WIELKANOC 2008 (33)

AMAHORO to w Burundi znaczy pokój

Wielkanoc 2008 (33)

W numerze:
  • Drodzy Przyjaciele Misji
  • Musongati wśród gór i zieleni
  • Aktualności misyjne
  • List O. Jana Kantego
  • Ze wspomnień Br. Ryszarda
  • List O. Sylwana Zielińskiego dotyczący realizacji projektu Domu Rekolekcyjnego Gitega w Burundi
  • Relacja z opłatka
  • Dni skupienia ze Św. Teresą z Lisieux
  • IV Pielgrzymka do relikwi Św. Teresy

Drodzy Przyjaciele Misji

    Kiedy Pan Jezus posyłał swoich Apostołów, aby szli i „nauczali wszystkie narody”, wypowiedział znamienne słowa: „a oto ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” /Mt 28,20/.
Ta obietnica obecności Chrystusa wśród nas realizuje się w sposób szczególny przez Eucharystię, zapowiedzianą po rozmnożeniu chleba w Kafarnaum i ustanowioną podczas Ostatniej Wieczerzy w Wieczerniku.
Eucharystia jest wielkim darem Bożym i wielkim skarbem dla nas ludzi. Dlatego Kościół pragnie dzielić się tym darem ze wszystkimi ludźmi, bo taka była wola Pana Jezusa: „bierzcie i jedzcie  w  s  z  y  s  c  y”.
Zauważył słusznie sekretarz Komisji Episkopatu ds. Misji: „my mamy możliwość uczestnictwa w Eucharystii codziennie w każdym kościele, a wśród krajów misyjnych są takie, gdzie ludzie Eucharystię mają sprawowaną raz w miesiącu, raz na trzy miesiące czy nawet jeszcze rzadziej. My musimy podzielić się tym dobrem z innymi / ………/.
W działalności misyjnej  dobra organizacja  pomocy dla misjonarzy jest ważna, ale trzeba pamiętać, że siła chrześcijaństwa nie polega tylko na organizacji, na skuteczności struktur, na inteligencji i inicjatywie człowieka, ale na nieskończonej mocy Boga, który jest źródłem  i sprawcą wszelkiego dobra.” Dla rozdawania tych darów Pan Bóg potrzebuje jednak człowieka! Ciesząc się z daru Eucharystii, módlmy się więc o nowych misjonarzy – szafarzy Eucharystii, aby nikomu na ziemi nie zabrakło chleba dającego życie wieczne.
Wszystkim Przyjaciołom Misji życzę owocnego przeżycia Tajemnicy Paschalnej Chrystusa – Jego Męki i Śmierci oraz radosnego świętowania Zmartwychwstania Pańskiego .
A  l  l  e  l  u  j  a!

O. Anastazy Gęgotek, OCD
Prowincjalny Sekretarz ds. misji


Musongati wśród gór i zieleni

    W Musongati, które było jedną ze stacji misyjnej parafii Mpinga, którą objęli po przybyciu do Burundi Karmelici Bosi osiedlili się na stałe 13 września 1973 r.
Pod kierownictwem Br. Marcelego Ślósarczyka wybudowali parterowy  klasztor i kościół pw. N. M. P. Królowej Apostołów.
6 stycznia 1974 r. bp. Joachim Ruhuna celebruje mszę św. w czasie której ogłasza tę stację misyjną pełnoprawną parafią. Pierwszym proboszczem nowej parafii zostaje mianowany O. Jan Kanty Stasiński. Tutaj też w 1976 r. osiedliły się siostry Karmelitanki Dz. Jezus, które objęły opiekę nad szpitalem wybudowanym przez Br. Marcelego. Br. Marceli  który był wielkim darem Bożym dla Misji /zmarł w 1996 r./. Wybudował dla nich także piękny klasztor.
W latach 1984-1990 klasztorem i parafią Musongati /a także Mpinga/ opiekowała się diecezja Ruyigi, gdyż ówczesny reżim ateistyczny usunął wszystkich misjonarzy z kraju. Po zmianie rządu w 1990 Karmelici powrócili do Burundi, ale objęli tylko parafię w Musongati, gdyż w międzyczasie zatrzymali się w Rwandzie gdzie objęli pracą duszpasterską trzy palcówki i nie mogli ich już opuścić.
Na terenie parafii Musongati żyje ogromna liczba 57 tysięcy mieszkańców. Dlatego podzielona została na trzy parafie, a mianowicie:

1. MUSONGATI  na której terenie żyje  22 tysiące ludzi, z czego 18 tysięcy ochrzczonych, 2 tysiące protestantów i 2 tysiące pogan. Do parafii Musongati należy kilka kościołów filialnych:
GATAKAZI  10 km od Musongati
NYABIGOZI   8 km od Musongati
MAGANHE  –    7 km od Musongati
RUSUNU –       25 km od Musongati
BWERU   –        6 km od Musongati
NYABIHANGE 16 km od Musongati

2. SHANGA  oddalona od Musongati 15 km, żyje tu 22 tysiące ludności,
w tym: 12 tysięcy ochrzczonych, 5 tysięcy protestantów i 5 tysięcy pogan.
Do parafii należą kościoły filialne:
NYANZA  17 km od Musonagti
MUREKE  25 km od Musongati
RUNYONI  – 8 km od Musongati

3. GAKOME  13 KM od Musongati zamieszkuje tu 15 tysięcy ludzi z czego 8.600 ochrzczonych, 1.700 protestantów i 4.700 pogan. Do parafii należy kościół filialny w MBUZA /13 km od Musongati/ przy którego budowie pomagał nasz Grzegorz Postołek.

Aktualnie te trzy parafie obsługuje 3 kapłanów. Praca duszpasterska polega na odwiedzaniu wszystkich placówek, udzielaniu sakramentów świętych, odprawianiu mszy św. Częstość odwiedzania w aktualnej sytuacji / 3 księży !/: co dwa miesiące jedna placówka, nie licząc Wielkiego Postu i Adwentu, kiedy Ojcowie muszą prawie codziennie wyjeżdżać z posługą. Oprócz tej podstawowej pracy, w każdą pierwszą sobotę miesiąca przyjmowani są liczni pielgrzymi z całej Burundi, jest to dzień szkaplerzy. Oprócz tego Ojcowie otaczają opieką duszpasterską cztery szkoły średnie  /około 2 tysiące uczniów/


Aktualności misyjne

  • na początku marca przyjeżdża do Polski O. Jan Malicki z Butare celem poddania się operacji /proteza biodra/
  • na przełomie kwietnia i maja gościć będziemy O. Kamila Ratajczaka, przełożonego misji i O. Sylwana Zielińskiego przełożonego  z Bujumbura, którzy przyjeżdżają na odbywającą się w tym czasie Kapitułę Prowincjalną
  • na czas Wielkiego Postu udaje się do Musongati O. Paweł Bęben z Bujumbura, aby pomóc współbraciom w pracy duszpasterskiej
  • w tym roku przyjedzie do Polski na krótki odpoczynek jeszcze kilku misjonarzy, a w tym O. Teofil Kapusta, który razem z O. Janem Kantym Stasińskim będzie świętował 50  lecie święceń kapłańskich. Swój jubileusz będą celebrować dnia 21 czerwca 2008 o godz 11 00 w kościele OO. Karmelitów Bosych przy ul. Rakowickiej 18
  • 23 sierpnia 2008  otrzyma święcenia kapłańskie diakon Br. Jean Bosco Cishahayo w swojej rodzinnej miejscowości Makebuko w Burundi

List O. Jana Kantego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Rzym, niedziela, 6 stycznia 2008
Uroczystość Objawienia Pańskiego /73/

    Mając tutaj w Rzymie przed Bożym Narodzeniem i w czasie Świąt dużo różnych pobożnych roztargnień, nie zdobyłem się na napisanie, jak zwykle, przy końcu parzystego miesiąca listu do Was Wszystkich. Także na same Święta prawie nigdzie nie wysłałem korespondencji z życzeniami, ale wiem, że nie wątpicie o mojej pełnej serdeczności pamięci o Was przed Panem, a i ja jestem całkowicie pewien pamięci Waszej! Jednakże dzisiaj ruszyło mnie sumienie.
Święto Trzech Króli, uroczystość Objawienia Pańskiego jest przecież od dawna, i nadal Dniem Misyjnym, chociaż, jak wiadomo, od pewnego czasu istnieje też w Kościele Niedziela Misyjna w październiku. Także 34 lata temu, w Uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia 1974, tak jak dzisiaj w niedzielę, w Burundi, w diecezji Ruyigi, miała miejsce inauguracja misji w miejscowości Musongati. Biskup Joachim RUHUNA uroczyście wręczył mi klucze od prowizorycznego kościółka i zatrzymał się w naszym maleńkim, także prowizorycznym domku. 25 lat później, kilka lat po moim powrocie z wygnania, tego samego dnia 6 stycznia w roku 1999 urządziliśmy jubileusz misji we wielkim więzieniu w środku kraju w oddalonej 70 kilometrów od Musongati miejscowości Gitega. Przypadło to w środę. Podczas bardzo uroczystej jubileuszowej Mszy św. na centralnym placu wewnątrz więzienia dziękowaliśmy Panu Bogu za wszystkie Jego łaski udzielone we ćwierćwieczu. Potem udaliśmy się do katedry archidiecezji w Gitega, na grób śp. arcybiskupa Ruhuny (zamordowanego kilka lat przedtem), oraz odwiedziliśmy obóz uchodźców politycznych, znanych nam, gdyż przedtem byli zgrupowani w Musongati. W następną niedzielę nasz biskup Józef Nduhirubusa odprawił w Musongati Mszę świętą dziękczynną, zjadł u nas obiad i miało miejsce bardzo skromne spotkanie z wiernymi parafii. Można zapytać, dlaczego akurat poza własnym terenem, we więzieniu zorganizowaliśmy jubileusz misji. Otóż było parę powodów. Najpierw w tym czasie, w okresie nasilonego terroru było już i tak obchodzonych parę jubileuszy. Rok przedtem, w 1998 obchodzono w całym kraju stulecie chrześcijaństwa w Burundi (były to właściwie obchody spóźnione o jeden rok). Także w 1998 świętowaliśmy 25-lecie naszej diecezji w Ruyigi.
W pobliżu zabudowań misji znajdowało się zgrupowanie ludzi, którzy w trudnej sytuacji obawiali się wracać do swoich domostw; oni musieliby być tylko głodnymi obserwatorami, a nie uczestnikami świątecznego przyjęcia. A takie przyjęcie, to jeden z głównych elementów uroczystości, dla wielu  nawet najważniejszy. Dowiedzieliśmy się u innych, którzy tego rodzaju uroczystości przeżywali, jaki jest mniej więcej koszt przedsięwzięcia, i w porozumieniu z radą parafialną i z zachętą oraz błogosławieństwem biskupa postanowiliśmy taką sumę przeznaczyć na małą pomoc więźniom. Zamiast przyjęcia na misji każdy z przeszło tysiąca więźniów otrzymał piękne (jak na tutejsze warunki) mydło toaletowe. Więźniowie z naszej misji w liczbie przeszło trzydziestu dostali też inne drobiazgi, jak papeterię, ręczniki itp. Siostry nasze przygotowały też ciastka dla dzieci. We więzieniu bowiem są także małe dzieci, pod opieką swoich oskarżonych i uwięzionych matek.
W zorganizowaniu przedsięwzięcia wykorzystaliśmy fakt, że dyrekcja (zwłaszcza wicedyrektor) więzienia i większość strażników oraz innego personelu była nam bardzo życzliwa. Przyświecała nam też myśl, by dyskretnie wyrazić naszą solidarność z uwięzionymi ze względów politycznych zupełnie niewinnymi ludźmi. Najdrożsi, gdy rozpoczynałem to pisanie, to dzisiejsza data i związanie z nią rocznice miały być tylko punktem wyjścia, tymczasem „wyszło na to”, że zajęło to tyle miejsca! W ciągu tych dwudziestu pięciu lat i także aż dotąd, Musongati najstarsza misja karmelitów w Delegaturze Misyjnej w Burundi i Ruandzie, z małej chatki i prowizorycznego kościółka rozrosła się, i stała się jedną z największych w regionie. Powstały szkoły, wielkie Centrum Zdrowia, zabudowania katechumenatu, budynki mieszkalne Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus, biura parafialne, budynek mieszkalny Ojców w samym Musongati. Powstały solidne kościoły, szkoły i inne zabudowania na stacjach misyjnych. Największy wkład w zrealizowaniu tych przedsięwzięć miał nieodżałowanej
i naprawdę świętej pamięci nasz kochany Brat Marceli Ślosarczyk, którego Pan Bóg wezwał do siebie przed dziesięciu laty, a którego dzieło kontynuuje Brat Ryszard Żak.  Misja rozrosła się także duchowo i personalnie. Ciekawe byłoby przytoczenie danych statystycznych, których oczywiście nie mam teraz pod ręką. Z misji w Musongati wyłoniły się dwie parafie, administracyjnie prowadzone przez siostry zakonne, a sakramentalnie obsługiwane przez naszych ojców z Musongati. Aktualnie w Musongati znajduje się czterech karmelitów: przełożony i proboszcz parafii misyjnej  O. Zbigniew Nobis (Polak), O. Cyryl Barutwanayo (Burundyjczyk), O. Jan Gibson (Amerykanin, kuzyn Mela Gibsona) i wspomniany Brat Ryszard Żak (Polak). W tych dniach ma do nich dołączyć O. Paweł Bęben (Polak, będący obecnie w Bużumburze).  Niech Wszystkim nam w Świeżym jeszcze Roku błogosławi Bóg Wszechmogący, który dla nas stał się Człowiekiem! Najserdeczniej Wszystkich Was pozdrawiam

O. Jan Kanty od Najświętszego Sakramentu i od św. Teresy OCD


Ze wspomnień Br. Ryszarda

Ojcze Anastazy!
Będąc tutaj u nas w Musongati zaproponowałeś mi bym dał jakiś artykuł do czasopisma misyjnego „Amahoro'. Powiem, że nie bardzo czuje się  na siłach, by wywiązać się z tego  zadania na tyle dobrze by rozbawić czy też zainteresować czytelnika nie mając polotu krasomówczego, jak to posiadają liczni nasi, czcigodni współbracia misjonarze. Spróbuję jednak przepisać z moich zapisków jeden przykład, który miał miejsce na filii parafialnej w Mutaha. Filia ta była oddalona od parafii Mpinga około 40 z góra kilometrów w pobliżu granicy z Tanzanią. Teren ten był słabo zaludniony. Dla przykładu, najbliżsi sąsiedzi zamieszkiwali po pół i po kilometrze od filii.
Stąd  odwiedzającymi mnie   często, zamiast ludzi, były dzikie zwierzęta /kilkakrotnie węże/, które pomiędzy pęknięciami w ścianach wsmykiwały się szukać pożywienia np:  węże, przez które dwukrotnie byłem ukąszony.
W Mutaha najbliższym moim sąsiedztwem był cmentarz, przylegający do placu kościelnego /oprócz parafii, również filia/ parafianie posiadają swoje cmentarze ze względu na  duże odległości od kościołów parafialnych.
Hieny często penetrowały cmentarze szukając pożywienia, łatwego do zdobycia, ponieważ leżało ono nieruchomo w grobie już podtęchnięte co odpowiadało bardzo ich gustowi, a że hiena jest stworzeniem bardzo mocnym /zaciska w zębach 800 kg/, to też wyciągnąć zwłoki z grobu, myślę, że dla niej nie sprawiało to większych problemów, a noc w Afryce jest długa, prawie 12 godzinna. W Mutaha budowaliśmy szkołę z kaplicą filialną, gdyż wcześniejsza kaplica i salka katechetyczna zarazem i  pomieszczenie dla kapłana, były w stanie  dość opłakanym, ale i za małe. Teren pod budowę uzyskaliśmy od państwa, gdyż poprzedni teren był niewielki. Odległość  między starym a nowym terenem była około 500  m. Tam też robotnicy podczas budowy zamieszkiwali w prowizorycznej szopie  z trawy, będąc również stróżami nad zdeponowanymi  tam materiałami potrzebnymi do budowy. Dlaczego to wszystkim piszę, a dlatego, by ukazać w jakim osamotnieniu i na jakim odludziu misjonarz często przebywa.
Wieczorem koło godziny 19 tej / w Afryce już ciemno/ spożywałem moją ciepłą kolacje przy drzwiach otwartych, ponieważ jedzenie  przynosiłem z zewnątrz z prowizorycznej kuchni, gdzie je gotowałem. W czasie posiłku usłyszałem mruczenie, niczym niemowy. Pierwszym moim odruchem, było zamknąć drzwi, ponieważ skojarzyłem sobie, że może to być człowiek umysłowo chory, który od krwawych zajść w latach 70-tych zamieszkuje w tutejszej dżungli.
Mimo, że drzwi zamknąłem nieznajomy się nie zniechęcił i pozostał za drzwiami stukając to w drzwi to w okna mojego domku. Zgasiłem lampę, by zrobić wrażenie, że mnie tam nie ma, przynajmniej w ten sposób chciałem się pocieszyć, a nieznajomą mi istotę wyprowadzić w pole. Jednak pomrukiwanie nieznajomego wcale nie ucichło i później przerodziło się niejako w pobukiwanie krowy. W domku nie miałem pod ręką żadnego narzędzia do obrony, gdyż wszystko było na placu budowy, wprawdzie stał tam motocykl marki Honda, ale ze strachu nie wpadło mi do głowy, by go zapalić i narobić huku, by odstraszyć nieznajomego, tak bardzo się bałem.  Wobec niemożliwości wszelkiej obrony wziąłem do ręki różaniec, który cały to jest 3 cząstki zmówiłem, szykując się na odejście z tego świata przez zagryzienie, czy też zamordowanie mnie, przez nieznajomą mi istotę, która nie dawała za wygraną. W możliwość ocalenia  już nie liczyłem, serce chciało pęknąć ze strachu, trzymałem rękę na klatce piersiowej, by zmniejszyć jej ból, kaszlałem przytykając usta trokiem od swetra, by nie wydobywać głosu. Niedługo po skończonym różańcu nieznajomy osobnik oddalił się. Od razu poszedłem spać, by możliwie szybko usnąć nim powróci ponownie i jeśli mam już odjeść z tego świata to przynajmniej nieświadomie podczas snu. Rano o wszystkim opowiedziałem robotnikom, którzy przyszli oglądać ślady po nieznajomym, stwierdzili, że to „infisi” to znaczy hiena. Ślady byłe olbrzymie, jak pięść ludzka, widząc je uzmysłowiłem sobie jak niemożliwym byłoby moje ocalenie przed olbrzymim i mocnym przeciwnikiem. Następnej nocy z kocem, prześcieradłem i materacem poszedłem spać do  wspomnianej już szopy razem z robotnikami. W nasze pobliże przyszło już całe stado hien, dręcząc nas cała noc, że nie zdołaliśmy usnąć bodajże do 4.30 rano, paląc całą noc ogień w celu ich oddalenia od nas. Bodajże następnego roku 1984 do pracy na misje w Burundi  przyjechał O. Marcin Sałaciak, któremu opowiedziałem całe zdarzenie z tą hieną On zaś po wysłuchaniu całego tego opowiadania, stwierdził jednym zdaniem: „Ryszard nie wyprałeś skarpetek dlatego było czuć u ciebie trupem, co ściągnęło hieny” cóż stwierdziłem i ja, że to prawda.

Br. Ryszard Żak
Misjonarz z Burundi


List O. Sylwana Zielińskiego dotyczący realizacji projektu Domu Rekolekcyjnego Gitega w Burundi

    Ojciec św. Benedykt XVI na rozpoczęcie Nowego Roku w swoim przemówieniu do Kurii Rzymskiej pytał: czy dobrze czynimy, że w poszukiwaniu życia dla świata dajemy pierwszeństwo życiu wewnętrznemu?” I odpowiedział: „podejmujemy słuszną decyzję, gdyż właśnie poprzez  nasze spotkanie z Jezusem Chrystusem i Ewangelią  i tylko w ten sposób rozbudowane zostaną siły, które uczynią nas zdolnymi do udzielania właściwej odpowiedzi wyzwaniom czasu.”Te wyzwania czasu dla Burundi, to bardzo trudna sytuacja powojenna, trudna pod każdym względem.  Burundyjczyk, by odnaleźć nadzieję, która pomoże mu na nowa żyć Ewangelią, na nowo odbudować siebie, swoją rodzinę i ojczyznę, musi szukać siły w Bogu. Modlitwa, odosobnienie, cały klimat domów rekolekcyjnych zmierza w tym kierunku: pomóc człowiekowi wierzącemu na nowo spotkać Boga, porozmawiać z Nim. Taka myśl przyświecała biskupowi Gitegi i nam Karmelitom w podjęciu decyzji o budowie Domu Rekolekcyjnego. Nasz dom w Gitega /Burundi/ będzie pierwszym naszym Domem Rekolekcyjnym w tym kraju.
Po raz pierwszy również, bardzo blisko tego domu, powstanie klasztor Sióstr Karmelitanek Bosych klauzurowych.O decyzji budowy Domu Rekolekcyjnego w Gitega pisaliśmy w październikowym numerze „Amahoro”. Zapewne  ciekawi jesteście jak daleko jesteśmy w realizacji tego planu? Otóż udało nam się zakupić 11 ha ziemi i  przebrnąć przez około 80% bardzo licznych formalności związanych z uzyskaniem tytułu własności i prawa do budowy. Mamy nadzieję, że gdy świąteczne „Amahoro” dotrze do waszych rąk, pozostałe formalności będą już zakończone. To co już uzyskaliśmy, daje nam prawo do budowy. Ale rozpoczęcie budowy wymaga opracowania dokładnych planów i zgromadzenia środków finansowych.
W chwili obecnej przymierzamy się do wybudowania niedużego domu dla dwóch, trzech Karmelitów, którzy na miejscu będą czuwali nad realizacją projektu. Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy już odpowiedzieli na naszą prośbę o pomoc finansową. Dobrych ludzi w Polsce nie brak. Pragnienie uczestniczenia w realizacji dobrego dzieła, znajduje oddźwięk w dobrych sercach. Składamy więc serdeczne podziękowanie tym, którzy nie przeszli obojętnie wobec naszej prośby i pomogli w jakikolwiek sposób; w szczególny sposób osobie, która w ostatnich dniach złożyła na ten cel znaczną ofiarę.  Niech tej pomocy nie braknie. Mamy na myśli nie tylko pomoc finansową, ale również pomoc poprzez modlitwę i życzliwość wyrażoną przez zainteresowanie dla naszego projektu.

Niech Dobry Bóg Wam błogosławi
Zjednoczony w modlitwie
O. Sylwan Zieliński

Ofiary na budowę Domu Rekolekcyjnego w Gitega można przekazywać na następujące konta:

Biuro Misyjne Karmelitów Bosych ul. Rakowicka 18; 30-960 Kraków
Konto złotówkowe:
71 1240 3002 1111 0000 2885 8847

Konto dolarowe:
63 1240 3002 1787 0000 2885 8850 PKO PPL PW KR 3

Konto Euro:
PL 55 1240 3002 1978 0010 0900 8545 PKO PPL PW

Z zaznaczeniem: „Dom Rekolekcyjny w Gitega”


Relacja z opłatka

    Dnia 05 stycznia 2008 spotkaliśmy się na tradycyjnym już opłatku misyjnym. Rozpoczęliśmy o godz. 15.00 koronką do Miłosierdzia Bożego, następnie  Mszę św. koncelebrował i kazanie wygłosił O. Prowincjał Albert Wach. Potem udaliśmy się do budynku Karmelitańskiego Instytutu Duchowości, aby tam dalej kontynuować nasze spotkanie. Złożyliśmy sobie życzenia łamiąc się opłatkiem, a także z zainteresowaniem  wysłuchaliśmy  wspomnień z pobytu w Burundi i Rwandzie O. Alberta i O. Anastazego oraz śpiewaliśmy wspólnie kolędy.
Mariola Michaldo

Dni skupienia ze Św. Teresą z Lisieux

    Zapraszamy na dni skupienia ze św. Teresą od. Dz. J. Patronką Misji w dniach 26-29 września 2008 w Centrum Rekolekcyjnym im. Jana Pawła Wielkiego w Wadowicach.
Szczegółowe informacje można uzyskać listownie: ul. Karmelicka 22; 34-100 Wadowice lub telefonicznie 033 873 21 30 kom. 0603 805 804

IV Pielgrzymka do relikwi Św. Teresy

Zapraszamy na VI Pielgrzymkę do Relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Lisieux
Termin: wyjazd  9.08.2008 /sobota/ – 16.08.2008 powrót /sobota/

Cena  580 zł + 160 Euro, która zawiera przejazd komfortowym autokarem: video, klimatyzacja, kawobar, WC, ubezpieczenie NNW, KL, 6 noclegów, 6 śniadań, 6 obiadokolacji, opiekę pilota na trasie, opiekę osoby duchownej, opłaty  drogowe /Polska, Czechy, Niemcy, Francja/ oraz parkingowe na trasie, wjazdy turystyczne do miast. Cena aktualna przy 40 osobach płacących.
W programie pielgrzymki oprócz  docelowego  Lisieux  min. krótki pobyt w Pradze, w Paryżu, Alencon i w drodze powrotnej w Rouen.

Szczegółowe informacje można uzyskać w Biurze Misyjnym.