GRUDZIEŃ 2010

AMAHORO to w Burundi znaczy pokój

Amahoro grudzień 2010

W numerze:
  • Drodzy Przyjaciele Misji
  • Aktualności misyjne
  • O. Sylwan Zieliński donosi z Afryki
  • List O. Teofila
  • List O. Pawła
  • List O. Bartłomieja
  • Zapowiedź pielgrzymki
  • Zaproszenie na opłatek misyjny

Czytaj dalej…

WRZESIEŃ 2010

AMAHORO to w Burundi znaczy pokój

Amahoro wrzesień 2010

W numerze:
  • Drodzy Przyjaciele Misji
  • Aktualności
  • 25 lat Misji Karmelitańskiej w Butare w Rwandzie
  • Relacja O. Macieja Jaworskiego z uroczystości jubileuszowych
  • Witraż i tabernakulum do kaplicy w Gitega w Burundi
  • Relacja z pielgrzymki do Lisieux.

Drodzy Przyjaciele Misji

Drodzy Przyjaciele Misji

„Niebo moje spędzać będę na ziemi, aż do końca świata. Chcę, aby niebem moim było czynić dobro na ziemi”. Słowa te wypowiedziała św. Teresa od Dz. Jezus do swoich sióstr
w dniu 17 lipca 1897 r., niedługo przed swoją śmiercią.
Były to słowa prorocze, które wciąż poruszają serca wielu ludzi, którzy garną się do Niej i polecają się Jej opiece, a „Mała Święta” – jak Ją określamy- znana jest na całym świecie. Podziwiamy Jej piękne życie, Jej głęboką dziecięcą wiarę i uczymy się od Niej zawierzenia Bożej Opatrzności.Nas również co roku gromadzi w swoje święto na modlitwę w intencji Misji. Jest przecież ich szczególną Patronką.
Zapraszam więc na 1 października do naszego kościoła karmelitańskiego w Krakowie przy ul. Rakowickiej 18. Spotkanie nasze rozpoczniemy modlitwą różańcową o godz. 17.00. Mszy św. o godz. 18.00 przewodniczył będzie ks. bp. Jan Zając, Kustosz Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, a kazanie wygłosi O. Sylwester Potoczny, nasz misjonarz z Musongati w Burundi.
W imieniu naszych misjonarzy dziękuję wszystkim naszym drogim Przyjaciołom Misji za wciąż hojną pomoc modlitewną i finansową, bez której Misje nie mogłyby istnieć.
Niech święta Teresa spuszcza na nas z nieba swój deszcz róż i wyprasza wszystkim szczególne błogosławieństwo Boże.

O. Anastazy Gęgotek, OCD
Sekretarz Prowincjonalny d/s misji


Aktualności

  • W Polsce przebywa aktualnie kilku naszych misjonarzy, którzy odbywają swój okresowy urlop i przechodzą kontrolne badania min. w Instytucie Medycyny Tropikalnej w Gdyni
  • w dniu 12 czerwca w Krakowie obchodził swój jubileusz 60-lecia profesji zakonnej nasz najstarszy misjonarz z Butare w Rwandzie O. Teofil Kapusta, który przebywa na dłuższej rekonwalescencji i ma nadzieję powrócić jeszcze do Afryki.
  • 16 lipca w Butare  odbyła się uroczysta  msza św. dziękczynna za 25 lat istnienia tej stacji misyjnej  w Rwandzie
  • 15 sierpnia w uroczystość Wniebowzięcia N.M. Panny, 10 braci z naszej Delegatury złożyło śluby zakonne w naszym domu formacyjnym w Butare. Ceremonie odbyły się przy licznym udziale wiernych, przedstawicieli zgromadzeń zakonnych i wielu księży. Profesje odebrał O. Kamil Ratajczak, Delegat Prowincjała na Afrykę. Profesje złożyli następujący bracia:
  • Profesja uroczysta:
1. O. John od Ducha św. i Dzieciątka Jezus (John Gibson)
2. Br. Gallican Maria Gabriel od Zwiastowania (Gallican Nduwimana)
  • Pierwsza profesja:
1. Br. Ezechiel od Najświętszego Serca P. Jezusa (Ezechiel Mukeze)
2. Br. Felix Gabriel od Krzyża (Felix Rutayisire)
  • Odnowienie profesji
1. Br. Jean M. Vianney od Trójcy Św. (J.M.V. Uwamungu)
2. Br. Jean M. Vianney od M.B. Różańcowej (J.M.V. Sakubu)
3. Br. Amedée Jean-Paul od Krzyża (Amedée Jean-Paul Nzeyimana)
4. Br. Celestyn Maria od Najświętszego Sakramentu (Celestyn Muhire )
5. Br. Jean Claude Michel od M.B. Bolesnej (Jean Claude Mworoha)
6. Br. Dieudonné Maria od Niepokalanego Serca Maryi (Dieudonné Ruhanyura)

Polecamy ich wszystkich matczynej opiece N.M.P. Matce i Królowej Karmelu, aby wzrastali ciągle w wierności powołaniu i w umiłowaniu Zakonu i Kościoła św.

  • 28 sierpnia w Czernej obchodził swój jubileusz 25-lecia profesji nasz misjonarz O. Jan Malicki, który decyzją Najwyższego Przełożonego Zakonu został mianowany Delegatem Generalnym dla Delegatury Generalnej karmelitańskich domów zakonnych w Demokratycznej Republice Kongo.
  • 16 września powrócił do Polski br. Amadeusz Nzeyimana, by kontynuować  studia teologiczne
  • 28 września, po dłuższym pobycie i szczęśliwie przebytej kuracji radiologicznej  powrócił do Gitegi w Burundi O. Sylwan Zieliński

25 lat Misji Karmelitańskiej w Butare w Rwandzie 

Początek lat 80-dziesiątych w Burundi to był czas dla nas bardzo trudny: władze państwowe  zaczęły okazywać misjonarzom i misjonarkom – nie tylko katolickim – coraz większą niechęć, a nawet wrogość. Stopniowo niemal wszyscy misjonarze i misjonarki byli zmuszeni do opuszczenia kraju, w którym niejednokrotnie  pracowali dziesiątki lat. Wśród nich pierwsi wyrzuceni karmelici to O. Teofil i O. Jan Kanty. Z biegiem wydarzeń coraz bardziej stawało się dla nas oczywiste, że taki będzie również nasz los. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że wracając do Polski, aby czekać na zmianę polityki w Burundi wejdziemy w pracę duszpasterską w Polsce i tak zakończy się nasza misja w Afryce. To chyba była główna racja za podjęciem posługi misyjnej w sąsiednim kraju, w Rwandzie. Taka była też wspólnie podjęta decyzja i zostałem wysłany do Rwandy, do Butare, aby tam szukać punktu zaczepienia i podjąć pracę w jakiejś parafii, gdzie następni współbracia, po wyrzuceniu z Burundi, mogliby kontynuować działalność misyjną. Ta nasza decyzja przejścia do Rwandy zbiegła się w czasie z wizytą naszego definitora generalnego odpowiedzialnego za Afrykę, Hindusa O. Patryka (nie pamiętam jego nazwiska), który potwierdził słuszność naszej decyzji, a ponadto miał nadzieję, że w Rwandzie pomożemy mu zrealizować nowe zadanie idące po linii decyzji O. Generała Filipa de Beranda odnoszącej się do wspólnej formacji młodych afrykańskich karmelitów posługujących się językiem francuskim. O. Patryk po wizycie w Rwandzie chciał w tym kraju założyć karmelitański dom dla studiów teologicznych. Po pierwszych rozmowach O. Patryka z biskupem z Butare Janem Chrzcicielem Gahamayim wydawało się, że to zadanie nie będzie trudne do zrealizowania. Prosił jednak biskup, aby karmelici podjęli równocześnie pracę duszpasterską w jego diecezji. Biskup obiecał postarać się o odpowiedni teren dla naszego przyszłego seminarium w Nyakibanda lub w jego pobliżu, tak aby nasi studenci mieszkali blisko seminarium diecezjalnego. Jednak po kilku miesiącach biskup napisał list z powiadomieniem, że konferencja episkopatu nie wyraziła zgody na osiedlenie się karmelitów w pobliżu seminarium. W tej sytuacji po uzgodnieniu z O. Patrykiem zaczęliśmy szukać odpowiedniego terenu w samym Butare, które nie jest zbyt oddalone od Nyakibandy. Już w tym czasie dwóch karmelitów O. Emilian Bojko i ja pracowaliśmy w niedużej parafii w pobliżu Butare w Rugango. Wymagania O. Patryka odnośnie terenu pod przyszłe karmelitańskie seminarium były dość duże; prosił żeby szukać terenu o powierzchni 5 hektarów i najlepiej w samym mieście, aby nie było problemów z komunikacją, wodą i elektrycznością. Biskup Butare radził w tej sprawie zwrócić się do władz miejskich. Po bardzo wielu wizytach w różnych urzędach Butare i Kigali, przegotowaniu wielu pism i dokumentów otrzymaliśmy teren trochę przekraczający powierzchnię 3 hektarów na zboczu we wschodniej części miasta Butare. W czasie załatwiania formalności jeden z urzędników miejskich powiedział nam wcześniej: „Pięciu hektarów nie znajdziecie w Butare, ale niedawno zapadła decyzja przeniesienia miejskiego targu na inne miejsce niż przewidywały to dawne plany, może ten teren uda się wam uzyskać”. Nie mając innego wyboru zaczęliśmy się starać o ten wskazany przez urzędnika teren. Uzyskanie tego terenu wymagało jeszcze bardzo wielu zabiegów i pukania do różnych drzwi. Ostatecznie teren został nam przydzielony w całości, ale pod pewnymi warunkami: w dokumencie przekazania terenu napisano: „teren otrzymuje diecezja Butare dla karmelitów”. Urzędnik w Kigali tłumaczył, że takie sformułowanie będzie dobre ze względu na istniejące w Rwandzie prawo.   Drugi warunek: Jeżeli po pewnym czasie teren nie zostanie zagospodarowany, zgodnie z przedstawionymi planami, władza państwowa może go odebrać.  Mając teren w Butare, zgodnie z życzeniem naszych władz zakonnych z Domu Generalnego, po zrobieniu ogólnego planu karmelitańskiego centrum formacji dla Afrykańczyków posługujących się językiem francuskim, złożyliśmy prośbę (chyba do Missio) o potrzebne fundusze na realizowanie projektu. Odpowiedź tej organizacji była pozytywna. Po pewnym czasie otrzymaliśmy pierwszą ratę przeznaczonej dla nas pomocy i prace budowlane zaczęły dość szybko postępować do przodu przy współpracy ekonomatu diecezjalnego. Prace nadzorował brat Gracjan ze zgromadzenia Ojców Białych. Wciąż pozostawało bez odpowiedzi pytanie: czemu ta budowa będzie służyła? W tej sytuacji Opatrzność Boża podsunęła nowe rozwiązanie: polscy Pallotyni, którzy już wcześniej zbudowali w Butare swój ośrodek formacyjny na prośbę Konsulty Zakonów organizowali u siebie comiesięczne dni skupienia dla osób konsekrowanych z Butare. Ponieważ z nowym rokiem szkolnym chcieli rozpocząć u siebie tak zwany „internowicjat”, gdzie nowicjusze i nowicjuszki z licznych domów formacyjnych w Butare (chyba ok. 50) otrzymywaliby pewien zakres formacji wspólnej, że nie mogą u siebie równocześnie prowadzić dwóch dzieł. Dlatego też przełożony Pallotynów Ks. Zenon Bazan, znając nasze problemy, w rozmowie ze mną zapytał: „Czy moglibyście przejąć organizowanie comiesięcznych dni skupienia dla osób konsekrowanych? To pozwoliłoby nam lepiej rozwinąć nasze nowe dzieło  prowadzenia internowicjatu.” Ta propozycja wydawała się bardzo odpowiednia również ze względu na nasz karmelitański charyzmat. Już wcześniej były osoby, które prosiły o możliwość odprawienia prywatnie u nas dnia skupienia czy rekolekcji. Położenie naszego domu i prowadzone w nim życie zakonne, stwarzało odpowiedni klimat do skupienia i modlitwy. Również biskup Butare prosił o możliwość odprawiania dni skupienia wraz ze swym prezbiterium. Tak więc rozwój Butare w kierunku domu rekolekcyjnego narzucał się sam. Potrzeba takiego domu w obrębie miasta sama dała o sobie znać. Z biegiem czasu zmienił się model formacji początkowej naszego zakonu w Afryce: pod koniec kadencji O. Generała Filipa de Beranda otrzymaliśmy pozwolenie na otwarcie nowicjatu w Butare, co nie przeszkadzało w tym, że Butare coraz bardziej rozwijało się jako dom rekolekcyjny i równocześnie formacyjny.

O. Sylwan Zieliński, OCD


Relacja O. Macieja Jaworskiego z uroczystości jubileuszowych

Rozpoczynający się rok jest dla nas w Butare, rokiem jubileuszowym. 25 lat obecności Karmelu w Rwandzie daje okazję do spojrzenia nieco wstecz, by lepiej odpowiedzieć na to co przed nami w kolejnym otwierającym się 25-leciu.
Początek tej refleksji dało nam święto Matki Bożej Szkaplerznej obchodzone wraz z Pasterzem naszej diecezji, biskupem Filipem Rukamba. Punktem charakterystycznym tej uroczystości było poświęcenie co dopiero wybudowanej pustelni. Na przykładzie powstającej pustelni możemy też spojrzeć nieco na losy naszej misji w Butare.
Pomysł, by w Butare wybudować pierwszą w Rwandzie pustelnię w mieście; zrodził się w sercach karmelitańskich misjonarzy około 20 lat temu. Kiedy początki domu rekolekcyjnego były jeszcze nieśmiałe, nie było infrastruktury dla większych grup, wspólnota nastawiała się na zajmowanie się raczej pojedynczymi rekolektantami niż grupami. Jak wspomina ojciec Bartłomiej, cały dom czekał na jedną osobę.
W ciągu kolejnych lat, dom się rozbudowywał, zaczęły pojawiać się grupy, ruch w domu coraz większy, infrastruktura coraz bardziej zaadoptowana do wymogów domu rekolekcyjnego. Czas mijał, a owo pierwsze pragnienie – zajmowania się jedną osobą – pozostało. W tym właśnie kontekście zrodziła się idea wybudowania pustelni dla pojedynczego rekolektanta, który będzie szukał pełnej samotności i ciszy. Pierwsza rekolektantka, która pojawiała się w naszym domu już w latach 80-tych, świecka konsekrowana, Szwedka z niemieckim paszportem, Maria Utler, podpowiadała ojcom podobną ideę. Ale potrzeby chwili na przestrzeni lat, zwyciężały, nigdy nie starczało, czy to czasu, czy pieniędzy, czy sił, by to marzenie zrealizować. Były ważniejsze inwestycje – duża sala konferencyjna, później wybudowanie nowicjatu, sali formacyjnej, później poszerzenie całej infrastruktury, itp. Lata płynęły, lata 90-te to wojny i niepokoje, które wiele planów unicestwiły. O pustelni zapomniano…
Dopiero na początku Roku Kapłańskiego, w czerwcu 2009 roku, wspólnota wróciła do tego tematu. Okazja znakomita. Kościół ogłasza Rok Kapłański; Karmel zaczyna przygotowania do 500-lecia narodzin Matki Teresy; karmelici w Butare przygotowują się do swego srebrnego jubileuszu obecności w Butare. Lepszych okazji nie będzie, zaczynamy!
Wstępne plany na fiszce papieru zostały przygotowane podczas kolacji w Gahunga, przy 12 voltowej lampce. Główna idea duchowa planu, to, aby tabernakulum usytuowane zostało w centrum pustelni, a reszta przestrzeni koncentrycznie wokół owego centrum. Kilka miesięcy później pojawił się, jak zwykle opatrznościowo i z pełnią kompetencji i dobrym sercem, nasz niezastąpiony architekt Zbigniew Brach, który w ekspresowym tempie stworzył profesjonalny projekt pustelni. Dzięki pomocy finansowej pustelników kartuzów spod Londynu, dobrodziejów z Niemiec i Polski, mogliśmy w maju 2010 roku rozpocząć budowę.
I tak oto 16 lipca, biskup naszej diecezji, Filip Rukamba przyszedł, by poświęcić pierwszą w tym regionie Afryki pustelnię i świętować wraz z naszą wspólnotą uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej, przy okazji był to też dobry moment, by Bogu podziękować za 25 lat obecności Karmelu w tej diecezji. Przed pustelnią w chwili poświęcenia pasterz diecezji wspomniał potrzebę budowy wewnętrznej twierdzy duchowej, ufając że wiele osób skorzysta z tej nowej inicjatywy, by pogłębić swe życie duchowe. Słuchając refleksji afrykańskiego biskupa na temat wszechobecnego hałasu w społeczeństwie i o zabieganiu ludzi Kościoła w Afryce, kolejny raz zdałem sobie sprawę, że kultura pośpiechu zaczyna dominować w całym świecie, że nie jest to już tylko problem krajów rozwiniętych. Tym bardziej ucieszyłem się, że nasz projekt ma sens i odpowiada na aktualne potrzeby lokalnego Kościoła. Podczas uroczystej wieczornej Eucharystii biskup wspomniał o rozpowszechnianiu się Zakonu poprzez prześladowania, tak jak stało się to w początkach naszej historii uciekając z zagrożonej Góry Karmel, karmelici przynieśli Europie nowy charyzmat, tak też karmelici będąc wyrzuceni z Burundi w latach 80-tych XX wieku, przynieśli bogactwo Karmelu do Rwandy. Celebrans wspomniał, że nie można się cieszyć z cierpienia innych – w tamtej sytuacji Kościoła w Burundi – ale można dziękować Bogu, że z cierpienia i prześladowania wyrósł dobry owoc: Karmel w Rwandzie.
Na koniec biskup Filip podkreślił, że 25 lecie, to nie jest jeszcze wielkie osiągnięcie. To jednak piękny wiek na dojrzałość i przynoszenie owoców. Więc odwagi i do przodu, cała diecezja wam dziękuje i prosi o jeszcze – zakończył biskup.
W drugim rzędzie wśród wiernych siedziała wzruszona, nasza pierwsza rekolektanta i jedna z pomysłodawców karmelitańskiej pustelni w Rwandzie.Ufajmy, że ta nowa inicjatywa duchowa w Rwandzie, ożywi ducha kontemplacji i pogłębionego życia duchowego rwandyjskiego Kościoła.
Przy tej okazji pragniemy gorąco podziękować wszystkim, którzy na przestrzeni tych lat wspomagali przez modlitwę i ofiary naszą misję w Butare. Niech sam Bóg będzie źródłem waszego błogosławieństwa.
Z wyrazami wdzięczności za wszystko i prośbą o ciąg dalszy

o. Maciej Jaworski, Butare


Witraż i tabernakulum do kaplicy w Gitega w Burundi

Dlaczego spośród wielu pięknych obrazów Matki Bożej wybraliśmy właśnie ten? Całe centrum rekolekcyjne, które budujemy w Gitega jest dedykowane Maryji Królowej Karmelu, taki też jest tytuł kaplicy. W Burundi jest rzeczą charakterystyczną, że szkaplerz i kult Matki Bożej Szkaplerznej został bardzo chętnie przyjęty. Wśród wielu Burundyjczyków noszących szkaplerz stwierdzamy żywe przywiązanie do Matki Bożej. Szkaplerz jest przyjmowany z żywą wiarą jako znak Jej miłości do osoby, która go nosi i obrała Matkę Bożą za swoją Matkę.
My również ufamy, że pod opieką Matki Bożej najlepiej zrealizujemy nasz plan: przez regularne dni skupienia i rekolekcje odprawiane w tym ośrodku pogłębić wiarę i miłość Boga wśród młodego Kościoła Burundi.
Pod wyżej umieszczonym zdjęciem pięknego witrażu Matki Bożej Królowej Karmelu czytamy: „witraż do naszej nowej kaplicy w Gitega”.
W czasie urlopu w Polsce mogłem postarać się o to aby krakowski witrażysta Pan Tomasz Furdyna wykonał projekt a następnie pieknie go zrealizował. Już wnet to dzieło zostanie wysłane do Burundi. Dlaczego postaraliśmy się o witraż? Nowa kaplica w Gitega ma kształt owalny i za ołtarzem jest duże okrągłe okno średnicy dwóch metrów. Przez nie padają promienie wschodzącego słońca – w tym świetle, każdego dnia, Matka Boża ukarze się wiernym i będzie przemawiała do wiernych swoją dobrocią i troską do każdego: przecież szkaplerz, to znak Jej matczynej miłości. Żywe kolory witraża wyraźnie przywołują na pamięć Jej gorącą miłość.
Dziwnym zrządzeniem Opatrzności Bożej pierwsi misjonarze, Ojcowie Biali 16 lipca w święto Matki Bożej przybyli do Burundi. Pod znakiem miłości i opieki Matki Bożej Szkaplerznej rozpoczęli ewangelizacje tego kraju. Niech Królowa Karmelu z naszej kaplicy w Gitega patronuje również dziełu pogłębienia wiary w młodym Kościele Burundi.
Wszyscy wspomagający budowę i wyposażenie tej kaplicy mają prawo czuć się współpracownikami Matki Bożej w dziele szerzenia Królestwa Jej Syna.
Piękne i bardzo starannie wykonane tabernakulum do naszej kaplicy w Gitega jest darem Prof. dr hab. n. med. Edwarda Wylęgały i jego żony Bogusławy z Katowic. Jego wykonawcą jest artysta metaloplastyk P. Bronisław Jakiel, również z Katowic. Napis umieszczony na tabernakulum to słowa Św. Tomasza Apostoła, jego wyznanie wiary, które złożył po dotknięciu ran Chrystusa zmartwychwstałego: „Pan mój i Bóg mój”. Tutaj jego słowa są podane w języku kirundi, którym posługują się obywatele Burundi „MUKAMA WANJE – MANA YANJE”. Słowa św. Tomasza wzywają do ożywienia wiary w obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i przypominają to, co Tomasz  usłyszał wtedy od Pana Jezusa: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.Już wnet to mieszkanie Pana Jezusa ruszy w daleką podróż.
Niech Bóg nagrodzi hojnych ofiarodawców.

O. Sylwan i O. Zbigniew


Relacja z pielgrzymki do Lisieux.

Pomiędzy 15 a 22 sierpnia br. pielgrzymowaliśmy do Lisieux. Była to IX już Pielgrzymka Dziękczynna do św.Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, organizowana przez p. Bożenę Maderak we współpracy z Biurem Misyjnym Karmelitów Bosych .
Podróżowaliśmy autokarem w gronie ponad 40 osób pochodzących z różnych miejscowości w Polsce. Naszym duchowym opiekunem był o. Grzegorz Irzyk OCD.
Szlak pielgrzymki wiódł przez miejsca związane z osobą i życiem św.Teresy. Wyruszyliśmy z Krakowa do Pragi, gdzie przez Hradczany dotarliśmy do Sanktuarium Praskiego Dzieciątka Jezus. Po Mszy Św. sprawowanej przez o Grzegorza i posiłku wyruszyliśmy w drogę do Francji. W ciągu tych siedmiu dni zobaczyliśmy i dowiedzieliśmy się bardzo wiele. W autokarze p. Bożena wyświetlała nam filmy opowiadające o krajach, przez które przejeżdżaliśmy lub też związane tematycznie z osobą św.Tereni.. Każdorazowo po wjeździe na teren kolejnego państwa, nasza młoda tłumaczka p.Małgosia prezentowała nam  skrót z historii danego kraju. Pani Bożena zapoznawała nas stopniowo z historią życia św. Teresy . Ojciec Grzegorz dbał o ducha modlitwy, a Duch jednoczył nas w jedną pielgrzymkową rodzinę, w której nie mogło zabraknąć śpiewu.
Przez Reims, gdzie oglądnęliśmy katedrę, dojechaliśmy do Paryża.
Tu odwiedziliśmy wiele sławnych świątyń. W Kaplicy Cudownego Medalika uczestniczyliśmy we Mszy św. , oglądnęliśmy też Sacre Coeur (gdzie trwa Jubileusz 125-lecia nieustannej adoracji Najświętszego Sakramentu), Notre Dame, Kościół MB Zwycięskiej, Kościół Polski, część pielgrzymów oglądała Paryż z wysokości Wieży Eiffla. Następnym etapem podróży było Alencon – miejsce narodzin i chrztu św. Teresy. Tu obok domu gdzie mieszkała rodzina Martin, tuż obok sypialni, wybudowano piękną kaplicę, gdzie nasz duszpasterz odprawił Mszę święta. Byliśmy tez w kościele parafialnym gdzie ochrzczono mała Tereskę. Wieczorem we środę dojechaliśmy do Lisieux. Następnego ranka zaczęliśmy zwiedzać miejsca związane ze św. Tereską począwszy od Karmelu (Msza św.w pobliżu relikwiarza Świętej i muzeum eksponujące m.in. habit św. Tereski i  inne przedmioty, których używała), poprzez jej dom rodzinny (wnętrza znane z opisów w „Dziejach Duszy”, zabawki małej Tereni) i katedrę św. Piotra.
Nad całym Lisieux góruje neoromańska bazylika poświęcona w 1937r. upamiętniająca życie i duchowe dzieło Świętej. Wnętrze jej jest bogato zdobione mozaiką.  Po prawej stronie transeptu u stóp krzyża, znajduje się relikwiarz św. Tereski, a wokół morze świateł – wyraz wiary z zaufania we wstawiennictwo św. Teresy. Kolejny dzień pielgrzymki to wycieczka do Mont Saint-Michel. To sławne już w XII w. miejsce pielgrzymek w pełni zasługuje na swą sławę. Część z nas miała okazję wziąć udział we Mszy św. sprawowanej w tamtejszej  katedrze przez Wspólnotę Jerozolimską. Po trzygodzinnym pobycie na wyspie odwiedziliśmy jeszcze Trouville nad kanałem La Manche -kurort nadmorski gdzie latem wypoczywała sw. Teresa wraz z rodziną. W drodze powrotnej do kraju odwiedziliśmy jeszcze Rouen – gdzie widzieliśmy wspaniałą katedrę oraz miejsce męczeńskiej śmierci św. Joanny d’Arc.
Podróż do tych miejsc, w których w sposób naturalny jak i nadprzyrodzony kiełkowała i dojrzewała doktryna „małej drogi” pozwoliła nam lepiej poznać św. Teresę, by starać się podążać jej śladami drogą ufności i miłości.Dorota Zabrzeska