WIELKANOC 2010 (39)

AMAHORO to w Burundi znaczy pokój

Wielkanoc 2010 (39)

W numerze:
  • Drodzy Przyjaciele Misji
  • List O. Prowincjała
  • AKTUALNOŚCI 2010
  • Relacja z opłatka misyjnego
  • List O. Sylwana
  • Listy O. Macieja
  • List O. Bartłomieja
  • List O. Fryderyka
  • PIELGRZYMKA do relikwii Św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Lisieux.

Drodzy Przyjaciele Misji

Święta Wielkanocne, które przypominają nam wciąż tajemnicę męki i śmierci  Chrystusa, poprzez które zostaliśmy odkupieni i obdarowani nadzieją zmartwychwstania na życie wieczne – w tym roku nabierają szczególnej wymowy z racji trwającego Roku Kapłańskiego. Mękę i śmierć Pana Jezusa na Krzyżu poprzedziła Ostatnia Wieczerza, podczas której  Pan Jezus obdarzył Kościół szczególnymi darami, ustanawiając sakramenty Eucharystii i Kapłaństwa. Słowa „bierzcie i jedzcie”, oraz „to czyńcie na moją pamiątkę” – dzięki sakramentowi Kapłaństwa, słyszane są codziennie na całej kuli ziemskiej, a ludzie wszystkich kultur i kontynentów mogą się karmić chlebem eucharystycznym na życie wieczne. Ojciec św. Benedykt XVI w swoim orędziu do kapłanów zachęca ich, aby wpatrywali się we wzór ich patrona św. Jana Vianney, proboszcza z Ars, który tak bardzo święcie przeżywał swoje kapłaństwo i który odznaczał się wielkim nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu. Kiedy umierającemu podano wiatyk, powiedział ze łzami: „skoro ja nie mogę iść do Niego, On przychodzi do mnie”. Przyszedł do świętego przez posługę  innego kapłana!

Dziękując Bogu za dar  Eucharystii,
i dar Kapłaństwa, módlmy się, aby nigdy nie zabrakło nikomu tego chleba i by nie zabrakło nigdy tych, poprzez których owoce ziemi i pracy rąk ludzkich:  „chleb i wino” stają się „Ciałem  i Krwią Chrystusa”.

W imieniu własnym i naszych misjonarzy, pełniących posługę szafarzy sakramentów świętych wobec naszych czarnych braci w Afryce, proszę Was o modlitwę w ich intencji i życzę Wam radosnego świętowania Wielkanocy oraz obfitości łaski od Chrystusa Zmartwychwstałego.

O. Anastazy Gęgotek, OCD
Sekretarz Prowincjalny ds. Misji


List O. Prowincjała

Drodzy Przyjaciele Misji Karmelitańskich w Burundi i Ruandzie!

W dniach od 9 do 31 stycznia br. miałem możliwość odwiedzenia naszych Wspólnot karmelitańskich na misjach w Burundi i Ruandzie, w związku z wizytacją kanoniczną, jaką wtedy tam przeprowadzałem. Odwiedziłem kolejno nasze Wspólnoty w Gahunga i w Butare, znajdujące się w Ruandzie oraz Wspólnoty w Gitega, Musongati oraz w Bujumbura, na terenie Burundi. Domy te mają różną specyfikę: w Gahunga i Musongati nasi Współbracia prowadzą żywe i rozwijające się parafie. Mogłem tam doświadczyć podczas Eucharystii uczestnictwa wielu osób, z pięknymi śpiewami i tańcami, przy akompaniamencie bębnów, charakterystycznymi dla tamtejszej kultury. Butare i Bujumbura, są domami formacyjnymi dla młodych Współbraci z Afryki: w Butare mieści się postulat i nowicjat, w których jest po dwóch Braci, w Bujumbura – studium filozofii, którą studiuje czterech Braci, a w Republice Centralnej Afryki posiadamy studium teologii, którą zgłębia sześciu Braci. Dziękujemy Panu Bogu za te rodzime powołania do Karmelu. Stanowi to dla nas jednocześnie wyzwanie do rozwijania także istniejących i budowy nowych domów. Wielkim miejscem budowy stało się Gitega, w którym ma powstać Karmelitańskie Centrum Duchowości dla Burundi,  podobnie jak obecnie dla Ruandy takie Centrum stanowi Butare. Ufamy, że propagowanie w tych miejscach duchowości karmelitańskiej będzie dla licznych osób zakonnych i świeckich  pomocą w pogłębianiu życia modlitwy i komunii z Bogiem, a także źródłem nowych powołań do kapłaństwa i życia zakonnego w Karmelu. O tych właśnie sprawach, związanych z promocją powołań, formacją, planowanymi inwestycjami w Burundi i Ruandzie, rozmawialiśmy ze Współbraćmi z całej Delegatury karmelitańskiej w Burundi i Ruandzie, podczas wspólnego spotkania w dniach: 28-29 stycznia, polecając również w modlitwie przyszłość naszych misji i Kościoła na tamtych terenach, a także wszystkich tych, którzy tu w Polsce, poprzez modlitwę i ofiarę, wspierają to dzieło.

W przyszłym roku (2011) przypadnie 40-ta rocznica naszej obecności na misjach w Burundi i Ruandzie. Chcemy ją uczcić w Afryce, ale również w Polsce, dziękując Bogu za Jego prowadzenie i wszelkie łaski, jakich przez ten czas udzielał, ale także dziękując za tych wszystkich, którzy swą modlitwą, cierpieniem i ofiarami materialnymi z ogromnym nieraz poświęceniem wspierali to dzieło.
Na koniec, drodzy Siostry i Bracia, pragnę Wam wszystkim przekazać serdeczne pozdrowienia i podziękowanie od naszych Współbraci z Afryki, zarówno tych, którzy wyjechali tam z Polski, jak i pochodzących stamtąd. Niech Maryja – Królowa i Ozdoba Karmelu oraz święci naszego Zakonu otaczają Was swoją opieką.

O. Andrzej Ruszała, OCD
Prowincjał Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych


AKTUALNOŚCI 2010

  • 9 stycznia 2010  odbył się tradycyjny opłatek  dla Przyjaciół i Dobroczyńców naszych misji w Afryce
  • w dniach 09 do 31 stycznia br. przebywał w Burundi i Ruandzie z wizytą kanoniczną nowy prowincjał Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych O. Andrzej Ruszała. Jego tekst informujący o tej wizycie zamieszczamy w obecnym numerze.
  • w tym roku przyjedzie do Polski kilku naszych misjonarzy: min. po Świętach Wielkanocnych  przyjeżdża O. Sylwan Zieliński /operacja zaćmy/, początek maja O.Teofil Kapusta /kontrola kardiologiczna/ i początek lipca O. Jan Malicki /badania ortopedyczne/. W późniejszym terminie przyjedzie O. Zbigniew Nobis i O. Maciej Jaworski.
  • 30 czerwca po dwuletnim pobycie w Polsce udaje się do Burundi br. Amadeusz. Powraca do Polski 15 września by kontynuować studium teologii w Polsce.
  • w tym roku nasi współbracia w Butare świętować będą 25-lecie istnienia tej Misji w Ruandzie.

Relacja z opłatka misyjnego

Tradycyjnie już spotkaliśmy się z Dobrodziejami Misji na opłatku misyjnym, który w tym roku odbył się 9 stycznia. Nasze spotkanie rozpoczęliśmy Mszą św. o godz. 15-tej, którą koncelebrował i kazanie wygłosił wice prowincjał  O. Grzegorz Firszt.
We Mszy św., oprócz naszych Dobrodziejów Misji, uczestniczyły dzieci z ich rodzicami i opiekunami z Domowego Hospicjum. Obecność tych dzieci była wielkim ubogaceniem naszej wspólnej modlitwy. Następnie udaliśmy się do Karmelitańskiego Instytutu Duchowości na dalszy ciąg naszego spotkania, gdzie łamiąc się opłatkiem składaliśmy sobie życzenia, śpiewaliśmy kolędy oraz mieliśmy okazję do rozmowy. Wysłuchaliśmy również relacji pana inż. Zbigniewa Bracha z sierpniowego pobytu w Burundi; w czasie którego zaprojektował  kompleks budynków klasztornych dla sióstr Karmelitanek Bosych,  była to również okazja do obejrzenia  zdjęć z postępującej budowy Domu Rekolekcyjnego naszych ojców w Gitega.

Mariola Michaldo


List O. Sylwana

Drodzy Przyjaciele naszej misji,

Kiedy w ubiegłym roku Ojciec św. Benedykt XVI odwiedził Afrykę podziwiał wiarę obywateli tego kontynentu. Jesteśmy z Afrykańczykami na co dzień od lat i stwierdzamy prawdziwość ich żywej wiary. Czy można zobaczyć wiarę drugiego człowieka? Widać ją w postawie wobec krzyża, świętych obrazów, jeszcze bardziej we czci Najświętszego Sakramentu. Wyczuwa się ich wiarę w głośnych modlitwach i śpiewie. Tu Msza św. z inicjatywy wiernych trwa często ponad dwie godziny. Afrykańczycy mają duże wyczucie tego, co nazywamy sacrum. Ich wiarę widać poprzez noszone na szyi różańce. Dużą czcią otaczają karmelitański szkaplerz św. i cenią sobie to, że jest on znakiem dziecka Matki Bożej. Może myśli ktoś: taka jest wiara prostego ludu. Nie tak dawno przyszły do nas dwie nauczycielki prosząc o przyjęcie do szkaplerza. Potem przyszło młode małżeństwo, obydwoje lekarze. Przyszedł adwokat, przyszła cała rodzina z dziećmi – ojciec rodziny jest urzędnikiem państwowym. Wiara Burundyjczyków to ich ogromny skarb: Pan Jezus powiedział, że wiara góry przenosi. Tych gór w Burundi jest wiele i nie tylko te, które rzeźbią krajobraz. Istnieje tu ogromna góra biedy, ogromna góra problemów społecznych i ekonomicznych. Właśnie żyjemy w klimacie zbliżających się wyborów – najprawdopodobniej w czerwcu będą wybory prezydenta. Modlimy się aby głęboka wiara synów i córek tego kraju pomogła im wybrać dobrego prezydenta. Bardzo wiele zależy od człowieka, który stoi na czele państwa. Bardzo wiele zależy od parlamentu i podejmowanych przez niego decyzji.    A co z naszą budującą się kaplicą? Już stoi i jest przykryta – w kraju nawiedzanym często obfitymi deszczami jej przykrycie jest bardzo ważne. Przy jej budowie Wasza i nasza wiara przeniosła góry problemów. Wasza wiara, bo pomogliście w jej budowie nie wiedząc czy po zrobieniu fundamentów będą budowane mury. Nasza, bo mocno wierzyliśmy, że jest w Polsce i poza nią wciąż wystarczająca ilość dobrych ludzi, którzy pomogą zbudować Dom Boży w Afryce. Teraz wspólnie musimy tę kaplicę wyposażyć w tabernakulum, obrazy, ławki i krzesła. Pozakładać okna i pomalować ją. Architektura kaplicy bardzo się wszystkim podoba.  Ci, którzy widzieli trochę świata mówią, że jest oryginalna i pytają kto zrobił jej plany – z dumą odpowiadamy, że polski architekt. Cieszymy się, że w biednym Burundi, wspólnymi siłami Polacy wybudowali piękną kaplicę. Jej piękno mówi o naszej wierze – Dom Boży nie może być byle jaki.i pomalować ją. Architektura kaplicy bardzo się wszystkim podoba.  Ci, którzy widzieli trochę świata mówią, że jest oryginalna i pytają kto zrobił jej plany – z dumą odpowiadamy, że polski architekt. Cieszymy się, że w biednym Burundi, wspólnymi siłami Polacy wybudowali piękną kaplicę. Jej piękno mówi o naszej wierze – Dom Boży nie może być byle jaki.

I już Wielkanoc, drodzy Przyjaciele naszej misji: Zmartwychwstanie Chrystusa to nasza największa nadzieja. Ono daje nam inne spojrzenie na nas samych i na świat. Niech tak zawsze będzie, niech to nasze spojrzenie na siebie i świat będzie  naznaczone wiarą w Zmartwychwstanie. Te nasze dobre życzenia dla Was i dla Waszych rodzin wesprzemy modlitwą Burundyjczyków i naszą.

Wdzięczni za modlitwy i za każdą pomoc

O. Sylwan i O. Zbigniew,  Gitega – Burundi


Listy O. Macieja

Butare 23.10.2009
Drodzy Przyjaciele Misji

Pozdrawiam Was gorąco z domu rekolekcyjnego w Butare, już przepełnionego rekolektantami. Jesteśmy w  pełnym sezonie rekolekcyjnym. W Ruandzie okres najbardziej rekolekcyjny to październik-listopad-grudzień. Dzięki Bogu zdążyliśmy przed rozpoczęciem sezonu z wszystkimi naszymi budowami. W połowie roku sala imienia błogosławionych Ludwika i Zelii Martin była już gotowa, a ostatnio wprowadziliśmy się do nowych refektarzy, do kuchni i pralni. Zostaje tysiące szczególików, ale można je poprawiać w trakcie pobytu rekolektantów. Wszystkie pokoje dla rekolektantów też zostały już odnowione. Więc, nic tylko się modlić….

Pierwsze grupy już przeszły rekolekcje w nowej sali i jadły w nowym refektarzu. Teraz kiedy piszę ten list, mamy dwie grupy. Siostry z miejscowego zgromadzenia Benebikira, które przygotowują się do wieczystej profesji i grupa animowana przez o. Jana Malickiego. Są to rekolekcje ośmiodniowe w absolutnym milczeniu. Zresztą u nas tylko takie grupy przyjmujemy. Warunek wstępny by przyjąć pod nasz dach – to absolutne milczenie podczas całych rekolekcji. Staramy się, by dom nie stracił charakteru domu modlitwy. W bieżącym roku odnotowujemy spory wzrost zainteresowanych rekolekcjami w Karmelu, co nas niezmiernie cieszy.

Butare, 8 lutego 2010
Drodzy Przyjaciele Misji z Patronatu Misyjnego

Pozdrawiam Was z naszej ruandyjskiej misji. Pragnę Wam przesłać kilka refleksji z ostatnich miesięcy. Wiecie już, że nasze prace adaptacyjne w domu rekolekcyjnym zostały zakończone na pierwszym etapie. Refektarze, kuchnia i zaplecze są już w użyciu. Także nowa sala dedykowana błogosławionym Rodzicom świętej Teresy jest już często pełna. Jeszcze raz wielkie dzięki za każdy wasz gest dobrej woli. Ostatni projekt wydania książki w kinyarwanda na temat życia błogosławionych Ludwika i Zelii Martin jest w realizacji. Mam nadzieję, że przed wakacjami uda mi się sfinalizować sprawę.

W tym roku nasz dom w Butare obchodzi swój jubileusz 25-lecia istnienia. To czas dziękowania Bogu za wszystkie łaski, które uczynił za pośrednictwem tej karmelitańskiej misji. Święto jubileuszowe obchodzić będziemy 16 lipca w uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej, Mszy dziękczynnej przewodniczyć będzie pasterz naszej diecezji, ksiądz biskup Filip Rukamba. Będzie to też okazja by modlić się za wszystkich naszych Przyjaciół i Dobrodziejów, bo to przecież dzięki Waszej miłości do misji możemy pracować i dzielić się dobrem…

Dziś kończymy drugi etap szkoły medytacji biblijnej. W tym roku zajmowaliśmy się psalmami. W sali dedykowanej błogosławionym Rodzicom św. Teresy, mam 16 osób. Każda ze swoim doświadczeniem tej modlitwy. Po 4 weekendach formacji, czas na świadectwa. Zapraszam na środek, by podzielić się ulubionym fragmentem psalmu i z nim związanym doświadczeniem. Nie sądziłem jednak, że to dzielenie Słowem będzie aż tak konkretne i ubogacające. Zdążyliśmy wysłuchać świadectw tylko 7 uczestniczek kursu o psalmach, zajęło nam to półtorej godziny, dla reszty zabrakło czasu. No cóż, ta lektura psalmów na nowo mi uświadomiła kontekst, w którym są one śpiewane, przemadlane w ruandyjskich kaplicach. To lektura psalmów w wersji afrykańskiej.

Życzę Wam Błogosławionych Świąt Wielkiej Nocy. Niech nadzieja na nowo zagości w Waszych sercach. Nadzieja silniejsza jest niż śmierć.

Z Bogiem i do kolejnego razu
O. Maciej Jaworski, OCD, Ruanda maciejocd@yahoo.fr


List O. Bartłomieja

Ruanda Gahunga, Wielki Post – Wielkanoc 2010

Drodzy Przyjaciele Misji, Drodzy z Patronatu misyjnego.

Widzę Was wszystkich i pozdrawiam imieniem Jezusa i Maryi, Piszę do Was na Wielki Post i Wielkanoc 2010. Piszę do Was w roku kapłańskim ogłoszonym przez Ojca św. Benedykta XVI, którego  hasłem tego roku i myślą przewodnią jest: wierność Chrystusa, wiernością kapłana, patronem zaś tego roku jest św. Jan Maria Vianney proboszcz z Ars we Francji. Żył w XIX wieku. Znamy życie świętego proboszcza z Ars. W tym liście chcę wam przybliżyć historię powołania księdza Jana Vianneya z Ruandy. Ks. Jan Maria Vianney razem ze swoimi rodzicami należy do chrześcijan pierwszego wieku chrześcijaństwa Ruandy ( 1900-2000). Ewangelizacja Ruandy rozpoczęła się w roku 1900. Księdza Jana Vianney spotkałem w monasterze benedyktyńskim w Gihindamuyaga – Ruanda. Odprawiał tam swoje prywatne rekolekcje przed świętowaniem jubileuszu 50 lecia kapłaństwa. Było to w latach 90-tych XX wieku. Przechadzał się ze mną bambusową aleją i opowiadał historię swojego kapłańskiego powołania.  Był synem katechisty, matka jego była chrześcijanką. Młody katechista i młoda chrześcijanka pobrali się za dnia. Według nowego misyjnego zwyczaju chrześcijanie żenili się i brali ślub kościelny za dnia; tak przystało na chrześcijan, których też nazywano dziećmi światłości, podczas gdy śluby pogańskie odbywały się pod osłoną nocy. Po ślubie katechisty minął rok, drugi i trzeci.  Młode małżeństwo chrześcijańskie, którego ślub odbył się za dnia, nie mieli potomstwa, nie urodziło się im dziecko. Pogańscy sąsiedzi zaczęli drwić i kpić z małżeństwa katechisty, szydzili mówiąc: patrzcie oto dzieci światłości. Pobrali się za dnia wbrew naszemu pogańskiemu zwyczajowi i nie mają dzieci. Bogowie ich ukarali. Chrześcijańska żona katechisty nie ustawała w modlitwie, przyzywała na pamięć bezpłodną Annę ze Starego Testamentu, którą Bóg wysłuchał. Wspominała żonę Zachariasza, która poczęła w starości i złożyła ślub, że jak się urodzi jej syn to go ofiaruje Bogu. Bóg wysłuchał modlitw i dla dzieci światłości poczęło się dziecko. Pierworodny syn ich małżeństwa się urodził, ochrzczono go i nazwano imieniem Jan Maria Vianney. Matka zaś od swojego poczęcia ofiarowała go Bogu. Syn urósł. Gdy trzeba było iść do szkoły średniej matka posłała go do Niższego Seminarium w Save.  Save jest pierwszą misją w Ruandzie, ufundowaną w 1900 roku. Posłała go do Niższego Seminarium z myślą, że syn zostanie kapłanem i tak się spełni ślub uczyniony przed laty. Matka nie odwiedzała syna w szkole, bała się by synowi się nie odmieniło i by nie wrócił do domu. W odwiedziny posyłała swego brata, by odwiedzał swojego siostrzeńca. Jan Maria Vianney skończył małe i duże seminarium. Został wyświęcony na kapłana. Rodzice jego nie tylko mieli kapłana, ale Bóg obdarzył ich licznym potomstwem. Ksiądz Jan Vianney zakończył tym swoją historię, że po 50 latach kapłaństwa czuje się szczęśliwy. On też jest dzieckiem światłości. chrześcijanka pobrali się za dnia. Według nowego misyjnego zwyczaju chrześcijanie żenili się i brali ślub kościelny za dnia; tak przystało na chrześcijan, których też nazywano dziećmi światłości, podczas gdy śluby pogańskie odbywały się pod osłoną nocy. Po ślubie katechisty minął rok, drugi i trzeci.  Młode małżeństwo chrześcijańskie, którego ślub odbył się za dnia, nie mieli potomstwa, nie urodziło się im dziecko. Pogańscy sąsiedzi zaczęli drwić i kpić z małżeństwa katechisty, szydzili mówiąc: patrzcie oto dzieci światłości. Pobrali się za dnia wbrew naszemu pogańskiemu zwyczajowi i nie mają dzieci. Bogowie ich ukarali. Chrześcijańska żona katechisty nie ustawała w modlitwie, przyzywała na pamięć bezpłodną Annę ze Starego Testamentu, którą Bóg wysłuchał. Wspominała żonę Zachariasza, która poczęła w starości i złożyła ślub, że jak się urodzi jej syn to go ofiaruje Bogu. Bóg wysłuchał modlitw i dla dzieci światłości poczęło się dziecko. Pierworodny syn ich małżeństwa się urodził, ochrzczono go i nazwano imieniem Jan Maria Vianney. Matka zaś od swojego poczęcia ofiarowała go Bogu. Syn urósł. Gdy trzeba było iść do szkoły średniej matka posłała go do Niższego Seminarium w Save.  Save jest pierwszą misją w Ruandzie, ufundowaną w 1900 roku. Posłała go do Niższego Seminarium z myślą, że syn zostanie kapłanem i tak się spełni ślub uczyniony przed laty. Matka nie odwiedzała syna w szkole, bała się by synowi się nie odmieniło i by nie wrócił do domu. W odwiedziny posyłała swego brata, by odwiedzał swojego siostrzeńca. Jan Maria Vianney skończył małe i duże seminarium. Został wyświęcony na kapłana. Rodzice jego nie tylko mieli kapłana, ale Bóg obdarzył ich licznym potomstwem. Ksiądz Jan Vianney zakończył tym swoją historię, że po 50 latach kapłaństwa czuje się szczęśliwy. On też jest dzieckiem światłości.

Moi Drodzy, ja w tym roku 1 sierpnia kończę 60 lat życia. Jest takie powiedzenie, że jak po kopie to po chłopie. Myślę że Pan da mi siłę, bym dalej służył Kościołowi i ludziom w Ruandzie. W tym roku też kończę 34 lata kapłaństwa. Przeżywałem je w Burundi,a teraz przeżywam je w Ruandzie. Od dziecka chciałem być księdzem, chciałem być wiejskim proboszczem. Nie znając jeszcze świętego proboszcza z Ars, chciałem mieć probostwo, chciałem mieć parę koni i gospodarstwo, chciałem też odprawiać Mszę św. i głosić kazania, po prostu marzyłem być z ludźmi jak pasterz ze swoimi owcami. Nie mam koni ani gospodarstwa, mam tylko ogródek warzywny, odprawiam  Mszę św. i głoszę kazania. Jestem z ludźmi i też czuję się szczęśliwy. Dziękuję moim nieżyjącym już rodzicom, że mnie urodzili i przez swoje życie doprowadzili mnie do kapłaństwa. Tak jak na wiosnę odradza się życie i wszystko budzi się do życia nawet w starości, tak na Wielkanoc 2010 odrodzi się nasza wiara i nasza nadzieja w Chrystusowe i nasze zmartwychwstanie.

„Prośmy Maryję ażeby udzieliła wszystkim wiary, siły, dobroci i łaski i by sprawiła, żeby oblicze każdego mężczyzny i każdej kobiety rozjaśnił blask odkupieńczy Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest błogosławionym owocem Jej Łona” (Sługa Boży Jan Paweł II) Życzenia świąteczne przekazuję również waszym dzieciom, chłopcom i dziewczętom z Waszych rodzin. Razem z moimi braćmi kapłanami, ojcem Marcinem proboszczem z ojcem Cyrylem w Roku Kapłańskim składam serdeczne Bóg zapłać za modlitwę i dar serca. Zapewniam w mojej modlitwie w poranek Wielkanocny.

Wasz misjonarz Bartłomiej-Jaśko.
O. Bartłomiej Kurzyniec, OCD


List O. Fryderyka

Kochani przyjaciele Czarnego Lądu i misji karmelitańskich!
Balala Kwe na iri ti Jesus Christ! (Pozdrawiam wszystkich w imię Jezusa Chrystusa!)

Tym prostym a równocześnie bardzo wymownym zwrotem w lokalnym języku Sango witam Was wszystkich bardzo gorąco i pozdrawiam z głębi serca mojego najpierw, jak i również tego geograficznego serca Czarnego Lądu. Czynię to w imieniu naszej  karmelitańskiej burundyjsko-ruandyjsko-polskiej diaspory w Republice Centralnej Afryki jak i również pracujących tutaj od 1971 r. karmelitów bosych z Prowincji Genueńskiej we Włoszech.  To już 5 lat, od kiedy przybyliśmy tutaj w poszukiwaniu lepszych warunków formacji dla naszych czarnych braci. Czas płynie nieubłaganie. Lat nam przybywa i jak mawia  O. Barłomiej Kurzyniec, życia nam również przybywa, a nie ubywa jak się zwykło potocznie mówić. Należy uszanować ten Boży rytm czasu w naszym życiu i co więcej, przyjąć go w duchu autentycznej wdzięczności i zawierzenia. Nasza karmelitańska misja w Krainie Wielkich Jezior była  przedmiotem refleksji w naszej delegaturze Burundi-Ruanda w styczniu br. w czasie wizyty O. Andrzeja Ruszały, prowincjała Krakowskiej Prowincji OCD, w której dane mi było uczestniczyć. Sporo uwagi poświęcono, jak zwykle zresztą, sprawie formacji naszych braci. Tak dla informacji powiem tylko, że na dzień dzisiejszy mamy:        -dwóch postulantów i dwóch nowicjuszy w Butare w Ruandzie, – czterech braci na filozofii w Bujumburze w Burundi (po dwóch na pierwszymi i drugim roku), – i… sześciu braci na teologii w RCA. W roku ubiegłym Brat Gallican ukończył studia filozoficzno-teologiczne, powrócił do ojczyzny i przygotowuje się obecnie do złożenia ślubów uroczystych. Na jego miejsce przyjechali do klasztoru św. Eliasza w RCA bracia Jean Claude (Burundyjczyk) i  Augustin (Ruandyjczyk), aby studiować teologię.

Tak więc na etapie formacji początkowej mamy w sumie 15 braci. Cieszymy się tymi powołaniami, gdyż jak podkreślił nasz Ojciec Prowincjał w czasie ostatniej wizytacji, przyszłość karmelu w Afryce to dobre i święte powołania lokalne, czyli rodzime. Jednym z wyzwań, jakie stawia przed nami formacja intelektualna naszych braci jest zmiana opcji językowej w Ruandzie. Oficjalnie kraj ten staje się coraz bardziej i realniej krajem angielsko-języcznym. Choć język francuski nie stracił jeszcze swojego uroku i znaczenia w formacji kapłańskiej i zakonnej to przyznaję, że w handlowym i społecznym nurcie stolicy Kigali słyszy się go coraz rzadziej. W przeciwieństwie do Środkowoafrykańczyków Ruandyjczycy kochają swój ojczysty język – kinyarwanda a równocześnie są bardzo otwarci na wchodzący w życie język angielski. Czas pokaże, na ile cała ta ruandyjska transformacja okaże się trwała. Według mnie proces ten jest już nieodwracalny i dlatego nasza delegatura zastanawia się już dzisiaj, jak zorganizować formację, aby nie blokować powołań z jednej strony, a z drugiej dobrze przygotować przyszłych kapłanów do czekających ich zadań. Oczywiście, formacja zakonna była, jest i będzie wielkim wyzwaniem dla kościoła, zgromadzeń i zakonów. Ufajmy, że Duch Święty nie oszczędzi nam światła i mądrości, abyśmy sprostali temu trudnemu zadaniu, w którym każdy z Was ma również  udział poprzez Waszą modlitwę i ofiary. I za to Wam kochani przyjaciele misji karmelitańskich z serca dziękuję. Niech Bóg Wam wynagrodzi na swój sposób Waszą pomoc i ofiarę, jaką składacie na nasze misje, gdyż nasze ludzkie słowa pozostaną  nieadekwatne i niewystarczające, aby wyrazić naszą wdzięczność za to, że  dzięki Wam możemy kontynuować nasze dzieło misyjne na Czarnym Lądzie i sprawiać z Bożą pomocą, aby ten ląd stawał się coraz bardziej Chrystusowy.

Na zbliżające się święta Zmartwychwstania naszego Pana, niech Jego łaska pokoju i radości zagości w Waszych sercach i rodzinach.
Z  modlitwą i wdzięcznością

O. Fryderyk, Wiesław Jaworski, OCD
Bouar, 23.02.2010 RCA


PIELGRZYMKA do relikwii Św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Lisieux. 

1. Dzień – zbiórka godz. 6.00 przy kościele Karmelitów  Bosych w Krakowie ul. Rakowicka 18. Modlitwa przed ołtarzem św. Teresy. Przejazd do Pragi, krótkie zwiedzanie miasta: Katedra Św. Wita, spacer po Hradczanach. Nawiedzenie Sanktuarium Praskiego Dzieciątka, Msza św, Obiadokolacja w Pradze, nocleg w hotelu w Tachovie .
2. Dzień – Msza św. śniadanie po którym wyjeżdżamy do Paryża  /przez Niemcy/. Obiadokolacja i nocleg.
3. Dzień – śniadanie nawiedzenie Kaplicy Cudownego Medalika, Msza Św. Zwiedzanie Sacre   Coeur,  Montmartre, Katedry Notre Dame, obiadokolacja, nocleg.
4. Dzień – śniadanie. W programie: wieża Eiffela  lub Kościół Polski i Matki Bożej Zwycięskiej. Przejazd do Alencon miejsca urodzin i chrztu Świętej Msza św. a następnie przejazd do Lisieux  – miasta Św. Teresy-Doktora Kościoła. Zakwaterowanie  w Ośrodku Misyjnym,  obiadokolacja, nocleg.
5. Dzień – nawiedzenie Bazyliki z relikwiami Świętej, Msza św. uczestniczenie w Drodze Krzyżowej przy Bazylice. Wycieczka do Trouville nad Kanał La Manche, odpoczynek nad morzem.  Obiadokolacja, nocleg.
6. Dzień – śniadanie. Msza św. w Karmelu, po której  zwiedzamy  miejsca związane ze Świętą; dom rodzinny, katedrę św. Piotra, Karmel.
7. Dzień –  śniadanie. W drodze powrotnej nawiedzimy miejsce spalenia i Sanktuarium męczeństwa św. Joanny d' Arc w Rouen.  Po południu wyjazd do Polski.
8. Dzień – przyjazd do Krakowa wieczorem. Zakończenie pielgrzymki Mszą św.

Termin 15.08.2010 /niedziela/  –  22.08.2010 /niedziela/
CENA 600zł + 200euro/ na miejscu u pilota pielgrzymki/

Cena zawiera : Przejazd komfortowym autokarem: /Video, klimatyzacja, kawobar, WC/  ubezpieczenie NNW, KL.6 noclegów w hotelach klasy turystycznej: pok. 3,4 osobowe 6 śniadań, 6 obiadokolacji, opiekę osoby duchownej misjonarza i pilota na trasie, opłaty drogowe /Polska, Czechy, Niemcy, Francja/ i parkingowe na trasie, 2 wjazdy turystyczne do Paryża

Cena aktualna przy minimum 40 osobach płacących.  Zaliczkę w wysokości 300 zł należy wpłacić na konto Misyjne  do dnia 10.05.2010, następna rata w wysokości 300 zł do dnia 10.06.2010 na konto  Biura Misyjnego Karmelitów Bosych ul. Rakowicka 18; 31-510 Kraków
NRB: 71 1240 3002 1111 0000 2885 8847 z dopiskiem Lisieux