Ojcowie Biali – instrukcja dla misjonarzy…

Drodzy Przyjaciele misji,

Pragnę się z Wami podzielić ciekawym odkryciem jakiego dokonał o. prof. Jarosław Różański OMI (katedra misjologii UKSW Warszawa). Oto Instrukcja dla Misjonarzy Ojców Białych Wikariatu Apostolskiego Górnego Konga, z 1920 roku (Baudouinville) w tłumaczeniu z języka francuskiego, u których boku uczyli się prowadzić misje w Burundi nasi współbracia z Polski w latach 1971-1975. Pod ich okiem odbywali w parafiach i stacjach swój roczny staż misyjny. Uczyli się języka tubylczego, sposobu życia i działania od Ojców Białych, którzy wychowali się na tych właśnie Instrukcjach. Wydawałoby się, że dokument z 1920 niewiele może nam powiedzieć o czasach obecnych w których mamy podjąć na nowo ewangelizacyjną misję wobec zdechrystianizowanego świata o jakiej wspomina pap. Leon XIV. A jednak, Instrukcja ta ma wielkie znaczenie nie tylko dla misjonarzy, lecz także dla chrześcijan świeckich. Zawiera podręcznik postępowania, myślenia i działania dla misjonarzy w którym omawia: konieczność modlitwy i zjednoczenia z Bogiem jako źródło misyjnego zapału, sprawności jakimi winien odznaczać się misjonarz, zasady adaptacji i inkulturacji jakimi powinien się posługiwać by dotrzeć do lokalnej ludności i tłumaczyć teksty religijne, zasady zakładania misji i katechizowania, sposoby leczenia, rolnictwa i budowy stacji misyjnych, obowiązek nauki języków lokalnych w celu lepszej komunikacji ze społecznością i wiele innych. Dziś prezentujemy Wprowadzenie strony [5-13] napisane przez Wiktora Roelens biskupa tytularnego Djerba i Wikariusza Apostolskiego Górnego Konga. W nawiasach [..] podajemy strony tekstu oryginalnego. Całość Instrukcji to strony od 5-499 bez spisu treści:   

WPROWADZENIE

[s.5] DO MISJONARZY OJCÓW BIAŁYCH GÓRNEGO KONGA. NAJDROŻSI WSPÓŁBRACIA,

Przed napisaniem niniejszych Instrukcji pragnęliśmy zasięgnąć opinii najbardziej doświadczonych misjonarzy tego Wikariatu. Zgromadziliśmy zatem na synodzie Przełożonych różnych misji. Przez miesiąc badaliśmy wspólnie z nimi najważniejsze punkty dotyczące kierowania Wikariatem i jego dziełami. Pisząc te instrukcje, oparliśmy się na ich opiniach, rozwijając je, dodając szczegóły, które zostały zbadane, podpierając je racjami, na których spoczywają, i dając praktyczne rady dla ich wykonania.

Niniejsze instrukcje są stworzone dla środowiska i czasu, w których się znajdujemy, i inspirują się aktualnymi okolicznościami. Byłoby rzeczą nierozsądną chcieć stosować identyczne metody w odmiennych środowiskach, u ludów o różnych obyczajach i charakterze. W tym samym środowisku okoliczności modyfikują się wraz z czasem, niekiedy gwałtownie. To, co w jednym miejscu i w danym momencie jest dobre do uczynienia, może stać się lub być niekorzystnym w innym miejscu lub w innym czasie. [6] Każda metoda, aby być dobrą, musi być dostosowana do swego środowiska i do aktualnych okoliczności. Staraliśmy się to uczynić w miarę, jak pozwoliło Nam na to Nasze doświadczenie kraju i ludzi, zjednoczone z doświadczeniem Przełożonych naszych misji i wsparte łaską Bożą. Pragniemy, aby instrukcje te mogły być użyteczne najpierw młodym misjonarzom, którzy nie mają jeszcze żadnego doświadczenia ani co do ludzi, ani co do spraw tych krajów.

Oby mogły im one ukazać, że wszystko, co uczynili i czego się nauczyli przed przybyciem do tego Wikariatu, stanowi jedynie fundament, na którym muszą zacząć wznosić gmach swego życia apostolskiego. Oby mogły im one dać do zrozumienia, że to w samym kraju, w kontakcie z rzeczywistością, muszą wyrobić sobie dokładne pojęcie o tym życiu i jego praktyce, oraz zreformować wiele uprzedzeń, które sobie o nim wytworzyli lub które im wpoili inni. Teorie są bez wątpienia użyteczne, można rzec, iż są konieczne, lecz dopiero po ich dopracowaniu przez praktyczne doświadczenie mogą stać się skuteczne.

Pragniemy również, aby instrukcje te mogły być użyteczne tym, którzy mają już praktykę życia misyjnego w tym środowisku i którym doświadczenie ukazuje każdego dnia coraz jaśniej, jakże trudno jest zawsze samemu odnaleźć właściwą drogę w tym labiryncie niemal nie do rozplątania, w który wpędza ich skomplikowana mentalność i zygzakowate prowadzenie się naszych Afrykańczyków. Doświadczenie udowodniło Nam samym, jak bardzo potrzebowaliśmy i potrzebujemy nadal świateł innych osób, aby prowadzić Nas pośród tych Afrykańczyków i aby ich prowadzić; i wydaje Nam się, że gdyby ktoś mniemał, iż może wystarczyć samemu sobie ze swoją własną wiedza, dowiódłby tym samym albo że nie posiada jasnego pojęcia o trudnościach naszego dzieła w tym środowisku, albo też, że zarozumiałość przyćmiła mu umysł. [7] Pragniemy, aby instrukcje te mogły przekonać każdego o bezwzględnej konieczności, by wszyscy pracujący nad tym dziełem byli przede wszystkim mężami Bożymi, albowiem bez pomocy Boga ich działanie byłoby próżne. Oby mogły ich one przekonać w praktyce, że ani ich inteligencja, ani ich zręczność, ani ich osobista aktywność nie zrodzą niczego innego jak tylko ulotną i śmieszną próżną chwałę, jeśli ich wysiłki nie zostaną użyźnione przez nadprzyrodzoną miłość Boga, czerpaną z osobistego, intymnego i nieustannego zjednoczenia ze źródłem łaski jakim jest Jezus Chrystus, oraz kierowaną przez pokorne posłuszeństwo i roztropność chrześcijańską; lecz że jednocześnie ich aktywność osobista, najdoskonalsza jak to możliwe, jest wymagana w zwyczajnym porządku Opatrzności, aby łaska otrzymała całą swą skuteczność. Oby mogli z tego wywnioskować, że ich pierwszym obowiązkiem jest i będzie zawsze praca nad udoskonaleniem narzędzia, jakim jest ich natura, aby uczynić je mniej niezdolnym do współpracy z łaską i zapewnić w ten sposób więcej rozmachu skutkom tego dzieła bosko-ludzkiego, do którego Bóg ich włącza.

Pragniemy nade wszystko, aby widok wielkości tego dzieła, do którego Bóg nas powołał, utrzymywał nas zawsze w uczuciach pokornego zawstydzenia i głębokiej wdzięczności wobec Dobroci Bożej, która raczyła wybrać narzędzia tak słabe, tak bezsilne i tak niskie do dzieła tak wspaniałego, tak wzniosłego i tak trudnego; oby ten widok pobudzał w nas i podtrzymywał w naszych sercach skuteczne pragnienie uczynienia się zdolnymi do godnego odpowiedzenia na Jego wezwanie, i obyśmy pokrzepieni łaskawą dobrocią Wszechmogącego względem nas, pokładali w Nim niezachwianą i bezgraniczną ufność w ostateczny sukces naszego dzieła: Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? Jeśli będziecie ożywieni tymi uczuciami, nie musimy was nakłaniać ani pobudzać do dostosowania się w praktyce do niniejszych instrukcji. Nie ufając własnej wiedzy, będziecie szczęśliwi znajdując w nich regułę, której doświadczenie tych, którzy ją nakreślili [8] nadaje autorytet taki, że nie tylko wszyscy mogą się do nich dostosować z całkowitą pewnością sumienia, lecz wręcz zuchwalstwem byłoby się od nich oddalać. Pragnąc pracować zawsze i we wszystkim w najdoskonalszym zjednoczeniu z upodobaniem Bożym, znajdziecie w nich zawsze wyraz tego, czego Bóg od was żąda, a dostosowując się do nich z całego serca, będziecie mieli pewność, iż użyczacie Mu współpracy, której On od was oczekuje i która zapewni waszym wysiłkom najwięcej zasług i najwięcej sukcesów.

Naszą intencją nie jest bynajmniej narzucanie przez posłuszeństwo sumieniu misjonarzy wszystkiego, co jest zawarte w tych instrukcjach. Aby zapobiec wszelkim skrupułom, spisaliśmy w formie formalnych nakazów te nieliczne punkty, które chcemy narzucić bezpośrednio ich sumieniu. Są one sformułowane słowami: „Nakazujemy… Przepisujemy… Jest przepisane…” lub też: „Zabraniamy… Zakazujemy… Jest zabronione lub zakazane…”. Inne punkty zawierają wskazówki, które nie są nałożone bezpośrednio na sumienie misjonarzy. Postępując wbrew nim, nie popełniłoby się w konsekwencji żadnej winy przeciw posłuszeństwu, a jedynie niedoskonałość względem tej cnoty. Lecz to, co jest przepisane lub zakazane przez owe wskazówki, może być skądinąd obowiązkowe w sumieniu, czy to dlatego, że rzecz przepisana lub zakazana jest takową przez inne prawo; czy to dlatego, że jej zaniechanie może mieć złe konsekwencje, albo bezpośrednie, czyniąc szkodę zbawieniu dusz, albo też pośrednie, powodując zamieszkanie, zrywając jedność działania i czyniąc przez to samo owo działanie mniej skutecznym, lub też zmniejszając u innych szacunek należny władzy, uległość, gorliwość itd., co przyniosłoby uszczerbek ich duszom i duszom tubylców. Kiedy zresztą ktoś nie stosuje się do wskazówek władzy z powodu lenistwa, niedbalstwa, przywiązania do swych osobistych gustów lub do własnego ducha, może popełnić winę z powodu motywu, który go inspiruje. [9] Niemniej mogą zdarzyć się przypadki nadzwyczajne, do których zwykłe reguły nie mają zastosowania. Każdy przełożony jest sędzią takich przypadków w swojej misji. Kiedy wierzy, że ma poważne motywy, może tam uczynić, z własnego autorytetu, wyjątek przejściowy, a nawet zawiesić wykonanie rozkazu. Kiedy to uczyni, zda z tego sprawę Wikariuszowi apostolskiemu. Lecz zakazuje się każdemu misjonarzowi, a nade wszystko Przełożonym, czynienia lub pozwalania na czynienie w ich stacjach jakiegokolwiek wyjątku o charakterze stałym bez upoważnienia Wikariusza apostolskiego. Roztropność chrześcijańska sprzeciwia się bowiem temu, by pozwalać na zastępowanie tych reguł i metod, których celowość udowodniło doświadczenie, innymi regułami i metodami, które być może nie miałyby innej racji bytu jak tylko osobiste idee i gusta jednostki.

Podobnie jak prawa kraju, metody i wskazówki tutaj wyłożone nie są ostateczne. Kraj ewoluuje, okoliczności się zmieniają, mentalność naszych Afrykańczyków się przeobraża; metody i reguły do zastosowania muszą podążać za tą ewolucją. Kiedy więc w danej stacji lub w kraju misjonarze są zdania, że zmiana jest stosowna, niechaj naradzą się nad tą rzeczą między sobą, niech zredagują raport, w którym wyłożą swe racje i niech prześlą go Wikariuszowi Apostolskiemu. Ten ostatni przyjmie taki raport nie tylko z przychylnością, lecz z wdzięcznością i zbada go oraz poleci go zbadać z największą uwagą.

Kiedy jednostki zwracają się do Wikariusza Apostolskiego o wskazanie sposobu postępowania lub rozwiązanie jakiejś trudności, odpowiedź, którą otrzymują, dotyczy tylko ich osobiście. Może ona być dla innych wskazówką, lecz nie narzuca się im. Wikariusz Apostolski nikogo nie ustanowił tłumaczem swych słów ani swych myśli. Nierzadko widzi się, że ci, którzy przypisują sobie tę funkcję, naginają jego słowa lub myśli do własnych odczuć i przypisują im [10] sens zgodny z ich własnymi ideami, o ile nie przypisują mu słów, których nigdy nie wypowiedział! Gdy będzie miał on zalecenie do przekazania lub wskazówkę do dania, zwróci się bezpośrednio do tych, których rzecz dotyczy, czy to niezwłocznie, czy to za pośrednictwem ich Przełożonego.

Błagamy wszystkich misjonarzy, zwłaszcza tych, którzy mają do tego naturalną skłonność, aby czuwali nad swymi słowami, tak by nigdy nie pozwalali sobie na krytykę władzy. Krytyka to zguba wspólnot i wspólnych dzieł. Nie posiada ona żadnej użyteczności; zniechęca tych, którzy ją słyszą i jest z natury zdolna odciągnąć ich od obowiązku. Jest ona zresztą oznaką charakteru niskiego, pozbawionego szczerości jak i odwagi. Jeśli ktoś uważa, poważnie, że istnieje błąd w kierownictwie, niech dopełni swego obowiązku, sygnalizując błąd temu, kto może mu zaradzić. Taka uwaga nigdy nie zostanie źle przyjęta, jeśli zostanie uczyniona stosownie i poparta dobrymi racjami. Jeśli zaś nie ma się odwagi tego uczynić, niech się przynajmniej milczy i nie zniża aż do mówienia źle o kimś za plecami, zwłaszcza gdy tym kimś jest Przełożony, reprezentujący dla nich Boga.

Wszyscy mamy tylko jedno pragnienie: przynieść jak największą chwałę Bogu przez zbawienie dusz, które są nam powierzone. Wszyscy staramy się nie błądzić, choć błądzenie jest rzeczą ludzką i możemy pozwolić sobie na mniej lub bardziej znaczne zboczenie ze wspólnej drogi przez nasze naturalne wady. Musimy być wdzięczni tym, którzy sygnalizują nam owe błędy i starają się nas sprowadzić na dobrą drogę, i nie obrażać się, że ktoś śmie uważać, iż to, co robimy lub zrobiliśmy, nie jest doskonałe. Wszyscy przyznają to w teorii, lecz w praktyce…? Rzadcy są ci, którzy wyznają wadę lub błąd, na które zwraca się ich uwagę. Albo odmawiają ich uznania, albo też wznoszą całe rusztowanie [11] wymówek, niekiedy śmiesznych. Niech ci, którzy kuszeni są do usprawiedliwiania się z miłości własnej lub próżności, pamiętają, że pokorne i szczere wyznanie wady lub błędu czyni człowieka dziesięć razy większym i godnym szacunku ludzi niż najlepiej uzasadnione wymówki. Kto się uniża będzie wywyższony, rzekł Nasz Pan. Jest to prawdą nawet na tym świecie.

Lecz, apostołowie Chrystusa, mężowie Boży, nasze myśli i nasze pragnienia muszą wznosić się wyżej. Musimy szukać jedynie chwały Bożej. Tę zaś osiągniemy tym lepiej, im bardziej wyrzekniemy się samych siebie i bardziej się uniżymy. Jeśli mamy wewnętrzne przekonanie, zwłaszcza praktyczne, o naszej nicości i naszej bezsilności, łaska Boża przyjdzie nas podnieść i uczyni nas zdolnymi do wielkich rzeczy. To przekonanie skłoni nas do ściślejszego przylgnięcia do Boga w mierze, w jakiej silniej odczujemy tę bezsilność; ono popchnie nas do proszenia z większym naleganiem o Jego łaskę dla nas samych i dla naszych Afrykańczyków, oraz do zasłużenia na nią przez nieustanne wyrzeczenie i przez poświęcenie bez granic; ono pobudzi nas do wdrażania każdego dnia, nigdy się nie męcząc, wszystkich środków, które roztropność chrześcijańska nam podsunie, aby ta łaska nie pozostała bezowocna, bez skutków, ani w nas, ani w duszach Afrykańczyków. Uzyskanie tych łask i uczynienie ich efektywnie skutecznymi na tyle, na ile to od nas zależy, poprzez zapewnienie wolnej współpracy woli: oto musi być pierwszy cel naszych wysiłków. Gdyż jest to warunek istotny sukcesu naszego apostolatu. Aby go osiągnąć, wszystkie środki, jakie mamy do naszej dyspozycji, muszą zostać wdrożone. Prawdziwi apostołowie, ci, którzy mają naprawdę na sercu jedynie chwałę Bożą przez zbawienie dusz, nie wzgardzą żadnym z nich, jakkolwiek upokarzający lub niski mógłby im się wydawać. Nie powiedzą pod zawoalowaną formą: Aquila non capit muscas [Orzeł nie chwyta much]; lecz pamiętając, że cel uszlachetnia pracę, będą się starać wdrożyć wszystkie środki, które mogą dopomóc do [12] ustanowienia królestwa Bożego w duszach oraz je tam utrzymać i rozwijać. Sporo z tych środków zostało wyłożonych w niniejszych instrukcjach. Większość z nich przeszła próbę doświadczenia i okazała się skutecznymi w środowisku, w którym zostały zastosowane. Pracowita i oświecona gorliwość misjonarzy będzie umiała dostosować je do innych środowisk lub zastąpić je, w razie potrzeby, innymi praktycznymi środkami, aby przyciągnąć ludność tubylczą kierującą się religią tradycyjną do wiary w Jezusa Chrystusa i naszej świętej religii a tym samym uczynić z nich chrześcijan przekonanych i przywiązanych do swych obowiązków. Będą to jednak czynić zawsze w zgodzie z posłuszeństwem, nie podejmując niczego ważnego bez uprzedniego upoważnienia.

W misjach rodzących się należy dążyć najpierw do jak najszerszego rozprzestrzenienia ziarna Ewangelii i do uformowania chrześcijaństwa, które mogłoby służyć za wzór dla tych, którzy przyjdą po nich. Tam, gdzie religia jest już zaszczepiona, możemy i powinniśmy, jak Nam się wydaje, przyjąć linię nakreśloną przez Stowarzyszenie Misji Zagranicznych w Paryżu: „Przyznać pierwszeństwo formacji rodzimych pomocników, katechistów i kapłanów; drugie miejsce formacji i umacnianiu wiary chrześcijan oraz nawracaniu tubylców”. Albowiem naszym celem ostatecznym w tym kraju jest w istocie nie tyle ustanowienie Kościoła Chrystusowego (byłoby to zbyt wielkim wymaganiem), co położenie fundamentów pod jego ustanowienie w sposób trwały i tak, aby pewnego dnia mogło to wystarczyć samo sobie, pośród wszystkich ludów tego Wikariatu, za które Boska Opatrzność solidarnie nas obarczyła.

Dzięki Bożym błogosławieństwom, dzięki waszej powszechnej gorliwości, a także dzięki zasługom i modlitwom licznych misjonarzy, którzy złożyli w ofierze swe życie, mały fundament został już położony; rozszerza się on każdego dnia; kolumny, które mają podtrzymywać gmach, wznoszą się powoli i stopniowo, wcześniej niż śmielibyśmy się tego spodziewać. Wszystko wskazuje na to, że Bóg jest z nami i że chce On przez nas solidnie ustanowić swe panowanie nad całym tym krajem. Starajmy się, drodzy Współbracia, nie być [13] zbyt małodusznymi wobec tak wielkiego zadania, które na nas spoczywa. Wysilajmy się każdego dnia, aby uczynić siebie bardziej zdatnymi do współpracy z Bogiem. Umiejmy wyrzekać się samych siebie, by pracować z zapałem, w doskonałym zjednoczeniu z Jego świętą Wolą i zachowujmy niezwyciężoną ufność w Jego Boską Dobroć, która raczy posłużyć się naszymi pokornymi wysiłkami, aby zajaśniała chwała Jego potęgi przez ustanowienie Jego panowania nad duszami w tym Wikariacie. O to prosimy każdego dnia przy Świętym Ołtarzu, czyniąc pamiątkę o was. Polecamy się z naszej strony waszym dobrym modlitwom.

Baudouinville, grudzień 1917. V. ROELENS Wikariusz Apostolski Górnego Konga.

P.S. Niniejsze instrukcje będą czytane we wspólnocie, we wszystkich stacjach misyjnych, raz do roku: po wakacjach szkolnych lub też po Wielkanocy. Wszyscy misjonarze uczynią sobie ponadto obowiązek, aby studiować je osobiście i konsultować je, gdy nadarzy się trudność lub gdy jakieś dzieło jest do zorganizowania.

****************************************************************