Instrukcja Ojców Białych…cz. 9

Art. II. [119] DUCHOWOŚĆ. PIERWSZA EWANGELIZACJA. 1º RELACJE Z TUBYLCAMI. WIZYTY. Trzeba od samego początku sprawić, by szły w parze, w miarę możliwości, praca duchowa i praca materialna. [120] Od momentu przybycia misjonarzy tubylcy muszą zostać pouczeni o celu ich osiedlenia się pośród nich. Może być roztropnie niekiedy mówić im najpierw tylko o opiece nad chorymi i o nauczaniu dzieci, aby nie przerażać ich perspektywą tego, co mogliby uznać za trudne dla siebie. Tam, gdzie ludzie są dobrze usposobieni, podobna ostrożność byłaby bezużyteczna. Od pierwszych dni misjonarze będą wyruszać, najlepiej na zmianę, każdego dnia jeśli to możliwe, z wizytą do tubylców w ich wioskach, aby dać się poznać i nawiązać z nimi relacje. Jeśli misjonarz, który tam idzie, nie zna języka, niech towarzyszy mu tłumacz; gdyby go nie miał, niech sam pyta i słucha tubylców, aby nauczyć się ich języka, jak powiedziano wyżej. W każdym razie skorzysta z tych pierwszych wizyt, aby nauczyć się języka kraju lub udoskonalić się w jego znajomości, zaznajamiając się jednocześnie z ludźmi. Będzie mógł skorzystać z tych wizyt, aby opatrywać chorych, pokazując w ten sposób w praktyce charytatywny cel swojego przybycia do tego kraju. Doradza się, aby zaraz po przybyciu wręczyć podarunek wielkiemu wodzowi kraju oraz wodzowi miejsca, w którym się osiada, nawet gdyby oni pierwsi nie przynieśli podarunków. Ważne jest bowiem pozyskanie ich życzliwości, zwłaszcza gdyby nie byli dobrze usposobieni. Można będzie przyjąć podarunek od niższych wodzów i odwzajemnić im się. Lecz nie pozwoli się na wprowadzenie nawyku dawania podarunków bez specjalnego powodu. Niektórzy wodzowie mogliby wyzyskiwać ten sposób sprzedaży jako bardziej zyskowny. W przyszłości nie będzie się dawać już żadnego darmowego podarunku nikomu, chyba że w celu uzyskania usługi lub dla nagrodzenia usługi wyświadczonej; albo też w przypadku, gdy zwyczaje rdzennych mieszkańców wymagają przyjęcia podarunku lub jego wręczenia.

Kiedy wielka praca przy instalacji tymczasowej zostanie [121] ukończona, zwiększy się częstotliwość odwiedzin tubylców, aż do wiosek nieco oddalonych od misji. Każdy misjonarz poświęci na te wizyty co najmniej jeden cały dzień i jeśli to możliwe, jedno lub dwa pół dnia w tygodniu. Już samo opatrywanie chorych i rozmowa z tubylcami, przyciąga ciekawość. Obecność misjonarza sprawia, że zawsze znajdzie się ktoś z kim można by porozmawiać. Będzie się starało nawiązać rozmowę z ludźmi, zwłaszcza z młodymi ludźmi; będzie się im mówiło najpierw o rzeczach zwyczajnych; będzie się ich pytało o to, co ich interesuje, pokazując, że samemu interesuje się tym, co mówią, i starając się niepostrzeżenie sprowadzić rozmowę na temat religijny. Skorzysta się z wszelkich okazji, aby pobudzić ich ciekawość odnośnie do rzeczy religijnych i będzie się starało doprowadzić ich w ten sposób, powoli i stopniowo, do pragnienia i zaakceptowania nauki Bożej. Będzie się starało przyciągnąć dzieci, nawet poprzez jakieś drobne upominki, w taki sposób, aby zyskać ich zaufanie i zachęcić do przychodzenia na lekcje religii. W początkach, przynajmniej ogólnie, nie będzie można wcale liczyć na rodziców, że wyślą swoje dzieci na lekcje. Sukcesem będzie już to, jeśli uzyska się, że nie będą się temu sprzeciwiać. Trzeba będzie zazwyczaj przyciągać same dzieci. Kiedy uda się już ustanowić nauczanie katechizmu dla dorosłych, mniej lub bardziej regularne i gdy będzie można otworzyć szkołę, będzie się kontynuować wizyty tak często, jak to możliwe, aby zachęcać tych, którzy przychodzą na nauki i lekcje; aby przyciągać spóźnialskich i pozyskiwać opornych.

2º ŚRODKI PRZYCIĄGANIA POGAN DO NAUKI.

Aby przyciągnąć dorosłych tubylców do nauki, nie można uciekać się do żadnego przymusu ani fizycznego, ani moralnego; ani [122] osobiście, ani za pośrednictwem wodzów tubylczych. Nie można również starać się przyciągnąć ich podarunkami lub perspektywą korzyści materialnych. Trzeba ich do tego skłonić zachętą i perswazją. Można posłużyć się w tym celu sympatią, jaką się w nich wzbudza oraz autorytetem moralnym, jaki daje status Europejczyka i prestiż misjonarza. Można odwołać się do moralnego wpływu wodza tubylczego, który może pociągnąć swoich poddanych swoim przykładem i napominać ich do przychodzenia na katechezę, lecz nie można tego nakazywać jako obowiązku.

W początkach będzie trzeba nagiąć się nieco, przynajmniej w pewnych miejscach, do kaprysów i nawyków Afrykańczyków i głosić im katechezę, kiedy się pojawią. Lecz stopniowo i powoli będzie się starało zaprowadzić w tym nieco porządku i dyscypliny i porozumie się z nimi, aby ustalić dzień i godzinę nauki.

Aby ułatwić uczęszczanie na katechezy:

1º Wyznaczy się je na dzień i godzinę, które będą najlepiej odpowiadać grupom, dla których są przeznaczone. Ustali się ten dzień i godzinę w porozumieniu z wpływowymi ludźmi z grup, a zwłaszcza z wodzami.

2º Będzie się unikać zbyt długiego przeciągania nauk. Nie mogą one przekraczać zazwyczaj pół godziny lub co najwyżej trzech kwadransów.

3º Będzie się starało uczynić nauki interesującymi poprzez sposób wykładania doktryny i wplatanie tam przykładów oraz anegdot wziętych z rzeczy, które są bliskie słuchaczom.

4º Podtrzyma się uwagę poprzez liczne pytania, kierowane zwłaszcza do młodych. Trzeba bowiem unikać poniżania dorosłych i starców poprzez zadawanie im pytań, na które nie mogliby odpowiedzieć. Kiedy będzie się ich pytać, zada się im pytanie, na które na pewno potrafią odpowiedzieć, i będzie się ich chwalić za ich wiedzę, co im zaimponuje.

5º Dobrze będzie starać się znaleźć tam, gdzie będzie to możliwe [123] człowieka dobrej woli, który może i zechce podjąć się zwoływania ludzi na katechezę i przyprowadzania ich tamże. Tam, gdzie wodzowie zgadzają się podjąć zwoływania ich, będzie się chętniej uciekać do ich pośrednictwa. Nie będzie się dawać tym ludziom ani pensji, ani prawa do regularnych podarunków za ich usługi. Będzie się starało wynagradzać ich pośrednio, sprzyjając im przy okazji i odwołując się chętniej do nich w przypadku zatrudnienia lub misji honorowych i płatnych.

6º Będzie się zwoływać zazwyczaj na regularną katechezę tylko ludzi, którzy mieszkają w promieniu trzech kilometrów od miejsca, gdzie się ona odbywa. Dla tych, którzy mieszkają dalej, będzie się starało zorganizować oddzielne katechezy w wiosce lub w ośrodku bliższym im, pośród grupy wiosek, gdzie będzie się ich kazało zwoływać w umówionych dniach i godzinach.

7º Dobrze będzie starać się sprowadzać od czasu do czasu, tam gdzie jest to możliwe, na katechezę specjalnie dla nich przygotowaną, ludzi, którzy mieszkają zbyt daleko od ośrodka nauczania i dla których nie można jeszcze zorganizować oddzielnej katechezy. Będzie można ich nauczyć w ten sposób przynajmniej wielkich prawd i przygotować do chrztu w niebezpieczeństwie śmierci.

3º KATECHEZA prowadzona przez misjonarza i katechistę.

Dopóki nie będą dysponować zdolnymi katechistami, misjonarze będą sami prowadzić wszystkie katechezy. Kiedy będą ich mieli, będą mogli dać się zastąpić w samej misji w katechezach mniej ważnych, a na zewnątrz w katechezach zwyczajnych. Będą oni musieli kierować i nadzorować osobiście te nauki prowadzone przez katechistów.

W tym celu będą często udawać się, najlepiej niespodziewanie, by asystować jako słuchacze przy nauce prowadzonej przez katechistę. Będą w ten sposób nadzorować jej regularność i [124] będą mogli ocenić metodę stosowaną przez katechistę i poprawić go w razie potrzeby. Na końcu nauki dodadzą kilka słów wyjaśnienia, a zwłaszcza zachęty dla słuchaczy. Będą mogli również, kiedy uznają to za użyteczne, sami przeprowadzić katechezę przed katechistą, aby pouczyć go przez przykład. Lecz będą to czynić rzadko, jako że z doświadczenia wynika, iż katecheza prowadzona przez katechistę i poprawiona przez misjonarza jest zazwyczaj bardziej pouczająca niż przykład katechezy prowadzonej przez samego misjonarza którego słucha katechista.

Wszyscy poganie, poligamiści, czarownicy, jacykolwiek publiczni grzesznicy, muszą być dopuszczeni do słuchania nauk.

4º PRAWDY, KTÓRYCH NALEŻY NAUCZAĆ NAJPIERW.

Kiedy rozpocznie się regularną katechezę dla pogan, będzie się ich nauczać najpierw następujących prawd:

1º Istnienie jednego Boga;

2º Nieśmiertelność duszy (dwie prawdy, które nasi Afrykańczycy przyjmują);

3º Opatrzność, która zajmuje się ludźmi, karze opornych i nagradza dobrych w przyszłym życiu;

4º Trójca Święta wraz ze znakiem krzyża;

5º Wcielenie i Odkupienie;

6º Konieczność chrztu.

Od pierwszej lekcji należy nauczyć pogan krótkiej modlitwy, którą będzie się recytować i kazać powtarzać. Będzie się radzić poganom odmawianie tej modlitwy przynajmniej wieczorem przed udaniem się na spoczynek. Kiedy będą znali mniej więcej prawdy wskazane powyżej, zacznie się ich nauczać Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, aktów wiary, nadziei, miłości i żalu; następnie Składu Apostolskiego i przykazań. Gdy będą znali zwyczajne modlitwy, będzie się kazało recytować na przemian te poranne i te wieczorne przed każdą katechezą. Na końcu katechezy każe się recytować modlitwę o uproszenie chrztu.

[125] 5º Nauczanie religijne należy rozciągnąć na wszystkich.

Organizując tak szybko, jak to możliwe, katechezy w samej misji i w najbliższej okolicy, misjonarze skorzystają z wszelkich okazji, z obecności robotników lub innych obcych w stacji, ze swoich wycieczek i podróży, nawet z przemieszczeń spowodowanych pracami, aby zaszczepić stopniowo i powoli, w ogólności, przynajmniej główne prawdy religii, i gdy tylko będą mogli, ustanowią ośrodki nauczania aż w odległych skupiskach ludzkich, do których katechiści rezydujący w stacji nie są wstanie dotrzeć.

Misjonarze muszą bowiem dążyć do tego, by rozsiać jak najszerzej i jak najobficiej po całym kraju ziarno Ewangelii, nie dociekają szczegółowo, kiedy ono wykiełkuje. Rozsiewanie go jest ich dziełem; sprawienie, by wykiełkowało, jest dziełem Boga, który da mu płodność, kiedy mu się spodoba. Lepiej jest przyłożyć się bardziej do rozsiewania go wszędzie, nawet daleko i szeroko, niż poświęcać całą swoją aktywność małej grupie w nadziei na szybkie uzyskanie kilku nawróceń.

Naszym celem nie jest bowiem nawrócenie kilku jednostek, ani nawet ustanowienie kilku wspólnot chrześcijańskich na pustyni pogaństwa. Cel ten sięga dalej. Naszym celem jest nawrócenie całego kraju. Trzeba go zatem obrabiać tak szeroko, jak to możliwe, i nie zaniedbywać żadnej okazji do rozsiewania, nawet daleko i szeroko ziarna zbawienia. Nie jest konieczne liczyć na natychmiastowy lub bliski rezultat. Musimy włożyć ferment w masę. Będzie on fermentował powoli, być może. Lecz nauka rozprzestrzeniona pośród ludu otworzy umysły na prawdy religii; sprawi, że znikną uprzedzenia; ulepszy się pomału wyobrażenia i praktyki ludności; powoli przygotuje drogę dla [126] Ewangelii, która będzie pewnego dnia głoszona regularnie, wszędzie; i uczyni łatwym chrzest w niebezpieczeństwie śmierci.

To dzięki temu rozpowszechnianiu, dokonanemu szeroko od samego początku, najstarsze misje Wikariatu znajdują dzisiaj teren tak dobrze przygotowany w swoich kaplicach-szkołach i religia czyni tam postępy tak pocieszające. To również dzięki niemu starzy poligamiści, oporni przez całe życie na jakąkolwiek myśl o nawróceniu, proszą wszyscy, bez wyjątku, o chrzest w godzinie śmierci.

 

6º NAUKI DLA ROBOTNIKÓW. W celu szerzenia znajomości prawd religijnych, będzie się dawać od samego początku regularne nauki robotnikom pracującym na misji, co najmniej trzy razy w tygodniu, jeśli nie każdego dnia. Aby nie sprawiały one wrażenia pańszczyzny, przeznaczy się na nie pół godziny z czasu pracy, najlepiej przed południowym odpoczynkiem. Będzie się tam zwoływać wszystkich robotników niebędących katechumenami, nawet tych, którzy uczęszczają już na regularny katechizm. Jednakże, jeśli ci, którzy nie uczęszczają na regularny katechizm, tworzyliby osobną grupę, mającą oddzielną pracę, można by zwoływać tylko ich, a pozostałych zostawić przy ich pracy. Będzie się kontynuować ten specjalny katechizm dla robotników w misjach tak długo, jak długo będą tacy, którzy nie uczęszczają na regularny katechizm.

7º FORMOWANIE NA MIEJSCU POMOCNIKÓW TUBYLCZYCH. Przykładając się do szerzenia nauki tak szeroko, jak to możliwe, nie będzie się jednak zaniedbywać tego co istotne, a co daje największą nadzieję na natychmiastowy rezultat. Będzie się starało rozeznać i wybrać pośród tych, którzy wydają się dobrze usposobieni, kilku młodych dorosłych, inteligentniejszych, a zwłaszcza bardziej wpływowych. Będzie się szukało sposobu, aby ich przyciągnąć, pozyskać ich zaufanie i zaprzyjaźnić się z nimi i przywiązać ich do siebie, na przykład prosząc ich o pewne [127] usługi specjalne, które będzie się wynagradzać hojnie. Zajmie się w sposób specjalny ich nauczaniem i ich formacją, tak aby przygotować ich do zastania wzorowymi katechumenami, których przykład i słowo będą mogły przyciągnąć innych. Będzie się starało również, od samego początku, formować w sposób specjalny kilkoro dzieci i młodzieży lepiej obdarzonej, w celu wysłania ich później do Szkoły katechistów lub uczynienia z nich pomocników katechistów.