5 maja 1996 r.
W Wielką Sobotę w Musongati ochrzciłem 164 katechumenów (którzy do chrztu przygotowywali się przez pięć lat katechumenatu: dwa razy w tygodniu po dwie godziny nauki religii).
Misje Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych w Afryce – w Burundi i Rwanda
"Aby Jezus był znany i kochany"
5 maja 1996 r.
W Wielką Sobotę w Musongati ochrzciłem 164 katechumenów (którzy do chrztu przygotowywali się przez pięć lat katechumenatu: dwa razy w tygodniu po dwie godziny nauki religii).
Musongati, 8 grudnia 1995 r.
Gdy ostatnio żołnierze zabili podobno kilku ludzi atakujących bezbronną ludność, to uważa się to za szczyt sprawności tego wojska. Nikomu się nawet nie śni o ujęciu żywych złoczyńców, by móc ujawnić kto za czym się kryje. Zwykłym biegiem rzeczy, gdy mają miejsce jakieś „działania” i zginie żołnierz, to wtedy „pacyfikuje” się teren, dokładnie tak, jak to znamy z historii hitlerowskiej i wczesnosowieckiej w Polsce.
Wrzesień 1995 r.
Zastąpiliście mi z nadmiarem serdeczności moich rodaków, którzy nie mogli uczestniczyć w moich święceniach i w mojej pierwszej Mszy św. Pragnę Was zapewnić, że zabrałem Was w moje kapłaństwo na zawsze. Ilekroć będę we Mszy św. mówił w liturgii słowa: „Boże utwierdź w wierze i miłości Twój Kościół pielgrzymujący na ziemi…”
grudzień 1994 r.
Misjonarze wspólnie chcą stworzyć ekipę, by pomagać w całej diecezji Ruhengeri, gdzie nie ma ani biskupa ani księży.
Wspomnienia misjonarza o początkach misji w Afryce
Sam nie bardzo wierzyłem, że moje zgłoszenie zostanie przez przełożonych przyjęte. Przyznaję, że list o. Prowincjała, oznajmiający mi to przyjęcie, odczytałem z pewnym zaskoczeniem. Oznaczał on przecież zamknięcie pewnego okresu w mym życiu, pozostawienie dotychczasowej pracy, która mnie radowała, oznaczał podjęcie nowej nieznanej drogi
Wspomnienia misjonarza o początkach misji w Afryce
JM+JT
Pax Christi!
Rutana, 9.05.1972
Drogi i Czcigodny Ojcze!
Z serca dziękuję w moim własnym imieniu i w imieniu wszystkich Ojców za ofiarę i służbę, której nieustannie od Ojca doświadczamy. Nie udało mi się wcześniej napisać z powodu licznych zajęć. Pod koniec kwietnia rozpocząłem posługę misjonarską przy małej kaplicy pomocniczej i pozostawałem tam przez cztery dni.
O sytuacji w kraju i o moim wypadku opowie Ojcu O. Michał, do którego napisałem bardzo szczegółowy list.
Ostatnio byłem w Bujumbura, w Nuncjaturze, by podziękować Nuncjuszowi za to, że przedstawił Świętej Kongregacji prośbę biskupów o pomoc na rozpoczęcie naszej fundacji. Zastałem tam tylko Ekscelencję Einaudi, który zapewnił mnie, że pomoc prawdopodobnie dotrze w maju. Odwiedziłem też Caritas i Prokurę Ojców Ksawerianów. Chciałbym znaleźć przyjaciół, gdyż nie mamy ich wielu wśród Ojców Białych. O. D’Erchie, przełożony regionalny Ksawerianów jest bardzo miły, ale gdy przybyłem do Bujumbura wybierał się właśnie do Kongo. Byłbym bardzo wdzięczny, jeśliby przełożeni Ksawerianów w Rzymie mogli mu mnie polecić.
JM+JT
Pax Christi!
Rutana, 7.04.1972
Czcigodny Ojcze!
Dziękuję za list z 27 III 72. Pisałem kilka dni temu. Jeszcze raz dziękuję za przesyłki.
Odnośnie 540 intencji mszalnych z USA – są to intencje już odprawione przez nas. O. Alfred naznacza nam intencje. (…)
Gdy chodzi o konkordancję, jedną mam, a dla drugiego domu kupimy później.
Rutana, 3.04.1972
Czcigodny Drogi Ojcze!
Piszę, by podziękować za wszystkie przesyłki, które doszły szczęśliwie i na czas. Piękną koszulę podarowałem Komisarzowi, ale przyznam się, że byłem zaskoczony jego zachowaniem się. Nic nie porozmawiał ze mną, powiedział tylko, że jest zadowolony i że nie ma czasu. Potem wytłumaczyli mi inni, że wstydził się, bo nie wiedział o czym mówić. Podarunek tak przyjął, jakby robił łaskę. Ale taka tu jest sytuacja, że trzeba przepraszać za to, że się oddało przysługę. Oczywiście, chodzi o tych, którzy tu zaczynają tworzyć inteligencję.
JM+JT
Pax Christi!
Rutana, 20.03.1972
Przewielebny Nasz Ojcze!
Wraz z życzeniami świątecznymi wszelkich łask i radości wielkanocnych, życzę Naszemu Ojcu przyjemnego pobytu na ziemi amerykańskiej.
Właściwie to, co przedstawiłem w poprzednim liście, to wszystko. O sprawach personalnych na razie nie piszę, obawiam się, że list nie zastanie Naszego Ojca w Munster.
Wczoraj wstąpił na misję pan prezydent Burundi. Prosiłem go, by nas przyjął i że przywieźliśmy podarunki dla niego i dla jego żony. Powiadomi mnie tydzień przed swoim kolejnym przyjazdem tutaj. Chciałbym sprowadzić tych Ojców, którzy są bliżej. On przyjeżdża w te strony na polowania i zawsze coś z tego polowania przyśle. Proboszcz misjonarz jest jego dawnym nauczycielem, a teraz przyjacielem. Czasem wydaje się, że wierzy więcej w ludzi rządu niż w Pana Boga.
JM+JT
Pax Christi!
Rutana, 17.03.1972
Drogi Ojcze!
Proszę przyjąć najlepsze życzenia świąteczne obfitych łask i radości wielkanocnych.
Przypuszczam, że Ojciec otrzymał mój poprzedni list z prośbami i listem do O. Prowincjała. Otrzymałem list od O. Rafała, a ostatnio od O. Alfreda. Mam nawet pewną ilość intencji, którą przekażę do odprawienia O. Bogusławowi w liście świątecznym.