Moje życie zakonne i kapłańskie w Karmelu od 25 lat

Nazywam się brat Jean-François Nkunzimana, karmelita bosy. Obecnie posługuję w klasztorze w Gitega w Burundi. Jestem obywatelem Rwandy, mam 61 lat i od 31 lat należę do Zakonu Karmelitów Bosych. Chciałbym podzielić się świadectwem mojego powołania do Karmelu i kapłaństwa.

Motywy mojego powołania do Karmelitów Bosych

Moje powołanie do kapłaństwa zostało zainspirowane świadectwem niemieckiej mistyczki Teresy Neumann. Przeczytałem jej biografię i byłem głęboko poruszony miłością oraz bliskością, jakiej doświadczała z Jezusem. Nie miałem już wątpliwości, że powinienem pozwolić, by Jezus Chrystus całkowicie mnie zdobył. Nie był On już tylko osobą, o której uczyła mnie rodzina i społeczeństwo poprzez religię i wiarę, ale stał się Kimś żywym i prawdziwym – Bogiem, który mnie osobiście umiłował. Czułem, że wzywa mnie, abym został kapłanem, bym kochał Go jak Teresa i pomagał Mu w zbawianiu dusz.

Dziś jestem przekonany, że Pan nadal powołuje tych, których chce, zawsze przez Kościół i rodzinę chrześcijańską. Bez tych wspólnot – mogę to z całą pewnością powiedzieć – nie zostałbym karmelitą ani kapłanem. Miłość i służba wobec nich mają kluczowe znaczenie w Bożym planie zbawienia świata.

Powołanie do Karmelu

Po doświadczeniu silnego pragnienia kapłaństwa poprosiłem o przyjęcie do seminarium w mojej diecezji. Wówczas niewiele wiedziałem o życiu zakonnym. Biskup przyjął mnie do Wyższego Seminarium Duchownego w Rutongo, gdzie rozpocząłem naukę w październiku 1984 roku. Jednak przed końcem roku przeżyłem kryzys powołania – wydawało mi się, że duchowy styl życia, jaki tam poznałem, nie zaspokoi w pełni mojego wewnętrznego pragnienia. Musiałem pożegnać się z biskupem Josephem Ruzindaną, który mnie przyjął. Przeżywałem to z bólem, ale też z pragnieniem odnalezienia nowej drogi zakonnej.

To odejście odczułem jako porażkę, lecz z Bożej łaski pozostałem wierny swojej pierwotnej motywacji. Zacząłem rozważać życie zakonne i nawiązałem kontakt z kilkoma zgromadzeniami, w tym z trapistami i karmelitami bosymi. W tym czasie podjąłem pracę w szkole podstawowej jako nauczyciel i spędziłem tam trzy lata. W kwietniu 1989 roku, w ostatnim roku pracy, zwróciłem się do Matki Bożej z prośbą o pomoc w dokonaniu wyboru między dwoma wspólnotami. Po pielgrzymce do Lourdes poczułem, że Matka Boża z Góry Karmel wstawiła się za mną – zrozumiałem, że moje powołanie wiąże się z Karmelitanami Bosymi.

We wrześniu 1989 roku wstąpiłem do klasztoru w Butare. Nigdy nie zapomnę dużej, pięknej figury Matki Bożej stojącej przed kaplicą – wydawało mi się, że to Ona pierwsza mnie przyjęła.

Czteroletni postulat i nowicjat w Butare i Montpellier

Spędziłem rok w Butare. Razem z moim współbratem Filipem mieliśmy formatora o złotym sercu – ojca Bartłomieja Kurzyńca, który kształtował nas z wielką prostotą i braterstwem. Później formację przejął ojciec Eliasz Trybala, który z wielką duchową głębią nauczył nas kochać i naśladować świętych Karmelu.

W październiku 1990 roku zostałem wysłany do klasztoru w Bukavu (ówczesny Zair, dziś Demokratyczna Republika Konga), gdzie przez trzy lata studiowałem filozofię. Pierwszy rok był pełen trudności – myślałem nawet o powrocie. Dzięki wsparciu naszego mistrza, ojca Nazariusza Kwiatkowskiego, wytrwałem i ukończyłem ten etap formacji.

Po powrocie do Rwandy w 1993 roku rozpocząłem nowicjat w Butare wraz z dwoma współbraćmi – Libèriuszem i Faustynem. Naszym mistrzem był ojciec Sylwan Zieliński – człowiek głębokiego ducha i umysłu. Jednak z powodu wojny domowej w Rwandzie musieliśmy wyjechać i kontynuować nowicjat w Montpellier we Francji. 15 sierpnia 1994 roku złożyliśmy pierwszą profesję. Bracia francuscy przyjęli nas z wielką miłością i braterstwem.

Po profesji wszyscy udaliśmy się do Tuluzy, aby studiować filozofię i teologię. Studia teologiczne były dla mnie prawdziwą szkołą cierpliwości i równowagi między życiem duchowym a akademickim – jak mówił nasz święty Ojciec Jan od Krzyża, „zakonnicy i studenci; zakonnicy przede wszystkim”. Z pomocą Bożej łaski ukończyłem studia i rok później, 20 lipca 1998 r., w dniu św. Eliasza, powróciłem do Butare.

Profesja wieczysta, diakonat i kapłaństwo

W klasztorze w Butare wszyscy bracia, oprócz mnie, byli misjonarzami. Wkrótce poprosiłem o możliwość złożenia profesji wieczystej – i otrzymałem zgodę. 15 października 1998 roku, w dniu św. Teresy od Jezusa, złożyłem śluby wieczyste i przyjąłem święcenia diakonatu. Byłem pierwszym Rwandyjczykiem, który złożył profesję wieczystą w Karmelu.

Święcenia kapłańskie przyjąłem 18 kwietnia 1999 roku w mojej rodzinnej parafii Muyanza. Chciałem pokazać, że w tej parafii powołania kapłańskie są nadal możliwe – mimo wojny i trudnych lat, które zabrały nam trzech kapłanów. Parafia odradzała się po ludobójstwie i wojnie domowej, która zniszczyła mój kraj. Święceń udzielił mi biskup ServilienNzakamwita.

Po powrocie do Butare powierzono mi funkcję asystenta mistrza postulantów oraz prowadzenie domu rekolekcyjnego. W 2000 roku zostałem mianowany wychowawcą studentów filozofii w nowo powstałym klasztorze w Bużumburze.

Misja formacyjna młodzieży zakonnej

Formacja w Bużumburze nie była łatwa. Było nas tylko dwóch zakonników po ślubach wieczystych – przełożony Jan de Kanty i ja. Mieliśmy pod opieką dwóch studentów i sami musieliśmy zajmować się domem, finansami oraz apostolatem, zwłaszcza spowiedzią.

Trudność potęgował brak bezpieczeństwa – Burundi, podobnie jak Rwanda, przeżywało skutki wojny domowej po zamachu na prezydenta Melchiora Ndadaye w 1993 roku. Nasz klasztor kilkakrotnie był napadany, a młodzi bracia przeżywali lęk po bombardowaniach miasta. Zdecydowano więc o przeniesieniu formacji do Rwandy, do Kabgayi, w pobliżu Wyższego Seminarium Filozoficznego. Było to w 2003 roku. Po kilku latach bracia zostali posłani na studia do Republiki Środkowoafrykańskiej, a ja powróciłem do Butare, by kontynuować formację nowych kandydatów do Zakonu.

Misja w parafiach Musongati i Gahunga

Od 2014 roku rozpocząłem posługę w naszych parafiach w Gahunga i Musongati – łącznie dziewięć lat pracy duszpasterskiej. To właśnie wtedy głębiej odkryłem apostolski wymiar życia karmelitańskiego w kontekście posługi parafialnej. Niesie on zarówno wiele łask, jak i wyzwań:

a) Otwartość na Kościół, którego główną misją jest zbawienie dusz. Doświadczamy obfitości działań sakramentalnych, kaznodziejstwa i posługi charytatywnej – często bardzo pilnej. Niekiedy czujemy się bezsilni wobec ogromu zadań, ale uczymy się pokory i zostawiania pierwszego miejsca Chrystusowi.

b) Walka o równowagę między wymiarem kontemplacyjnym a apostolskim. To codzienne zadanie, które nigdy się nie kończy.

Na zakończenie tego świadectwa chcę wyznać, że nie byłbym tym, kim jestem dziś, bez wsparcia i pracy naszych misjonarzy oraz współbraci – zarówno starszych, jak i młodszych. To oni pomogli mi wytrwać na drodze Karmelu. W pełni rozumiem teraz znaczenie słów, które wypowiadamy podczas profesji: „Szukajcie towarzystwa braci.” W tym skromnym świadectwie zawieram całą moją wdzięczność. Niech Pan prowadzi nas dalej w drodze ku większej wierności Karmelowi i służbie Kościołowi.

Brat Jean-François od Matki Kościoła Nkunzimana, OCD