Byli winni skoro tam byli – O. Jan Kanty Stasiński

Musongati, 8 grudnia 1995 r.

Gdy ostatnio żołnierze zabili podobno kilku ludzi atakujących bezbronną ludność, to uważa się to za szczyt sprawności tego wojska. Nikomu się nawet nie śni o ujęciu żywych złoczyńców, by móc ujawnić kto za czym się kryje. Zwykłym biegiem rzeczy, gdy mają miejsce jakieś „działania” i zginie żołnierz, to wtedy „pacyfikuje” się teren, dokładnie tak, jak to znamy z historii hitlerowskiej i wczesnosowieckiej w Polsce.

Czytaj dalej…

Zastąpiliście mi moich rodaków – O. Zachariasz Igirukwayo

Wrzesień 1995 r.

Zastąpiliście mi z nadmiarem serdeczności moich rodaków, którzy nie mogli uczestniczyć w moich święceniach i w mojej pierwszej Mszy św. Pragnę Was zapewnić, że zabrałem Was w moje kapłaństwo na zawsze. Ilekroć będę we Mszy św. mówił w liturgii słowa: „Boże utwierdź w wierze i miłości Twój Kościół pielgrzymujący na ziemi…”

Czytaj dalej…

Kolana nieco się pod nim ugięły – O. Teofil Kapusta

Wspomnienia misjonarza o początkach misji w Afryce

Sam nie bardzo wierzyłem, że moje zgłoszenie zostanie przez przełożonych przyjęte. Przyznaję, że list o. Prowincjała, oznajmiający mi to przyjęcie, odczytałem z pewnym zaskoczeniem. Oznaczał on przecież zamknięcie pewnego okresu w mym życiu, pozostawienie dotychczasowej pracy, która mnie radowała, oznaczał podjęcie nowej nieznanej drogi
Wspomnienia misjonarza o początkach misji w Afryce

Czytaj dalej…