Kanonizacja rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus – Ludwika i Zelii Martin

W niedzielę 18 października (89-światowa niedziela misyjna) podczas Mszy św. o godz. 10.00, na placu Świętego Piotra, papież Franciszek uroczyście ogłosił ŚWIĘTYMI małżonków Ludwika Martin i Zelię Guerin, rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus od Najświętszego Oblicza. To dla nas powód wielkiej radości i wdzięczności Bogu. Niedawno zamknęliśmy obchody Jubileuszu 500-lecia narodzin św. Teresy od Jezusa, matki naszej karmelitańskiej rodziny i wielkiej reformatorki. Ta kanonizacja jest kolejnym znakiem, jaki Bóg nam daje dla umocnienia naszej wiary. „Kanonizacja małżonków Martin jest znakiem czasów. Kościół postanowił kanonizować razem parę małżonków, podczas trwania XIV Zwyczajnego Zgromadzenia Generalnego Synodu Biskupów, którego tematem jest powołanie i misja rodziny w Kościele i w świecie współczesnym, w niedzielę poświęconą Światowemu Dniu Misyjnemu.
KIM BYLI?
Ludwik Martin urodził się 22 sierpnia 1823 roku w Bordeaux, gdzie stacjonował batalion jego ojca Piotra Martin, kapitana armii francuskiej. Dzieciństwo spędził w Awinionie, potem w Strasburgu, a następnie w Alencon. Od dziecka marzył o pójściu do zakonu. Mając 20 lat w 1843 roku przebywał w klasztorze augustianów na wielkiej przełęczy świętego Bernarda w Alpach. Nie został jednak przyjęty z powodu braku znajomości łaciny. Jakiś czas spędził w Paryżu, a potem wrócił do Alencon, gdzie w 1850 roku założył zakład zegarmistrzowski oraz otworzył sklep jubilerski. Każdy dzień zaczynał Mszą, potem była praca, łowienie ryb i czytanie książek. Angażował się w pracę charytatywną w swojej parafii.
Poślubił 8 lat od siebie młodszą Zelię Gurin. Wzięli ślub o północy 12 lipca 1858. Nie byli młodzi jak na standardy tamtych czasów ona miała 27 lat, a on 35.
Z tego małżeństwa urodziło się 9 dzieci, z których czworo umarło we wczesnym dzieciństwie. W kolejności byli to: Maria Ludwika – w Karmelu Maria od Najświętszego Serca Jezusa, Maria Paulina – w Karmelu matka Agnieszka od Jezusa, Maria Leonia, która wstąpiła do klasztoru wizytek w Caen i przybrała imię Franciszka Teresa. Dnia 24 stycznia 2015 roku rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny i od tego dnia przysługuje jej tytuł Sługa Boża. Czwartym dzieckiem była Maria Helena, która zmarła mając niespełna 5 i pół roku. Pierwszy chłopiec w rodzinie Martin – Józef Ludwik żył zaledwie pół roku, po nim urodził się Józef Jan Chrzciciel, który zmarł mając około 9 miesięcy. Potem były jeszcze trzy córki: Celina – w Karmelu siostra Genowefa od Najświętszego Oblicza, Maria Melania Teresa, która zmarła jako niemowlę i wreszcie Maria Franciszka Teresa. Znamienne, że wszystkie córki Martin – miały na pierwsze imię Maria, zaś synowie Józef.
Wszystkie pięć córek wstąpiło do klasztoru. Towarzyszenie im w podejmowaniu tych kroków – zwłaszcza małej, ukochanej Teresie –było dla niego wielkim poświęceniem. Przeżywał to jako wspaniałomyślny akt ofiarowania swojego życia i życia swoich dzieci Bogu, jak to robili zawsze wspólnie z Zelią. Nie bez powodu, wybrał dla swojej rodziny motto Joanny d`Arc: Najpierw służy się Bogu.
Zelia miała zaledwie 46 lat kiedy zmarła. Ludwik znalazł się w ten sposób w sytuacji wdowca i przeżył w tym stanie 17 lat. Zapewnił byt i wychowanie swoim pięciu córkom, dając im całego siebie i decydując się na przeprowadzkę z Alencon do Buisonnets w Lisieux, by zapewnić im troskę ze strony ciotki.
Po powrocie z pielgrzymki do Rzymu, w której uczestniczyła Teresa jesienią 1887 roku doznał częściowego paraliżu. Niebawem pojawiły się takie zaburzenia umysłu, że tuż po obłóczynach najmłodszej, ukochanej córki , w lutym 1889 roku, umieszczono go w zakładzie opiekuńczym Dobrego Zbawiciela w Caen, gdzie przebywał ponad 3 lata. W maju 1892 roku powrócił do Alençon pod opiekę Celiny. Zmarł 29 lipca 1894 roku.

Również życie matki świętej Teresy Zelii Gurin naznaczone było cierpieniem. Urodziła się 21 grudnia 1831 roku w rodzinie wojskowej. Podobnie jak jej przyszły mąż – kilkunastoletnia Zelia myślała o życiu zakonnym. W 1844 roku przybyła do Alençon, gdzie uczyła się u Sióstr Adoratorek. Zdobyła zawód koronczarki. Potem już jako pani Martin wyrabiała słynne koronki z Alençon prowadząc małe własne przedsiębiorstwo. W 1858 roku poślubiła Ludwika Martin. Przez pierwsze dziewięć miesięcy małżeństwa obydwoje żyli w dziewictwie, co w owym czasie i w tym miejscu bardzo było cenione. Dopiero na wskutek interwencji spowiednika małżonkowie podjęli współżycie. Te dziesięć miesięcy braterskiego życia będzie czasem dojrzewania i pogłębiania się ich miłości, który doprowadzi ich do uświadomienia sobie specyfiki powołania do małżeństwa, które nie może wykluczyć otwarcia się na życie.
Pojawienie się dzieci wpłynie na zmianę spojrzenia Zelii i Ludwika i umożliwi im wejście prosto w sedno ich powołania: poprzez całkowite oddanie siebie na służbę wzrastania i wychowywania tych małych istot otrzymanych od Boga, małżonkowie Martin, którzy stali się rodzicami, sami będą wzrastali w miłości i podążać drogą doskonałości. Od tej pory uświęcają się już nie wbrew małżeństwu, ale w małżeństwie.
Jeśli dzieci posiadały w ich życiu absolutny priorytet, ale nie działo się to nigdy kosztem ich wzajemnej miłości, przeciwnie: dzieci jednoczą ich jeszcze bardziej we wspólnej trosce „wznoszenia ich ku niebu”. Z późniejszy listów Zelii wynika, że bardzo chciała mieć dużo dzieci. Zaraz po urodzeniu pierwszego dziecka pojawił się nowotwór piersi i po 12 latach cierpienia zmarła 28 sierpnia 1877 roku. Teresa miała wtedy cztery i pół roku.

Małżonkowie Martin dadzą świadectwo heroicznej cierpliwości nie tylko w chwili, gdy są postawieni wobec śmieci swoich dzieci, ale także wobec swej własnej śmierci. Kiedy ujawnia się rak piersi, który zabierze Zelię, jej jedyną troską staje się pocieszanie wszystkich dokoła przy pomocy dobrego humoru i wesołego nastroju. Zgadza się na odbycie pielgrzymki do Lourdes, by prosić tam o uzdrowienie dla siebie, „jeśli taka jest wola dobrego Boga”; i śpieszy z dołączeniem kilku dodatkowych intencji za dzieci i najbliższe osoby. Kiedy, mimo pielgrzymek, nowenn i modlitw, wszystko wydaje się wskazywać, że czas powrotu do Ojca jest bliski, rozdziela domowe obowiązki pomiędzy córki biorąc pod uwagę ich wiek i prosi Marię, by ta kontynuowała w jej miejsce jej posługę i stała się Matką jej dzieci. Aż do samego końca, i pomimo olbrzymiego cierpienia wynikającego z choroby, będzie czyniła wszystko, co możliwe i niemożliwe, by móc uczestniczyć w Mszy o godzinie siódmej, jak miała zwyczaj to czynić. Jednak choroba postępuje nieubłaganie i pokona wkrótce jej ostatnie zasoby sił. Z heroiczną odwagą, ta 46-letnia matka, żegna się z piątką swoich dzieci, zanim wyda ostatnie tchnienie o świcie 28 sierpnia 1877 roku.

DLACZEGO ZOSTALI KANONIZOWANI?
Kościół uważa ich świadectwo życia małżeńskiego za wzorowe ze względu na kilka cech:
Pierwsza cecha, to przeżywanie spotkania z drugą osobą i małżeństwa jako powołania. Ludwik i Zelia byli do tego przygotowani przez ich historię, wziąwszy pod uwagę, że obydwoje myśleli o przeżyciu swojego chrześcijańskiego życia w poświęceniu się Bogu. Cechą jednak dla której Kościół ich kanonizaował jest ich wzajemne przekonanie o powołaniu pochodzącycym od Boga by weszli w związek małżeński i stworzyli rodzinę. Było to jasne dla Zelii kiedy, widząc zbliżającego się swojego przyszłego męża, gdy przemierzali w przeciwnych kierunkach most Świętego Leonarda w Alençon, usłyszała w sobie głos, który jej mówił: “To jest mężczyzna, którego przygotowałem dla ciebie”.
Druga cecha to przeżywanie relacji ze swoją żoną /swoim mężem jako przyjaźń. Szacunek i poważanie, bycie dla drugiego pomocą, okazywanie miłości przez cierpliwość, pokorę, wytrwałość, delikatność, ufność i wzajemną troskę o siebie – oto cechy prawdziwej przyjaźni:
Kilka wyjątków z listów świadczy o tym:
«Idę z tobą w duchu przez cały dzień; mówię sobie: “w tej chwili robi właśnie to a to”. Nie mogę się doczekać aż będę blisko ciebie, mój drogi Ludwiku; kocham cię z całego mojego serca i czuję jak się podwaja to moje uczucie będąc pozbawiona twojej obecności; nie mogłabym żyć z dala od ciebie» (Korespondencja rodzinna 108);
«Jestem zawsze bardzo szczęśliwa z nim, on sprawia, że moje życie jest spokojne. Mój mąż jest świętym mężczyzną, takiego życzę wszystkim kobietom: oto moje życzenia jakie im
składam na nowy rok» (Korespondencja rodzinna 1);
albo, «twój mąż jest prawdziwym przyjacielem, który kocha cię nad życie».
Odmienne wrażliwości, były przeżywane przez Ludwika i Zelię jako okazje do ćwiczenia się w miłości i cierpliwości:: «Kiedy otrzymasz ten list, będę zajęta porządkowaniem twojego biurka; nie będziesz się musiał irytować, niczego nie zagubię, ani starej tarczy, ani najmniejszej sprężynki, czyli niczego, a będzie wszystko czyste na stole i pod nim! Nie będziesz mógł powiedzieć, że “zmieniłam tylko miejsce kurzu”, bo już go nie będzie (…). Ściskam cię z całego serca; dziś, gdy myślę, że cię znów zobaczę, jestem tak szczęśliwa, że nie mogę nawet pracować. Twoja żona, kochająca cię nad życie» (Korespondencja rodzinna 46).
Trzecia cecha: to przekazywanie życia i uświecenie przez wychowywanie
Dla Zelii i Ludwika pożycie małżeńskie i otwartość na życie nie było z początku łatwe. Musieli oni zrozumieć, że miłowanie Boga całym sercem odbywa się poprzez oddanie się sobie w celu przyjęcia potomstwa którym Bóg chce ich obdarzyć, wychowanie go i troska.
Dziewięcioro dzieci narodziło się z ich jedności, napełniając radością ich życie: «Kiedy mieliśmy nasze dzieci, nasze idee trochę się zmieniły: żyliśmy już tylko dla nich, to było nasze szczęście i tylko w nich je znajdowaliśmy. Wszystko było szczęściem, świat nie był już dla nas ciężarem. Dla mnie to była wielka nagroda, dlatego chciałam mieć wiele dzieci, by wychowywać je dla Nieba. Spomiędzy moich dzieci, cztery już są w niebie, a pozostałe także wejdą do królestwa niebieskiego, z większą ilością zasług, bo walczyły dłużej» (Korespondencja rodzinna 192).
Dążenie Zelii do świętości, dla siebie i dla swoich najbliższych, było nieustanne, mimo świadomości własnych ograniczeń i straconego czasu:
«Chcę stać się świętą: nie będzie to łatwe, jest wiele do ociosania, a drewno jest twarde jak skała. Byłoby lepiej zacząć wcześniej, wtedy gdy było to mniej trudne, ale w końcu “lepiej późno niż wcale”» (Korespondencja rodzinna 110).
Pisze do brata: «Cieszę się, że jesteś bardzo szanowany w Lisieux: stajesz się osobą zasłużoną; jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, ale nade wszystko pragnę, byś był święty» (Korespondencja rodzinna 116).
Także wobec córki o trudnym charakterze, Leonii, którą w szkole nazywali “straszną dziewczynką”, mimo bolesnej świadomości jej wielkich ograniczeń – «to biedne dziecko okryte jest wadami jak płaszczem» (Korespondencja rodzinna 185) – nie brakuje jej ufności ożywianej wiarą w dobroć Boga i jego planu zbawienia: «Dobry Bóg jest tak bardzo miłosierny, że zawsze miałam nadzieję i mam ją nadal» (tamże).
Znamy dobrze, ze świadectw świętej Tereski, wielką zażyłość Ludwika z Bogiem, która widoczna była na jego obliczu: «Czasami jego oczy błyszczały ze wzruszenia, a on starał się powstrzymywać łzy; wydawało się jakby nie był już związany z ziemią, tak bardzo jego dusza pogrążała się w prawdach wiecznych» (Manuskrypt A, 60); «wystarczyło mi spojrzeć na niego, by wiedzieć jak modlą się święci» (Manuskrypt A, 63). W czasie jego choroby, w chwilach świadomości, nawet gdy czuł się upokorzony, Ludwik powtarzał: «Wszystko dla większej chwały Boga!».
W takim klimacie sprawy duchowe stanowią istotę życia i wszystko postrzegane jest w perspektywie wieczności, w sposób “naturalny”. Rodzina może odzyskać w ten sposób swoją pierwotną funkcję, często zapomnianą w naszych czasach, bycia «pierwszym miejscem gdzie uczymy się porozumiewać», pojmując komunikację jako «odkrycie i budowanie bliskości»
Czwarta cecha: troska o ubogich i potrzebujących.
Miłość do Boga, jeśli jest, to zawsze związana jest nierozerwalnie z miłością bliźniego, a w sposób szczególny tego, kto potrzebuje pomocy. Wiele jest epizodów świadczących o tym, jak piękne w życiu Zelii i Ludwika było poświęcenie się bliźniemu – począwszy od pracownic, które pracowały w przedsiębiorstwie koronek i były traktowane jak córki (por Korespondencja rodzinna 29).
«Mój Boże, jak smutny jest dom bez religii! Jak straszną wydaje się w takim domu śmierć! […] Mam nadzieję, że Bóg zlituje się nad tą biedną kobietą; została ona tak źle wychowana, co ją bardzo usprawiedliwia» (Korespondencja rodzinna 145);
«Módl się bardzo do Świętego Józefa za ojca pokojówki, który jest ciężko chory, byłoby mi bardzo przykro, gdyby ten biedak umarł bez wyspowiadania się» (Korespondencja rodzinna 195);
«Miałam tyle pracy, że ja również zachorowałam […] a jednak trzeba było, bym była na nogach przez część paru nocy, by opiekować się chorą pokojówką» (Korespondencja rodzinna 123). «Tak bardzo nalegałam, że mój mąż zdecydował się sprzedać część swoich papierów wartościowych w Funduszu Kredytowym ze stratą tysiąca trzystu franków na jedenaście tysięcy zysku. Jeśli mój brat potrzebuje pieniędzy, niech mnie natychmiast o to poprosi i powie czy trzeba sprzedać resztę» (Korespondencja rodzinna 68);
«Prosiłam go, by przychodził tu zawsze gdy czegoś potrzebuje, ale nigdy nie przyszedł. W końcu, na początku zimy, twój ojciec spotkał go w jedną z niedziel, gdy było bardzo zimno: miał bose stopy i szczękał zębami. Zdjęty litością nad tym nieszczęśnikiem, zaczął go przekonywać na wszelkie sposoby, by wszedł do Hospicjum.» […] «Twój ojciec nie dał za wygraną: zależało mu na tej sytuacji i użył całej swojej energii, by wstąpił on do Przytułku» (Korespondencja rodzinna 175).
Piąta cecha: przeżywanie codzienności w zjednoczeniu z Bogiem.
Rodzina jest miejscem ewangelicznej świętości, realizowanej w najbardziej zwyczajnych warunkach. Kanonizacja rodziców Martin pokazuje wszystkim rodzinom, niezwykłe piękno zwyczajnych spraw, kiedy własna historia zostaje przyjęta z Bożych rąk i oddana Jemu, z pocieszającą świadomością, że najprostsze w tym wszystkim to zgodzić się z wolą Bożą i przygotować się zawczasu do niesienia swojego krzyża jak najbardziej odważnie (Korespondencja rodzinna 51); przyjmować wspaniałomyślnie wolę Bożą, jakakolwiek by ona była, bo to zawsze będzie najlepsze dla nas (Korespondencja rodzinna 204).
Wytrwałe poszukiwanie zażyłości z Jezusem i z Maryją, wzorowe jej przeżywanie przez Lidwika i Zelię, jest najcenniejszym przesłaniem pozostawionym w spadku dla swoich córek i dla nas, dzieci Świętej Teresy.
Święta Teresa daje piękne świadectwo o swoich rodzicach na 9 tygodni przed swoją śmiercią: „Dobry Bóg dał mi ojca i matkę godniejszych nieba niż ziemi. Prosili Pana, aby dał im dużo dzieci, i aby wszystkie Mu się oddały. Pragnienie to zostało spełnione: czterech aniołków odleciało do nieba, a pięcioro na arenie życia obrało Jezusa za Oblubieńca. Z męstwem prawdziwie heroicznym, ojciec mój jakby prawdziwy Abraham wspiął się trzykrotnie na górę Karmel, aby złożyć Bogu ofiarę z tego, co miał najcenniejszego. Najpierw były to dwie najstarsze córki, a później trzecia – z poradą swego kierownika odprowadzona przez niezrównanego swego ojca wstąpiła na próbę do klasztoru wizytek. Wybraniec Boga miał jeszcze dwie córki. Ta ostatnia – mała Teresa – zapragnęła odlecieć do Karmelu. Zezwolenie dobrego ojca otrzymała bez trudności, a wspaniałomyślność swą posunął do tego stopnia, że zawiózł ją do Rzymu, aby usunąć piętrzące się przeszkody, które dokonały opóźnienie ostatecznego ofiarowania, tej, którą nazywał Królewną. Gdy doprowadził ją do portu, powiedział jedynej pozostałej córce: Jeżeli chcesz pójść za przykładem swoich sióstr, zgadzam się, nie troszcz się o mnie! Anioł jednak, który miał być podporą starości tak świętego męża, odpowiedział, że ona także odleci za klauzurę, ale dopiero po odejściu ojca do nieba. Uradowało się serce tego, który żył wyłącznie tylko dla Boga”.
Pomiędzy grobami rodziców Ludwika i Zelii znajduje się figura św. Teresy, a na cokole tej figury wyryte zostały jej słowa: „Dobry Bóg podarował mi ojca i matkę godnych bardziej nieba niż ziemi”.
Módlmy się
Boże wieczna Miłości, Ty dałeś w świętych małżonkach Ludwiku i Zelii Martin, wzór świętości przeżytej w małżeństwie. Oni zachowali Wiarę i Nadzieję wypełniając swoje obowiązki i przeżywając trudności codziennego życia. Oni wychowywali swoje dzieci na Świętych. Niech ich modlitwa i ich przykład podtrzymuje rodziny w życiu chrześcijańskim, a nam wszystkim pomaga dążyć do świętości. Boże, udziel nam łask, o które Cię pokornie prosimy za ich wstawiennictwem. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Por.
O. Saverio Cannistra, Przełożony Generalny Zakonu Karmelitów Bosych, LIST DO ZAKONU Z OKAZJI KANONIZACJI LUDWIKA I ZELII MARTIN, RZYM, 18 PAŹDZIERNIKA 2015, ŚWIATOWY DZIEŃ MISYJNY;

o. Benedykt Belgrau OCD, Rodzice św. Teresy – Ludwik i Zelia Martin, Kraków 2015 r (mps).