Instrukcja Ojców Białych…cz. 8

[104] ART. V. WIADOMOŚCI NIEZBĘDNE DLA RÓŻNYCH FUNKCJI MISJI. Nascuntur poetae (poetami się rodzą), mówi przysłowie. Lecz nikt nie rodzi się przełożonym misji, ekonomem, katechetą, dyrektorem szkoły czy sierocińca itd. Wszystkiego trzeba się nauczyć: najpierw teoretycznie, potem w praktyce. Każdy ma obowiązek zapoznać się ze specjalnymi wiadomościami wymaganymi przez jego funkcje i ze sposobem wprowadzania tych wiadomości w praktykę. Nie jest to miejsce na podawanie tutaj kompletnego kursu wszystkiego, co trzeba wiedzieć w każdej funkcji. Lecz może być użyteczne zwrócenie uwagi na kilka punktów specjalnych.

1º PRZEŁOŻONY. Nowy przełożony musi nauczyć się kierować odpowiednio dziełami i personelem swojej misji, a doświadczenie całego życia często nie wystarcza, by zostać mistrzem w tej sztuce.

W sprawowaniu tego kierownictwa należy unikać zwłaszcza dwóch wad: tej, by nie kierować przez nieśmiałość, przez beztroskę, przez nieprzewidywalność; oraz tej, by chcieć narzucać swoje idee wszędzie i chcieć zajmować się wszystkim, aż po najdrobniejsze szczegóły. Przełożony ma nie tylko władzę, lecz także obowiązek kierowania wszystkim i kontrolowania wszystkiego w swojej misji: osób i rzeczy.

Czytaj dalej…

Instrukcja Ojców Białych…cz. 7

[84] ZAKOŃCZENIE. Jeśli chcemy stworzyć dzieło solidne i trwałe, nie wystarczy bowiem jedynie pouczać Afrykańczyków; nie wystarczy nawet zapewniać im łask płynących z sakramentów; trzeba jeszcze, a nade wszystko, uczynić z nich ludzi zdolnych do czerpania korzyści z owych pouczeń i łask, a w tym celu trzeba z nich uczynić, na ile to możliwe, ludzi pełnych – ludzi rozumnych i poważnych, uzbrojonych w silną wolę i wyćwiczonych w dobrych nawykach – ludzi gruntownie religijnych, których wiara, mocno zakotwiczona w duszy, miałaby wystarczający wpływ na wolę, aby kazać jej panować nad porywami natury i kierować nimi, oraz sprowadzać na drogę obowiązku tych, którzy w chwili zapomnienia z niej zboczyli.

Czytaj dalej…

Instrukcje Ojców Białych…cz. 6

3.Pierwszym środkiem praktycznym jest odwołanie się do władz zmysłowych i próba kierowania nimi oraz wykorzystania ich sił za pomocą obrazów pociągających lub odpychających, jak to zostało powiedziane wyżej. Należy zacząć od odwołania się do uczuć, które on posiada naturalnie: do bojaźni i interesu. Wskazane jest wręcz posługiwanie się jego wadami, jego miłością własną, jego żądzą użycia itd., aby stymulować wolę. Dobrze jest następnie przyzwyczajać go do posłuszeństwa i pewnej dyscypliny, tak aby był zmuszony do aktów woli i do wyrzeczenia się swych wygód oraz osobistych upodobań.

Szkoła jest doskonałym ćwiczeniem w tym celu. Nie tylko ozdabia ona umysł wiedzą, daje idee i rozwija inteligencję poprzez ten rodzaj gimnastyki, którą każe mu się wykonywać, lecz także — i nie jest to jej najmniejszym dobrodziejstwem — ćwiczy wolę w panowaniu nad wrażeniami chwili i w rządzeniu władzami duszy. Podobnie wszelkie stowarzyszenia, nawet te służące rozrywce, w których narzucona jest pewna dyscyplina, mogą potężnie pomagać w formowaniu woli.

Czytaj dalej…

Instrukcja Ojców Białych…cz. 5

[42] WIEDZA MATERIALNA. Misjonarzowi nie wolno nie interesować się wszelkimi pracami i sprawami materialnymi w taki sposób, by pozostawać w tych kwestiach kompletnie nieświadomym. Wszyscy mogą zostać powołani do kierowania lub nadzorowania spraw materialnych misji. Wszyscy zatem muszą stać się do tego zdolni. [43] Są tacy, którzy chlubią się swoją ignorancją w tym punkcie: jak gdyby kiedykolwiek nieznajomość pożytecznej rzeczy mogła być powodem do chwały!

Są tacy, którzy mają ambicję zajmować się wyłącznie sprawami ducha i nie zniżać się do zajmowania się materią! O wiele łatwiej jest, bez wątpienia, spędzać wolny czas pozostawiony przez posługę w swoim pokoju, zajmując się jakąś interesującą lekturą lub nauką, albo też na błogim próżnowaniu, niż trudzić się sprawami materialnymi swojej misji. Łatwiej jest żyć w swojej stacji jak dostojnik, kazać się obsługiwać innym i pozostawiać im samym trud, pracę, zmęczenie i poty.

Lecz czy tak pojmuje się całkowite oddanie siebie, które winien uczynić misjonarz chcący naprawdę stać się wszystkim dla wszystkich, aby wszystkich pozyskać dla Boga? „Aż do stania się traczem, jeśli byłoby to konieczne dla ratowania dusz”, jak powiedział pewnego dnia Przełożony Generalny. Otóż dbałość o materię w misji, chociaż przyczynia się tylko pośrednio do zbawienia dusz, jest jednak tak niezbędna, że – zwłaszcza w tych krajach – bez niej wszelka ewangelizacja byłaby całkowicie niemożliwa, a od jej inteligentnego i uważnego kierownictwa zależeć może częściowo sukces dzieła, tak jak z jej zaniedbania może wyniknąć jego zguba. Ta inteligentna dbałość jest niezbędna dla zdrowia misjonarzy. Brak troski w tym względzie zatrzymał niekiedy dzieło na całe miesiące!

Czytaj dalej…

Misyjne Chóry Maryjne…cz.3

Kim był o. Benedykt od Świętej Rodziny, karmelita bosy, który przeszczepił do Polski Misyjne Chóry Maryjne? 

Urodził się 17 sierpnia 1893 r. w Bogucicach na Śląsku. Zmarł 27 stycznia 1971 roku w Wadowicach. Pochodził z pobożnej, śląskiej rodziny. Już jako dziecko, wraz ze swoją matką, bywał w Czernej, gdyż klasztor czerneński w tamtym czasie silnie oddziaływał duchowo na Śląsk. Odwiedzał również Wadowice, gdzie jego matka zaprzyjaźniła się z rodziną Kozłowskich, a mały Walter kolegował się z Franciszkiem Kozłowskim, późniejszym o. Augustynem.

Czytaj dalej…

Misyjne Chóry Maryjne…cz.2

Dziś powiemy kilka słów o początku Misyjnych Chórów Mariańskich, powstałych dla wsparcia modlitewnego i finansowego zagranicznych misji karmelitańskich. Jest to streszczenie większego artykułu w czasopiśmie: Il Carmelo e le sue Missioni all’Estero, Anno XX n2, 20 febrario 1921, s.40-42.

Misyjne Chóry Maryjne (Mariańskie) to dzieło naprawdę genialne, które entuzjastycznie zostanie przyjęte przez licznych czcicieli Najświętszej Maryi Panny. Zostało zapoczątkowane w Indiach przez karmelitę bosego misjonarza. Nazwał je „wielkim dziełem przy minimalnym nakładzie”, ponieważ rzeczywiście przy znikomych kosztach można przyczynić się do zbawienia tylu dusz, które wciąż pogrążone są w ciemnościach niewiary w Jezusa Chrystusa Syna Bożego. Siedemnaście lat życia apostolskiego spędzonych w misji karmelitańskiej w Verapoly (Indie Wschodnie) pozwoliło mu stwierdzić, jak ogromny owoc nawróceń tubylców wyznających religie tradycyjne Indii można by zebrać na tym rozległym i bardzo żyznym polu przy minimalnym nakładzie środków. W innych misjach to misjonarz musi wychodzić i szukać tubylców, aby ich nawrócić na prawdziwą wiarę w Jezusa; w jego misji w Verapoly natomiast całe rodziny prosiły misjonarza o udzielenie im świętego chrztu, a biedny misjonarz, głęboko zasmucany, nie mógł im go udzielić. Dawał im jednak nadzieję, że wkrótce, wkrótce będzie to możliwe…Misjonarz, który z tak wielkim entuzjazmem porzucił wszystko: matkę, ojca, rodzinę, ojczyznę, aby poświęcić się nawracaniu tubylców — musiał być świadkiem takiej sytuacji i nie mógł jej naprawić. A był to poważny problem! Nie dało się znaleźć rozwiązania! Misjonarz pozostawał w rozterce. Nie mógł się zdecydować, aby dopuścić ich do Świętego Chrztu, ponieważ nie wystarczyło ich ochrzcić — trzeba ich było później pielęgnować, katechizować, formować i towarzyszyć im w ich życiu codziennym aż do bram Nieba. Aby móc osiągnąć to wszystko, potrzebował zapewnić nawracanym: kapłana do nauczania w religii katolickiej, kościół do wspólnej modlitwy i przyjmowania Sakramentów, szkołę do kształcenia młodzieży, nauczycieli, katechetów oraz wiele innych rzeczy, które wymagały dużych nakładów finansowych.

Czytaj dalej…

Misyjne Chóry Maryjne…część I

Misyjne Chóry Maryjne (Mariańskie – MCM) (cz. 1)

Mówią, że historia jest matką życia i z przeszłości nauczyć się można wiele do kształtowania teraźniejszości i przyszłości. Otóż w historii karmelitów bosych było kilka własnych stowarzyszeń zakonu, erygowanych o charakterze powszechnym. Zostały również potwierdzone przez Stolicę Apostolską. Są to: Bractwo Matki Bożej z Góry Karmel (od czasów niepamiętnych), Bractwo Dzieciątka Jezus z Pragi (1913), Misyjne Chóry Maryjne (lub Mariańskie, 1922), Pobożne Zjednoczenie św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1926). Misyjne Chóry Maryjne zapoczątkowane przez misjonarza karmelitę bosego w Indiach w roku 1920 zostały przeszczepione na grunt polski w roku 1928 przez O. Benedykta od Św. Rodziny (Waltera Szczęsnego). Zatwierdził je pap. Benedykta XV w roku 1920 a umocnił osobnym breve pap. Pius XI w roku 1922. Wspierały one karmelitańskie misje zagraniczne modlitwą i ofiarami pieniężnymi. Od roku 1971 r. wraz z wyjazdem do Burundi polskich misjonarzy Misyjne Chóry Maryjne cały swój wysiłek skierowały ku wsparciu misji karmelitańskiej w Burundi. Prezentujemy dziś artykuł na temat tego karmelitańskiego stowarzyszenia misyjnego jaki ukazał się na łamach Głosu Karmelu w styczniu 1928 r (Głos Karmelu, rok II Nr 1 styczeń 1928 r. s. 24-26). A może i dziś moglibyśmy się nauczyć czegoś dobrego i budującego od naszych przodków czerpiąc z ich doświadczenia i gorliwości misyjnej? 

Czytaj dalej…

Instrukcja Ojców Białych…cz.4

[33] ROZDZIAŁ II. FORMACJA INTELEKTUALNA. POTRZEBA WIEDZY SPECJALISTYCZNEJ.

Nie wystarczy misjonarzowi udoskonalić tą maszynerię, jaką jest jego natura moralna i trzymać ją pod ciśnieniem; trzeba jeszcze wiedzieć, jak nią manewrować, aby jego współpraca w dziele bosko-ludzkim przyniosła dobry i pełny skutek, jakiego Bóg od niej oczekuje. Otóż to manewrowanie wymaga wiedzy specjalistycznej, wielorakiej i rozległej. Pomimo systematycznych studiów, uważnych i stałych obserwacji oraz poważnych refleksji nad tym, co obserwuje, misjonarz nabywający doświadczenia stwierdza w miarę postępów, jak bardzo brakuje mu jeszcze wiedzy, by sprostać swojemu trudnemu i skomplikowanemu zadaniu. Wiele wiadomości jest niezbędnych; inne są bardzo użyteczne; żadna nigdy nie jest nadmiarem. Ileż to razy misjonarze żałują, że zaniedbali nabycie wiedzy, którą uważali za zbędną, a która na misji byłaby dla nich największą pomocą.

Czytaj dalej…

Wiadomości z Wikariatu Burundi i Rwanda…

Newsletter – GRUDZIEŃ 2025. „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a święte jest imię Jego” (Łk 1,49).

Festiwal młodych w Gitedze
Festiwal młodych w Gitedze

Regionalny Wikariat Karmelitów Burundi i Rwandy pragnie podzielić się z Wami radościami i trudami, które towarzyszyły nam w drugiej połowie 2025 roku. Każda z naszych wspólnot jest wyjątkowa i w każdej z nich – w każdym wydarzeniu i sytuacji – odnajdywaliśmy obecność Boga oraz braterskie wsparcie, wierząc, że „Pan znajduje radość w przebywaniu pośród swego ludu” (Pr 8,31).

Czytaj dalej…