuchania, a słuchanie dokonuje się przez żywe słowo Chrystusa.

Dlatego w niniejszym dziele postawiliśmy sobie za cel przede wszystkim to, by wstrząsnąć sumieniami katolików i rozpalić ich serca, aby z niegasnącym zapałem oddali się ratowaniu dusz tych, którzy nie znają jeszcze swego Odkupiciela. Nasz miłosierny Bóg mógłby słusznie wyrzucać chrześcijanom gnuśność i czarną niewdzięczność, skoro tak lekkomyślnie zaniedbują zbawienie bliźnich, za których została przelana Jego Najdroższa Krew. Aż lęk bierze, że tak rzadko i tak słabo myślimy o wyrywaniu ich z pęt szatana!

Choć to karygodne zaniedbanie plami różne stany chrześcijaństwa (nikt bowiem nie jest wolny od obowiązku miłości bliźniego), to jednak najboleśniej uderza ono u osób duchownych i zakonnych, których serca miłość Chrystusa powinna przynaglać najgwałtowniej. Wydaje się rzeczą niegodną i sromotną, aby mężowie w szczególny sposób poślubieni Bogu – wiedząc doskonale, jak żarliwie pragnie On zbawienia każdego grzesznika – trwali w gnuśnym bezruchu. Zamiast z rycerskim oddaniem poświęcić się nawracaniu pogan i zdobywaniu całych narodów dla Kościoła, pozwalają oni, by ich dusze trwały w odrętwieniu, podczas gdy miliony idą na potępienie.

[6] Zdarza się, niestety, że niektórzy tak trwożliwie lękają się trudów tego świętego dzieła, iż studzą zapał innych, skądinąd gotowych do walki o pomnożenie chwały Chrystusa. Czyż te tysiące dusz, które każdego dnia bezlitośnie pochłania piekielna otchłań, zostały odkupione za tak marną cenę, by zniewieściali żołnierze Chrystusa mieli patrzeć bezczynnie na tak straszliwą stratę? Czy ich powołaniem jest jedynie szukanie poklasku u tłumów w murach bezpiecznych chrześcijańskich miast poprzez wykwintne i próżne przemowy? Czemu służą tak wielkie i mozolne studia, jeśli cała ta wiedza zostaje wyczerpana jedynie na łagodne i wygodne nauczanie?

Cóż pożytku przynoszą udręczonemu Kościołowi Chrystusowemu niezliczeni kaznodzieje, którzy wysilają się na kunsztowne słowa, skoro płynie z nich skromny lub wręcz żaden owoc dla królestwa Bożego? Czyż nie byłoby rzeczą zbawienniejszą i chwalebniejszą naśladować mężów apostolskich, poświęcając całą swą naukę i trud narodom pogańskim, aby zyskać obfitsze żniwo zbawienia i Bożej chwały? Dzięki temu w rozległych królestwach, którymi dziś włada tyrańsko zły duch, rozkrzewiałaby się wiara chrześcijańska, a rzesze ludzi zostałyby wyrwane z paszczy wiecznego potępienia. Tymczasem sprawa ta leży odłogiem i zdumienie budzi fakt, jak rzadko wspomina się o dziele tak miłym Bogu i tak naglącym: niezliczone dusze giną w ogniu piekielnym, a nikt nie użala się nad losem tych nieszczęsnych!

Odchodząc jednak od tej słusznej skargi i wracając do zamierzonego celu: w dziele niniejszym będziemy się starać nie tylko wstrząsnąć sumieniami chrześcijan, a zwłaszcza osób zakonnych, by stanęli w obronie sprawy Chrystusa i troszczyli się o zbawienie dusz, lecz także dostarczyć im – nie bez wielkiego mego trudu – potężnego oręża. Orężem tym jest zarówno doktryna zdolna kruszyć błędy wyznawców innych religii, jak i roztropność niezbędna, by skutecznie przyciągać ich do światła wiary.

I choć w celu obnażenia fałszu pogan oraz niesienia im pomocy – by oświeceni blaskiem wiary katolickiej wstąpili na drogę prawdy – różni autorzy spisali już liczne księgi, to jednak wielu misjonarzy zamierzających przemierzać świat w apostolskim znoju nie posiada ani zasobnych bibliotek, ani czasu. Nie są oni w stanie w krótkim czasie wydobyć z tak wielu tomów i rozwlekłych dysput tego, czego w danym momencie i wobec konkretnych osób potrzebują na polu walki o duszę.

Wydawało się zatem rzeczą ze wszech miar konieczną, aby w jednym zbiorze zgromadzić wszelkie pomoce i narzędzia służące obronie i krzewieniu wiary. Winny się tam znaleźć argumenty do wykorzeniania sekt pogańskich, zasady odpierania (refellendas) zarzutów przeciwników, a wreszcie wskazania, jak bezpiecznie i godnie przebywać pośród wyznawców innych religii, działając z taką zręcznością, by łagodnie, lecz skutecznie pociągać ich do Chrystusa. [7] Dzięki temu gorliwi pracownicy na niwie Pańskiej będą mogli czerpać z owego zbioru niczym z bogatego skarbca – bez nadmiernego mozołu – wszystko, co niezbędne do osiągnięcia tego świętego celu. Dlatego też, nie z własnej woli, lecz pod świętym posłuszeństwem moim przełożonym, przyłożyłem rękę do tego dzieła. Uczyniłem to, aby ci, którzy starają się promować zbawienie heretyków, schizmatyków, Żydów, mahometan oraz pogan, mieli zawsze pod ręką wszystko, czego wymaga praca ewangeliczna. Dotyczy to zarówno czystej nauki wiary, jak i nadprzyrodzonej roztropności w działaniu oraz rozstrzygania trudnych przypadków sumienia, które mogą się pojawić w tej posłudze.

Aby zaś nadać niniejszemu dziełu większą jasność i powagę, pilnie i nie szczędząc sił, przebadałem najsławniejsze biblioteki w Rzymie. Szczególnie korzystałem z cennych zbiorów jaśnie oświeconego kardynała Santa Severina, który – ustanowiony przez świętej pamięci papieży Grzegorza XIII i Klemensa VIII dowódcą dzieła nawracania dusz i płonąc niezwykłą gorliwością – zgromadził ogromne materiały dla tej świętej posługi. Przejrzałem ponadto liczne rękopisy dotyczące nawracania wyznawców innych religii na wiarę prawowierną. Z nich wyprowadziłem i ułożyłem najlepszą metodę dla tak trudnego zadania. Starannie odnotowałem błędy szerzące się w naszych czasach, zwłaszcza wśród schizmatyków i im podobnych, którzy albo odrzucili jedność Kościoła katolickiego, albo zupełnie zeń wystąpili. Co ważniejsze, w Rzymie często i owocnie dysputowałem ze schizmatykami oraz innymi osobami powracającymi na łono Kościoła. Czyniłem to po to, by o wszystkim pouczyć się z pierwszej ręki – dokładniej, pewniej i przystępniej – oraz by upewnić się co do spraw, które uznałem za najbardziej pożyteczne dla wspólnego dobra Kościoła katolickiego i zbawienia dusz.

Nie mogła mnie też odstraszyć od podjęcia tego tematu okoliczność, że Antonio Possevino, mąż znamienity nauką i pobożnością, naświetlił podobne zagadnienia w swoim dziele Bibliotheca selecta (Wenecja, 1603). Nie ma bowiem takiej dziedziny, w której większość kwestii nie byłaby już poruszana przez dawniejszych mistrzów. Nie oznacza to jednak, by ci, którzy idą w ich ślady, mieli uważać za bezużyteczne ćwiczenie swego umysłu w wyjaśnianiu tych samych spraw i łączenie własnych trudów z pracami poprzedników. Czyż bowiem – jak mówi św. Hieronim w przedmowie do komentarza do Listu do Efezjan – Tertulian powstrzymał przed pisaniem świętego męczennika Cypriana, albo Cyprian Laktancjusza, albo Laktancjusz Hilarego?

[8] „Przodkowie nasi kładą niekiedy jedynie osnowę i nici – jak powiada ten sam autor – po to, aby ich następcy mogli z nich sporządzić godną szatę”. Także święty Augustyn w swym wiekopomnym dziele O Trójcy Świętej (ks. 1, rozdz. 3) naucza: „Pożyteczną jest rzeczą, aby wielu autorów pisało wiele ksiąg różnym stylem, nawet na te same tematy, tak aby prawda ta dotarła do jak największej liczby osób – do jednych w taki sposób, do innych zaś w inny”. Sądzę zatem, iż nikt nie może wynosić przeciwko nam skargi; nikogo bowiem świadomie nie pominęliśmy, lecz z należytym szacunkiem wspomnieliśmy o wszystkich mistrzach, od których zaczerpnęliśmy jakoweś dobro. Wyznaję otwarcie, że przy sprawach mniejszej wagi nazwiska autorów bywały niekiedy pomijane, by nie nużyć czytelnika nadmiarem odniesień. Niechże sprawiedliwy i chrześcijański czytelnik łaskawie o wszystkim osądzi; a jeśli odnajdzie tu u nas coś godnego uwagi od pobożnych autorów, niech przypisze to wraz z nami Temu, od którego bierze początek wszelkie dobro i któremu niech będzie wszelka chwała i cześć na wieki wieków.

[9] KSIĘGA PIERWSZA. O niesieniu pomocy duszom nieznającym Chrystusa, w której rozważa się konieczność, godność i pożytki tej najszlachetniejszej posługi.

W tej pierwszej części, po odmalowaniu obrazu całego świata, zostaje ukazana przerażająca i ostateczna konieczność ratowania dusz. Następnie wykazuje się, jak miłym samemu Bogu jest święty trud i ofiara podejmowana dla ocalenia ludzi, a zwłaszcza tych, którzy trwają w mrokach niewiary. Ukazano, jak niebotyczna wzniosłość i godność jaśnieją w tym dziele – zarówno ze względu na szlachetność samej duszy rozumnej, jak i dzięki nauce oraz krwawemu przykładowi Chrystusa i Jego Świętych. Przede wszystkim zaś dowodzi się potęgi wszystkich cnót, które zbiegają się w tym dziele, oraz jego absolutnej wyższości nad wszelkimi innymi uczynkami. Rozważa się następnie wielorakie owoce płynące z tej apostolskiej posługi oraz fakt, że do jej podejmowania – wedle sił i stanu – wezwani są wszyscy chrześcijanie bez wyjątku (Stimulus Missionum, cz. 1, rozdz. 1, s. 2-8; por. o. Jan od Jezusa Maryi, Assertio Missionum, rozdz. 1).

ROZDZIAŁ I. O skrajnej konieczności ratowania dusz na całym świecie. 

Taka jest niedola kręgu ziemskiego w naszych czasach, że nie ma serca tak zatwardziałego, które by nie skruszało i nie wybuchnęło płaczem na widok obecnego wieku, który nieubłaganie chyli się ku zachodowi świata i ku przepaści śmierci wiecznej. Podczas gdy niezliczone narody są bezlitośnie pochłaniane przez piekielną czeluść, rzadko i w nielicznych tylko zakątkach pobożność chrześcijańska jest pielęgnowana z taką mocą, by dawać niezłomną nadzieję na zbawienie wieczne. Dlatego zaklinam wszystkie pobożne dusze, aby z uwagą rozważyły poniższy opis świata pod względem geograficznym. Niech to rozważanie poruszy w was struny miłosierdzia i rozpali święty pożar gorliwości o nawrócenie pogan. Albowiem skoro spośród wszelkich ludzkich nieszczęść nieznajomość Chrystusa jest klęską największą, to dla tych, którzy zamiast oczu cielesnych posługują się światłem wiary katolickiej, żaden rodzaj nędzy nie powinien wydawać się bardziej godny opłakiwania niż ten ogromny, nieprzeliczony tłum ludzi oddzielonych od swego Boga (cdn).