O. Kamil Ratajczak Rola dobrego samarytanina – O. Kamil Ratajczak

wrzesień 2003 r.

Jeden prosi o żywność, bo nie ma czym nakarmić żony i dzieci, ponieważ rebelianci podczas napadu spalili wszystko. Inny prosi o pomoc finansową, ponieważ nie ma czym opłacić pobytu w szpitalu swego chorego dziecka. Inni zaś proszą o jakąś odzież, ponieważ została skradziona przez bandy złodziei.

Czytaj dalej…

Czy nadejdzie w końcu pokój w Burundii – O. Jan F. Nkuzimana

Bujumbura, 25 sierpnia 2003 r.

Bilans jest tragiczny, bo już około 300.000 ofiar. Burundyjczycy jednak chcą raczej zobaczyć konkretne owoce, aniżeli znowu wierzyć w piękne postanowienia pokojowe zapisane na papierze. Znają już zbyt dobrze swoich polityków, by pozwolić się naiwnie zwieść.

Czytaj dalej…

Bez waszej modlitwy bylibyśmy mniej niż bezużyteczni – O. Sylwester Potoczny

Sierpień 2003 r.

Kościół katolicki w Rwandzie nie jest modny. Nowa władza schlebia sektom, które w ostatnim czasie przywędrowały z bratymczego kraju – Stanów Zjednoczonych. To one są w łaskach u nowej władzy. Zdarzają się przejścia naszych chrześcijan do nich. Jest to swoisty czas oczyszczenia Kościoła.

Czytaj dalej…

Zastraszyć ludzi i zrobić panikę – br. Ryszard Żak – Lipiec 2013

Lipiec 2003 r.

Dobrze, że mieli narzędzia i łyse koło zapasowe. Modlili się bardzo, aby nie pękło im drugie koło. Musieli też patrzeć uważnie, aby ludzie przechodzący nie ukradli czegoś z samochodu (parę lat temu przy wymianie koła ukradli worek cementu).

Br. Ryszard i o. Zbigniew wracają po wielu perypetiach z Bujumbury. Już od poniedziałku trwają walki i bombardowania między rebeliantami a żołnierzami. Wiele ludzi ewakuowano.

Czytaj dalej…

Pascha Jezusa się nie kończy – O. Bartłomiej Kurzyniec

Wulkany – Gahunga, 19 czerwiec 2003 r.

Coś tu chłopie dzisiaj jadł, coś pił? Domyślam się co będziesz miał na kolację jak do chałupy dojedziesz już po zachodzie słońca. Czeka na ciebie żona z dziećmi i z miską fasoli z kukurydzą ugotowaną. Bez soli, bo na to często ci brak i nie zawsze stać.

Czytaj dalej…

Wspomóżcie demokrację – O. Zbigniew Nobis

Czerwiec 2003 r.

W obecnej sytuacji nigdy nic nie wiadomo. Albo zabraknie paliwa, albo zamkną drogi i nie będzie można się poruszać, albo nas okradną z pieniędzy. Już nam wysłali list, abyśmy wspomogli demokrację.

Fragment z kroniki misji w Musongati gdzie pracuje o. Zbigniew

Środa.

Dzisiaj jak w każdą środę jest rynek w Musongati. Przez naszą parafię przewijają się setki ludzi. Jedni proszą o spowiedź, ale większa część prosi o pomoc materialną. W naszym regionie jest chaos jak w całej Burundi. Bandy w walce o demokrację łupią ludzi, kradną krowy i kozy i wszystko co się nadaje do jedzenia, nie pytając o zgodę właścicieli. Opornych biją i grożą śmiercią. Jeszcze im trzeba dziękować, że darowali życie. Jak tak dalej pójdzie to już nie będą mogli kraść, bo już nic nie zostanie. Niedawno przysłali nam list, abyśmy ich wspomogli tzn. rebeliantów, kwotą pieniędzy, na razie nie podali sumy. Ludzie proszący o pomoc też nas oszukują wykorzystując sytuację, a sprawdzić nie mamy czasu, ani siły. O. Zbigniew z rana wyjechał do Rutany (37 km), aby kupić benzynę Kupił ok. 300 litrów. W obecnej sytuacji nigdy nic nie wiadomo. Albo zabraknie paliwa, albo zamkną drogi i nie będzie można się poruszać, albo nas okradną z pieniędzy. Już nam wysłali list, abyśmy wspomogli demokrację.

O. Zachariasz definitorem generalnym Karmelu Terezjańskiego w Rzymie – O. Zachariasz Igirukwayo

Maj 2003 r.

o. Zachariasz jako Definitor reprezentuje to, co Afryka ma najlepszego: żywotność i oryginalność świeżego spojrzenia na sprawy współczesnego Kościoła pod dynamicznym działaniem Ducha Świętego.

W uroczystość Królowej Polski 2003 r. na Kapitule Generalnej Karmelitów Bosych w Avila, o. Antoni Maria Zachariasz Igirukwayo został wybrany jednym z ośmiu Definitorów Zakonu. Dzięki temu po raz pierwszy w historii Karmelu Terezjańskiego Afryka i Madagaskar mają swego Definitora w Zarządzie w Rzymie.

Czytaj dalej…

Poza rodziną, Afrykańczyk traci swoją tożśamość – O. Józef Trybała

Wielkanoc 2003

Często Afrykańczyk „wyrwany” ze swojego środowiska i rodziny, nie mając tego oparcia w otoczeniu, które wywiera na niego silny nacisk moralny, traci „grunt” pod nogami. Dla niego silniej przemawia to, co powie jego starszy brat niż logika czy rozumowanie.

Czytaj dalej…